Nauczycielka gdzieś z lubelskiego Rzekła raz do mnie - kolego Zaproś mnie na kolację Zapewnię ci wielkie atrakcje Sprawdziło się. Było “tentego”.
Historyczka ze wsi Dąbrowa Do miłości ciągle gotowa Ma prześwietne maniery Lecz sprośne kawalery Z cnoty chcieliby ją obrabować. Propozycji amantów nie zliczy “Popróbować daj nam swej słodyczy!” Ostre były zaloty W końcu wzięli w obroty. i ostała się panna bez cnoty.
Historyczka w Dzień Niepodległości Wprost okrutnych zaznawała mdłości I pytanie stawiano - kolego… Skąd to wzięły się, no i dlaczego? A to przecie z przygodnej miłości…
Historyczka cna, z Mikołajek W Mikołajki dostała zbiór bajek Gdy to dał bałamutnik Wnet ją posiadł okrutnik Później lżąc od cichodajek
O czym myślisz? W księżyca blask ubrana czekając na chwilę gdy po raz kolejny otworzysz, zatrzaśnięte na oścież drzwi swego ciała. O czym myślisz? zaplątana w pościel uwięziona w czasie poza czasem gdy nie wiesz, gdzie się noc kończy a Ty zaczynasz. O czym myślisz? w nocnej ciszy łapiąc oddech gdy drżącą dłonią chowając go do szuflady, czujesz na ramionach troskliwe objęcia samotności.
Była tak powabna, piękna, cudna, zgrabna, wciąż o niej myślałem, wielką chętkę miałem. Więc się ustawiłem dzisiaj z nią o zmroku, na samą myśl, kurde, sztywnieje mi w kroku. Nigdy nie sądziłem że jedno spotkanie sprawi, że w sekundę przyjaciel mój stanie. Przyszła punktualnie ubrana na złoto, była tak nieziemska, pałała ochotą. Wiedziałem od razu, że też na mnie leci, słodki pocałunek, jeden, drugi, trzeci… W ciemny zakamarek wciąga mnie swobodnie, sekunda, dwie, cztery... już rozpina spodnie. Głodny…
Sumienie W głowie często dźwięczy mi pytanie Dlaczego faceci tak łatwo zmieniają zdanie Świat jest taki piękny, a tyle zła na nim Niech ktoś to zatrzyma zanim Na wszystko będzie za późno do życia trzeba podchodzić luźno Cieszyć się tym, co się ma I czerpać z tego ile się da. Panowie zamiast gonić za mamoną To lepiej pójdźcie, gdzieś z żoną Bo jak do innego odejdzie To w jej miejsce hulanka przyjdzie Na początku cieszycie się z wolności I rzucacie się w wir pracowitości A wieczorami z kumplami balujecie…
Lubię w parku usiąść sobie, Kiedy czuję klimat maja. Tak co roku właśnie robię, Bo to dobrze mnie nastraja. Lubię patrzeć na kobiety, W bardzo skromnej garderobie. Które źródłem są podniety W moim sercu oraz głowie. W pełnej krasie nagie nogi, Od stóp, aż po ud zwieńczenie. Gdzie się łączą jak dwie drogi Prowadzące w uniesienie. Bo tam właśnie moim zdaniem, Najważniejsza jest rzecz w świecie, Której głównym jest zadaniem By chciał facet być w kobiecie. Pod bielizną choć schowana I spódniczek falbankami,…
Zapamiętaj to przesłanie: Gdy Ci w spodniach korzeń stanie, Powiem więcej – Gdy zapłonie, Rozpalając obie skronie, Ale nie masz przy swym boku Kogoś kto Ci ulży w kroku. Wśród przyjaciół znaleźć musisz, Takich, których ciałem kusisz. Ważne jest w tej sytuacji, Jakiej jesteś orientacji. Bo to wielkie ma znaczenie, Gdzie chcesz wkładać przyrodzenie! Opcji wiele masz w tej sprawie, Ja Ci kilka z nich przedstawię. Pierwsza z tychże kombinacji Jest dla pewnej orientacji, Która tym się wprost cechuje,…
Już od czasu dłuższego, Coraz słabiej się bronię, By nie doszło do tego, Bym się oddał w Twe dłonie! W wyobraźni wariują, Tam tworzone obrazy, Że me ciało masują Do cielesnej ekstazy! Delikatne Twe dłonie, Czułe oraz zmysłowe, Od stóp po obie skronie, Niemal wchodząc mi w głowę! Bo te wszystkie doznania, Wielki wpływ na to mają, Że instynkty poznania, We mnie się odzywają Przez nie widzę Twe ciało, Bardzo skromnie odziane, I dotykać chcę śmiało To co jest zakazane! Najpierw usta czerwone, Później…
(niniejszy utwór to autentyczny zapis rozmowy, którą prowadzili ze sobą pewna tajemnicza dama [kwestie oznaczone symbolem „-”] oraz pewien tajemniczy dżentelmen [kwestie oznaczone symbolem „~”]) - Choć dżentelmen, widzę, z pana. Zerkasz wciąż na me kolana... Choć masz panie, zacny gust... Ciągle zerkasz na mój biust... ~ Bo choć dama, widzę, z pani, bardzo skąpy nosisz stanik. Więc się nie dziw, że tak czule pieszczę wzrokiem twe półkule. - Miło słyszeć komplimenta, od takiego delikwenta, miło słyszeć,…
Napiszę dziś prawdę, choć skrycie, że aby przedłużyć mi życie potrzebny jest masaż szczególny, intymny, wzajemny i wspólny Bo prawda jest taka niestety najlepsze są ręce kobiety, dziewczęce i lekko gorące, olejkiem lawendy pachnące Niekoniecznie musi być młoda Nieważna jest też jej uroda Najważniejsze, by mnie lubiła Sympatyczna była i miła Niech masuje całe me ciało odważnie, stanowczo i śmiało A ja na sto procent jej ręczę, że jej się tym samym odwdzięczę Lecz gdyby tego nie chciała i ze mną ochoty…
- Choć dżentelmen, widzę, z pana. Zerkasz wciąż na me kolana... Choć masz panie, zacny gust... Ciągle zerkasz na mój biust... - Bo choć dama, widzę, z pani, bardzo skąpy nosisz stanik. Więc się nie dziw, że tak czule pieszczę wzrokiem Twe półkule. Miło słyszeć komplimenta, od takiego delikwenta, miło słyszeć, żem ja dama, chociaż zawstydzona sama. Przeto mam spłonione lica, chociaż długa ma spódnica, ale patrzą na mnie wzroki bo mój dekolt zbyt głęboki. - Oj, głęboki tak jak studnia, a spódnica…
Choćbyś była brudną dziwką, w której piździe każdy grzebał, nocą, sącząc zimne piwko, będę ciebie ostro jebał. Choćby była z ciebie suka, która dupy wszystkim daje, nocą będę ciebie pukał, by się spermy pozbyć z jajec. Choćby jakiś menel gadał, że ci wpychał w picz śmierdziucha, nocą będę swój pręt wkładał, by porządnie ją przeruchał. Choćbyś wcale się nie myła i włochatą miała psiutę, nocą będę się w nią wbijał, by rżnąć moim twardym fiutem. Choćbyś długi chuj czarnucha w swojej cipie co dzień…
Bardzo lubię swego chuja - to najlepszy mój przyjaciel. Na mój widok wesół buja, gdy do kolan zsunę gacie. Zwykle rośnie na nim meszek, lecz mu czasem włoski zgalam. Jedwabisty jego mieszek lśni jak klejnot wtedy z dala. Gdy mu zimno, to się kuli i się staje ptaszkiem małym. Wówczas mogę go otulić, gdyż się w garści mieści cały. Czasem taki jest nabrzmiały, że wygląda jak maczuga, z pożądania dryga cały, a w dół spływa po nim struga. Lubię zsuwać mu czapeczkę, by podziwiać główkę małą i pogłaskać…
Pośród krzaków leszczyny Siedzimy Nocny motyl usiadł Ci Wywołał krzyk Wtulona we mnie zastygasz Nie pytasz Czemu Ci wsuwam swą rękę Pod sukienkę Nawet się nie bronisz Tak wolisz I już nie przeszkadzają Ci Te ćmy
Byłem kiedyś na koncercie No bo zespół ten miał wzięcie Gdy chłopaki grać zaczęli Szybko sceną zawładnęli Ludzie bawią się, klaskają Laskom cycki też skakają Jak mi jedna z cyca dała To mi pała wnet zdrętwiała No bo cyce miała zdrowe Duże, jędrne no i młode No bo miała lat szesnaście Zaraz...może siedemnaście? Zresztą jaka to różnica ? Jak mi tak stwardniała sztyca. Tak dziewucha tańcowała Że sukienkę potargała Patrzę... a tu pod sukienką Młode cipsko, pachnie szynką Przeterminowaną z miesiąc W…
Dotykaj mnie tam, gdzie ręka sięgnie twoja Dotykaj zawsze, gdzie twoją dłoń prowadzi moja Dotykaj mnie, tak bardzo mi sie marzy Dotykaj mnie po włosach i po twarzy Dotykaj - wystarczy to jedno słowo Dotykaj mnie delikatnie i zmysłowo Dotykaj mnie do czubka nosa mego Dotykaj mnie nawet, gdy nie chcę tego Dotykaj wszędzie delikatnie jak do rany Dotykaj mnie tam, gdzie dotyk jest zakazany Dotykaj mnie, gdy pracuję lub się bawię Dotykaj mnie we śnie i na jawie Dotykaj mnie nawet, gdy ręce swe zabieram…
Rześko chuj się ze snu budzi, tak jak to heros nie oferma. Prześcieradło wnet pobrudzi, bo wytryśnie z niego sperma. Ach, jak główkę ma nabrzmiałą, wcześniej skrytą pod napletkiem. Swą smukłością doskonałą w zachwyt wprawiłby estetkę. Stoi prosto niczym baszta, twardszy niźli włoski orzech. Podniecenie w nim narasta, więc się zaraz spuścić może. I wystrzelić białą strugą, lepką jakby to był kisiel, a w ślad za nią siknąć drugą - szkoda, że nie w ciasną pisię. Wszak chuj chciałby wbić się w pizdę,…
Dziś i kurwy, i księżniczki ogolone mają piczki, ja zaś lubię, gdy kędziorki okalają paniom norki. Mógłbym na nie patrzeć co dzień, szkoda że już nie są w modzie – nimi szybciej się podniecam, a fiut staje mi jak świeca. Dawniej wszystkie pensjonarki mchem obrosłe miały szparki, a dziś nawet dziewczyneczki depilują swe cipeczki. Mnie zaś kusi ta niewiasta, której grotę busz porasta, bo ukrywa w tej gęstwinie zdrój, z którego nektar płynie. Naturystki kiedyś latem opalały się włochate, teraz zaś…
Tej nocy gramy requiem naszej miłości. Kochamy się powoli w rytm dawno wybrzmiałej muzyki. Dom wspomnieniami oddechy przerywa, motywami nocy schody dębowe skrzypią. Razem zwodnicze odgrywamy kadencje, wydobywając jasne i czyste, czasami ciemne nuty dusz spragnionych. W oktawach zamykają się fantazje, niepowstrzymane pauzy układają metrum naszej harmonii. Okiennica stuknęła jak dnia tamtego, gdy w blasku pełnym brałem ciało mi oddane, gdy solo wykonywałem nieświadom egoizmu natury. Mury tajemnice…
Na Wielkanoc niespodzianka! Mąż się przebrał za baranka. W łóżku leży rozłożony I tak mówi do swej żony: - Wszak świąteczny jest poranek, - A ja nie mam wciąż pisanek! - Co mam zrobić byś zechciała - I mi coś pomalowała! - Powiedz, a ja za to ręczę - Że Ci później się odwdzięczę. Żona go puknęła w czoło, I odrzekła mu wesoło: - Może Ciebie rozczaruję, - Ale nic nie pomaluję! - Jeśli chcesz to swoje kulki - Mocz w łupinkach od cebulki! - Albo w wosku zamocz sobie, - Bo ja nic Ci z tym nie zrobię!…
Pewna biznes women z pewnej korporacji, Podjęła decyzję przy późnej kolacji, Że zbyt dużo czasu w swojej firmie spędza, I choć dzięki temu nie grozi jej nędza To w życiu prywatnym nie jest tak różowo, Bo chociaż wygląda i pięknie, i zdrowo, Żadnego mężczyzny nie ma przy swym boku. Dlatego samotność, szczególnie po zmroku Bardzo jej doskwiera. Więc zdecydowała, Że się przez internet będzie umawiała. Od czasu do czasu z jakimś miłym panem Na wspólne wieczory skropione szampanem. By potem się kochać…
Daj się dotknąć wreszcie, Nie drażnij, nie szczuj. Albo dotknij mnie sama jeśli, bym ja cię dotykał nie chcesz. Rozpalasz mnie całego, Ale sam dotykać się muszę, Bo znów znikasz. Pewnie do kogoś innego. Daj mi w końcu swoje usta, A nie się tylko uśmiechasz. Odwracasz się wtedy choć wiesz, Że chcę swymi wargami je muskać Odkrywasz przede mną uda fragment Kusisz, kokietujesz... A potem opuszczasz sukienkę. Wzniecając w mej głowie zamęt Rozpinasz bluzeczkę mocniej I oddychasz głęboko, A później osłaniasz…
Lubię ten wstyd, co wciąż mi zabrania posiąść Cię tak, jakbym tego chciała. Lubię ten wstyd, co wciąż mi zabrania by przyznać się do mojego pożądania. Lubię ten wstyd, co wciąż mi nakazuje udawać, że przecież ja wciąż tylko żartuje. Lubię ten wstyd, co wciąż mi nakazuje myśleć i mieć nadzieję, że to Ty kiedyś spróbujesz, a ja nie będę rozmyślać do rana, co by było gdybym się przyznała.
Nasza pani - historyczka, Nasza pani - historyczka, która zwie się zgrabnie - Marta, elegancka - tu spódniczka, tu szpileczki, grzechu warta! kiedy sunie korytarzem, patrzym na nią się na chama, wszyscy o niej zgodnie marzym, wszyscy zgodni - wielka dama! wszyscy zgodni - Ech! paradna! zakrzykujem wszyscy chórem Boże! Jaka ona zgrabna! Każdy za nią stanie murem. Elegantka! - nie igraszki jak się ona nosi z lekka zawsze piękne fatałaszki i naszyjnik, bransoletka. W klasie słychać jeno ciszę każdy…
Wedle krzaków, gdzie kapliczka, wraca z pracy historyczka. Wsiowe chłopy, jurni srodze, zaczaili się przy drodze. - Uczycielka, eleganta, Widno trza by jej amanta! - Skoro nie ma, to my przecie, zmajstrujemy pannie dziecię! - A ta panna, tak cycata, będziem strzelać jak armata! - Ma te tyty jak melony! Będzie pan zadowolony! - Zawsze kusa jej spódniczka. A ciekawe, jaka piczka?! - Elegancka zawsze ona, Pewno picza wygolona! - Ano panna wielce krasna, pewno piśka jej przyciasna?! - A skąd wiecie?…
Spotkałem kiedyś Anioła który wyszedł z mgły i powiedział do mnie Żebym poszedł za nim Więc poszedłem Gdy tak szliśmy Droga doprowadziła nas do kina. Z czystej ciekawości weszliśmy do środka. Ale tam nikogo nie było. Usiedliśmy w pierwszym rzędzie, rozpoczął się film oglądałem go z zaciekawieniem W pewnym momencie ten film wydał mi się znajomy pokazali młodego chłopaka który pchał wózek... na wózku siedział jego kolega W duszy pomyślałem, że to są sceny z mojego życia. Po skończonym filmie wyszliśmy…
Nowa Ja ucieka się do bezwstydu nie łapie ręcznika, gdy ten szybuje ku stopom, mijając wilgotne kolana i to miejsce - centrum grawitacji spojrzeń Nowa Ja karmi się wzruszeniem ciekawością szczegółów nią wyostrzasz uwagę. Podoba się jej, jak pieścisz i dotykasz w westchnieniach wyobraźni. Nowa Ja podchodzi za blisko ogniska smaruje się płomieniami, tarza w dymie jest daleka, jest bliska i wie, że zapał również jej minie że nic, całkiem nic nie zyska Nowa Ja upadła w dolinie ciemnego pokoju ubrania,…
Zapłacę za miłość agapą zapłacę, rozliczę się za nią co do grosza bezwarunkowo zmuszona przez nikogo caritas roztrwonię i biedę zaproszę przeleję z konta platoniczne doznania zaraz po uczcie w jaskini mitów mądrego rozpoznania tanich chwytów wysupłam erosa i sexusa tańczących w cieniu knotów wzdłuż wanny diabelskich pomiotów na seks mój poranny sypnę romantyką i walutą własną uzależnię się od ciebie nie mogąc już sama zasnąć zainwestuję w to wszystko co mam teraz kurs skoczy w górę i w swojej chwale…