Zakazane lekcje (I)

14 marca 2025

Opowiadanie z serii:
Zakazane lekcje

26 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

Nowa seria nie oznacza porzucenia poprzedniej.
Chciałbym obie prowadzić w sposób równoległy, a kolejne odcinki będą się pojawiać w miarę pomysłów i natchnienia.
Mam nadzieję, że się spodoba, jeśli ktoś miałby ochotę proponować kierunki kontynuacji, to zawsze jest to mile widziane.

Życzę przyjemnej lektury.

To miał być nasz weekend – mój, Kuby i jego ojca, Marka. Trzy dni w górach, w drewnianym domku wśród sosen, z dala od miejskiego zgiełku, rachunków i tych wszystkich drobnych irytacji, które zatruwały nam życie. Pomysł wyszedł ode mnie – potrzebowałam oddechu, ucieczki od codzienności, a Marek, jak zwykle, przytaknął z tym swoim zmęczonym uśmiechem. „Jasne, jedźmy” – powiedział, choć już wtedy przeczuwałam, że coś się szykuje. Kuba, mój pasierb, ledwo osiemnastoletni chłopak z burzą ciemnych włosów i wiecznie znudzonym spojrzeniem, nie krył niezadowolenia. „Bez internetu? Serio?” – mruknął, ale spakował torbę, bo wiedział, że nie ma wyboru.

Dzień przed wyjazdem wszystko się posypało. Marek zadzwonił z biura – jego głos brzmiał spięty, przepraszający, ale stanowczy. „Natalia, nie dam rady. Szef rzucił mi projekt na ostatnią chwilę, deadline w poniedziałek. Jedźcie sami, odpocznijcie beze mnie” – powiedział, a ja zacisnęłam zęby, tłumiąc złość. To nie był pierwszy raz, kiedy wybierał pracę zamiast nas, zamiast mnie. „Dobra, Marek, rób, co musisz” – odparłam chłodno i rozłączyłam się, zanim zdążył coś dodać. W głębi duszy kipiałam ze złości, ale pod spodem czułam ulgę – może to lepiej, może potrzebowałam tego czasu tylko z Kubą, żeby oczyścić głowę.

Droga w góry była cicha. Prowadziłam nasze stare kombi, a Kuba siedział obok, wpatrzony w las za szybą. Słońce zachodziło, malując niebo odcieniami czerwieni i pomarańczu, a ja zerkałam na niego od czasu do czasu. Był młody, pełen tej nieokiełznanej energii, którą w sobie tłumił – ostre rysy twarzy, szerokie ramiona, ale wciąż ten chłopięcy wyraz oczu. Po czterdziestce, z bagażem doświadczeń i małżeństwem, które powoli traciło blask, patrzyłam na niego inaczej niż kiedyś. Nie jak na dziecko Marka, ale jak na mężczyznę, który powoli się nim stawał. Moja bluzka zsunęła się lekko z ramienia, ale nie spieszyłam się, by ją poprawić – niech patrzy, jeśli chce.

Domek pojawił się na horyzoncie – drewniana chata z szerokim tarasem, otoczona sosnami. Zaparkowałam, wysiadłam, a chłodne powietrze musnęło moją skórę. – No, Kuba, jesteśmy na miejscu – rzuciłam z uśmiechem. – Tata nie wie, co traci. Pomóż mi wnieść torby.

W środku pachniało drewnem i żywicą – kominek, stara kanapa, skrzypiąca podłoga. Rzuciłam torbę na krzesło, a Kuba rozejrzał się po pokoju. – Jedna sypialnia i kanapa – dodałam, unosząc brew. – Ty wybierasz, ale łóżko jest moje, jeśli się nie dogadamy. – „Dobra, wezmę kanapę. Rozpakuj rzeczy, a ja napalę w kominku” – odparł, wzruszając ramionami. Uśmiechnęłam się i ruszyłam do sypialni, wyjmując ubrania z torby. Na wierzchu została koronkowa koszulka nocna – cienka, niemal przezroczysta. „Tylko my dwoje” – pomyślałam, a serce zabiło mi szybciej.

Wszystko zaczęło się zmieniać kilka tygodni wcześniej, zanim ten wyjazd w ogóle się pojawił. Marek był w delegacji, a ja sprzątałam w domu – rutyna, której nienawidziłam, ale która dawała mi kontrolę. Kuba zostawił swój laptop otwarty na kanapie, ekran wciąż świecił, a ja, z czystej ciekawości, zerknęłam. Historia wyszukiwania była jak otwarta książka: „MILF fucked hard”, „stepmom seduces”, „older woman dominates young guy” – linki do stron, które znałam aż za dobrze z własnych, dawno zapomnianych poszukiwań. Poczułam gorąco na policzkach, ale nie odwróciłam wzroku – przewinęłam dalej, widząc tytuły, miniatury, te wszystkie sceny, w których starsze kobiety, takie jak ja, brały młodych chłopaków, takich jak Kuba, w swoje ręce.

Nie powinnam była czuć tego, co poczułam – podniecenia, które rozlało się po moim ciele jak fala. Ale nie mogłam się powstrzymać. Wyobraziłam sobie, jak Kuba siedzi w swoim pokoju, z ręką w spodniach, wpatrzony w ekran, jak jego oddech przyspiesza, gdy ogląda te kobiety – dojrzałe, pewne siebie, z piersiami jak moje, z biodrami jak moje – rżnięte przez chłopaków w jego wieku. Myślałam o tym, jak jego fantazje krążą wokół kogoś takiego jak ja, jego macocha, a to sprawiło, że moje ciało zareagowało w sposób, którego się nie spodziewałam. Zrobiłam się mokra, tam, na kanapie, z jego laptopem na kolanach, a moje sutki stwardniały pod bluzką. Zamknęłam ekran, ale obraz został ze mną – i to podniecenie, które nie chciało odejść.

Nie powiedziałam mu o tym, nigdy nie wspomniałam, że wiem. Ale od tamtej chwili patrzyłam na niego inaczej. Kiedy się uśmiechał, kiedy wchodził do kuchni w luźnych spodniach, kiedy jego oczy na moment zatrzymywały się na moim dekolcie – czułam to napięcie, ten prąd, który między nami narastał, choć on pewnie nie zdawał sobie z tego sprawy. Wyjazd w góry miał być odskocznią, ale po tym, co odkryłam, stał się czymś więcej – szansą, której nie planowałam, ale której nie mogłam odrzucić.

Wróciłam do salonu. Kuba klęczał przy kominku, rozpalając ogień. Światło odbijało się na jego twarzy – ostrej, męskiej, innej niż pamiętałam. – No proszę, coś jednak potrafisz – rzuciłam z przekąsem, siadając na kanapie. Moja bluzka znów zsunęła się z ramienia, ale jej nie poprawiłam. – Zrobimy coś do jedzenia?

– Ok, skończę i ci pomogę – odparł. Zauważyłam, jak jego wzrok powędrował na moje nogi, odsłonięte przez krótkie spodenki. Nie poruszyłam się – niech patrzy. Wstałam, mijając go blisko, i ruszyłam do kuchni.

Gotowaliśmy w milczeniu – makaron, sos ze słoika i mięso. Siedziałam naprzeciwko niego, a kiedy się pochyliłam, ramiączko zjechało niżej. Nie nosiłam stanika – od lat, od operacji biustu, byłam z tego dumna. Widziałam, jak jego oczy uciekły w mój dekolt, a potem speszony spuścił wzrok. – Sos podgrzany, coś jeszcze? – zapytał cicho.

– Nałóż makaron – odparłam, uśmiechając się kącikiem ust. – Jak ci się tu podoba? Bez neta, tylko ja i góry?

– Co mam powiedzieć? Nudno, nie mam konsoli… – mruknął, mieszając sos.

– No tak, tragedia – rzuciłam ironicznie. – Zjemy i pójdziemy spać, jak wolisz.

Zjedliśmy w ciszy. Pozmywałam, a on wstał. – Idę się umyć – krzyknął, zabierając piżamę. Leżałam na kanapie, gdy wrócił – włosy mokre, spodnie luźne na biodrach. – To ja tu mam spać? – zaśmiał się.

– Teoretycznie – odparłam, wstając. – Idę do łóżka. Chyba że masz lepszy plan?

– Zmęczony jestem, idę spać – odpowiedział sztywno. Ruszyłam do sypialni, zostawiając drzwi uchylone.

Leżałam w łóżku, w cienkiej koszulce nocnej, ale sen nie przychodził. Ciemność rozświetlał blask kominka przez szparę w drzwiach. Cisza była ciężka, przerywana trzaskiem ognia. Myślałam, że śpisz – słyszałam, jak układałeś się na kanapie. Ale po chwili dotarł do mnie szelest, rytmiczny, cichy. Kanapa zaskrzypiała. Wstałam i podeszłam do drzwi. Przez szparę widziałam Cię – koc zsunięty, spodnie opuszczone, ręka poruszająca się pod materiałem. Zamarłam. Moje policzki zapłonęły, ale nie odwróciłam wzroku. Patrzyłam, jak zaciskasz usta, walcząc z ciszą.

Nie wiedziałam, co robić. Cofnąć się? A może coś powiedzieć? Byłeś moim pasierbem, ale w tej chwili wydawałeś się kimś innym – młodym mężczyzną, którego pragnienia wyprzedzały moje wyobrażenia. Moja koszulka zsunęła się z ramienia, a ja poczułam ciepło w dole brzucha. Zrobiłam krok. Podłoga zaskrzypiała pod moją stopą, rozdzierając ciszę w domku jak wystrzał. Stałam w progu sypialni, w cienkiej, satynowej koszulce nocnej, z sercem bijącym szybciej, niż powinno. Nie cofnęłam się. Pożądanie narastało we mnie jak fala – moje ciało reagowało gorącem, a między udami robiłam się coraz bardziej mokra.

– Kuba… nie śpisz? – szepnęłam cicho, a mój głos przeciął ciszę jak ostrze.

Drgnąłeś, jakby coś Cię oparzyło. Szybko naciągnąłeś koc na siebie, a Twój oddech stał się urywany. – Co…?! Natalia, ja… śpię, śpię, tylko… coś mi się przewróciło! – wydyszałeś, a w Twoim głosie słyszałam panikę.

Uniosłam brew, a kąciki moich ust drgnęły w lekkim uśmiechu. – Przewróciło, powiadasz? – rzuciłam z nutą rozbawienia, robiąc krok bliżej. Podłoga znów zaskrzypiała. Usiadłam na skraju kanapy, blisko, ale jeszcze nie za blisko. – To chyba niespokojnie śpisz, co? Kanapa niewygodna? Nie musisz się tak spieszyć z tym spaniem.

Patrzyłeś na mnie szeroko otwartymi oczami, unikając mojego wzroku, ale jednocześnie Twoje spojrzenie wędrowało po moim ciele. Moja satynowa koszulka przylegała do skóry, sutki sterczały wyraźnie, a gdy usiadłam, materiał podciągnął się tak wysoko, że musiałeś zauważyć, że nie mam pod spodem nic. Widziałam, jak drżysz, jak wybrzuszenie pod kocem staje się coraz bardziej widoczne – Twój kutas był twardy, a ja patrzyłam dokładnie w to miejsce, czując, jak moje podniecenie rośnie.

– Yyy… eeee – wystękałeś, nie potrafiąc sklecić zdania.

To wystarczyło – pożądanie wzięło górę. Przesunęłam się bliżej, moje kolano musnęło Twój bok. – Nie musisz się wstydzić… nie przy mnie – szepnęłam, kładąc dłoń na kocu, tuż nad Twoim udem. Pochyliłam się, moje włosy musnęły Twoją szyję, a dłoń przesunęła się wyżej, zatrzymując się na wybrzuszeniu. – Powiedz, jeśli chcesz, żebym przestała – dodałam, choć w głębi duszy miałam nadzieję, że tego nie zrobisz.

– Nn…ie… nieeee chcę, to znaczy yy chcęęęe… yyyy – wyjąkałeś, a Twoje policzki zapłonęły.

Uśmiechnęłam się drapieżnie. – Spokojnie, Kuba… pozwól mi – mruknęłam, odsuwając koc i odsłaniając Cię w pełni. Moja dłoń zacisnęła się wokół Twojego kutasa, poruszając się powoli, a ja pochyliłam się jeszcze niżej, szepcząc Ci do ucha: – Powiedz mi, czego chcesz…

– Chcę… ale ja nigdy jeszcze nie… – wyszeptałeś, oddychając szybko, a w Twoich oczach widziałam podniecenie zmieszane z przerażeniem.

– Nigdy jeszcze nie… – powtórzyłam, a mój głos zadrżał od pożądania. – Nie szkodzi. Pokażę Ci wszystko. Rozluźnij się. – Moje palce zacisnęły się mocniej, a usta musnęły Twoją szyję. – Jesteś wspaniała… pokaż mi… chcę tego… – wyjąkałeś, a ja uśmiechnęłam się szerzej.

– Wspaniała, powiadasz? To dobrze, bo zamierzam Cię rozpieszczać – mruknęłam, zsuwając koszulkę z ramion, odsłaniając piersi. Pocałowałam Twój brzuch, a moja dłoń przyspieszyła ruchy. – Powiedz mi, jak to jest… albo zamknij oczy i poczuj.

– Mogę dotknąć… – wyszeptałeś, a Twoje spojrzenie utkwiło w moich sutkach.

– Nie musisz pytać – warknęłam, chwytając Twoją rękę i kładąc ją na mojej piersi. – Ściśnij mnie, dotykaj, jak chcesz, ciągnij za sutki, jeśli masz ochotę. – Zaczęłam poruszać dłonią jeszcze szybciej, z wyraźnym zamiarem, żebyś poczuł, co to znaczy być naprawdę branym. Spojrzałam Ci w oczy, a mój głos stał się bardziej wulgarny, bardziej rozkazujący. – Podoba Ci się, co? Czujesz, jaki jesteś twardy w mojej ręce? Pierwszy raz, a już taki napalony… Chcesz więcej? Chcesz, żebym Cię possała, czy wolisz, żebyś sam mnie zerżnął? Mów, młody, co lubisz.

Puściłam Twoją rękę, zostawiając ją na mojej piersi, i przesunęłam się niżej, a moje usta zawisły nad Twoim brzuchem, gotowe zejść jeszcze niżej, jeśli tylko dasz mi znak. – T.. taa. kkk.. – wyjąkałeś.

Twoje „taak”, Kuba, było ciche, niepewne, niemal zagubione w tym Twoim jąkaniu, i to tylko podkręciło moje pragnienie, żeby przejąć kontrolę, żeby Cię złamać i nauczyć, jak brać to, czego chcesz. Widziałam, jak się wycofujesz, jak Twoje oczy uciekają w bok, choć dłoń, którą przycisnęłam do mojej piersi, wciąż tam była – drżąca, ale nie cofnięta. Czułam Twój puls pod palcami, jak Twój kutas napiera na moją rękę, a ja byłam już tak mokra, że mogłabym przysiąc, że czujesz to w powietrzu. Ale to „taak” – to nie wystarczyło. Chciałam więcej, chciałam, żebyś wiedział, czego chcesz, a jeśli nie wiesz, to ja Ci to pokażę.

– „Tak”? – rzuciłam ostro, unosząc brew i zatrzymując dłoń na Twoim fiucie, żebyś poczuł, że to ja tu rządzę. – Co „tak”, Kuba? Mów wyraźnie, bo nie będę zgadywać. Chcesz, żebym Ci obciągnęła? Żebym wzięła tego Twojego twardego kutasa do ust i possała, aż dojdziesz? Czy może wolisz, żebym się wypięła i wystawiła cipkę, żebyś mógł mnie zerżnąć? No, młody, otwórz buzię i powiedz, czego chcesz, albo sama zdecyduję.

Pochyliłam się nad Tobą, a moje usta zawisły tuż nad Twoim brzuchem, tak blisko, że mogłeś poczuć ciepło mojego oddechu. Moja dłoń na Twojej piersi ścisnęła ją lekko, a ja przesunęłam kciukiem po sutku, drażniąc go, żebyś poczuł, jak to działa. – Nie wstydź się – warknęłam cicho, ale z uśmiechem, który obiecywał wszystko. – Jesteś napalony, widzę to. Patrz na mnie, dotykaj mnie, mów, co chcesz, albo ruszę się sama i wezmę Cię tak, jak mi się podoba. Wybór masz teraz, ale nie za długo.

Czekałam, patrząc Ci w oczy, a moja dłoń na Twoim kutasie zacisnęła się jeszcze mocniej, gotowa ruszyć, jeśli się nie odezwiesz. – Chcesz, żebym Cię possała, czy wolisz mnie zerżnąć? – ponowiłam pytanie.

– O…o…obciągaj… – wyjąkałeś.

– No proszę, odzywa się – zaśmiałam się nisko, zsuwając Twoje spodnie niżej. Pochyliłam się, dmuchnęłam na Ciebie ciepłym oddechem, a potem wzięłam Cię do ust – powoli, ale zdecydowanie, ssąc mocno. – Podoba Ci się, jak Ci obciągam? Mów, chcę to słyszeć – mruknęłam, przerywając na moment.

– Faajniee… – jęknąłeś.

Uniosłam głowę, a mój wzrok zapłonął. – „Fajnie”? Co kurwa, „fajnie”? Mam Cię w ustach, a Ty rzucasz „fajnie” jak gówniarz? Ogarnij się! Widziałam Twoją historię wyszukiwania – „MILF”, „mom” – masz napaloną kobietę, która Ci obciąga, a Ty się wstydzisz? Mów, co chcesz, żebym zrobiła, jak przestanę, bo inaczej sama zdecyduję!

Zamilkłeś, zamurowany, a Twoje oczy rozszerzyły się jeszcze bardziej. Wstałam, zrzucając koszulkę na podłogę. – Nic nie mówisz? Dobra, to ja zdecyduję – warknęłam, wspinając się na kanapę i siadając na Tobie okrakiem. – Patrz na mnie, czas dorosnąć. – Ustawiłam Twojego kutasa i opuściłam się na niego, jęcząc, gdy wszedł w mnie głęboko. Zaczęłam Cię ujeżdżać, szybko, mocno. – Ściśnij mnie, kurwa, bierz mnie!

Twoje dłonie złapały mnie za pośladki, podrzucając mnie nieporadnie. – Kurwa, ja zaraz dojdę… – wysapałeś.

– Dojdź we mnie, chcę to poczuć! – rozkazałam, przyspieszając. – Spuść się, krzycz, daj mi to teraz!

– KURWA!!!! – wrzasnąłeś, a ja poczułam, jak się spuszczasz, jak Twoje gorące nasienie wypełnia mnie w środku. Twoje ciało drżało pod moim, dłonie ścisnęły mnie mocno, a ja patrzyłam na Ciebie, nie odwracając wzroku ani na sekundę, chłonąc Twój szok i rozkosz. Nie przestałam się poruszać, wyciskając z Ciebie każdą kroplę, a moja cipka zaciskała się wokół Ciebie, pchając mnie na krawędź własnego orgazmu.

– Spuściłeś się we mnie… i co, myślisz, że to już? – mruknęłam, łapiąc Twoją twarz. – Teraz moja kolej. Chcesz zobaczyć, jak dochodzę? To patrz.

Wstałam z Ciebie powoli, czując, jak Twoje nasienie wycieka z mojej cipki, ciepła strużka spływająca po udzie. Podeszłam do stolika naprzeciwko i usiadłam na krawędzi, rozkładając nogi szeroko. – Patrz na mnie, Kuba – rozkazałam. – Widzisz, co ze mną zrobiłeś? Twoja sperma wypływa mi z cipki, i zaraz dojdę, patrząc na Ciebie. Nie odwracaj wzroku. – Moja dłoń powędrowała między uda, rozsmarowując Twoje nasienie po łechtaczce. – Powiedz mi, jak to wygląda!

Zanurzyłam palce w sobie, wyciągając je błyszczące, i masowałam łechtaczkę coraz szybciej. – Podoba Ci się, jak się dotykam? Chcesz, żebym krzyczała? – warknęłam, ściskając pierś drugą dłonią. Twoja sperma spływała po stoliku, a moje biodra drgały. – Kurwa, Kuba, patrz, jak się rżnę palcami, bo zaraz dojdę!

Moje palce przyspieszyły, wściekle pocierając łechtaczkę, a ciało napięło się jak struna. – Dochodzę, patrz na mnie, kurwa… teraz! – krzyknęłam, wyginając się w łuk. Orgazm rozdarł mnie na kawałki – biodra uniosły się, palce zamarły, a ja wyłam, drżąc, gdy fala rozkoszy zalewała moje ciało. Twoja sperma mieszała się z moimi sokami, spływając po udach na stolik.

Opadłam, dysząc, i spojrzałam na Ciebie z uśmiechem. – No i co, młody? Widziałeś, jak Twoja macocha dochodzi? Powiedz mi, jak to wyglądało, bo jeszcze z Tobą nie skończyłam – po czym najbardziej wulgarnie, jak umiałam, oblizałam palce, którymi przed chwilą robiłam sobie dobrze.

– Super… – wyszeptałeś, patrząc na mnie jak zahipnotyzowany, a ja zauważyłam, że Twój kutas znów stał się twardy.

Siedziałam na krawędzi stolika, wciąż dysząc po tym orgazmie, który rozniósł mnie na kawałki. Moje nogi były rozłożone, palce mokre od nas obojga, a Twoja sperma powoli spływała po moich udach, zostawiając lepkie ślady na drewnie. Czułam się jak królowa – władcza, spełniona, ale wciąż głodna. Spojrzałam na Ciebie, wciąż rozciągniętego na kanapie, z tym rozdygotanym spojrzeniem i zarumienionymi policzkami. „Super…” – wyszeptałeś, a ja przewróciłam oczami, choć w środku się uśmiechnęłam.

– „Super”? – rzuciłam z kpiącym tonem, prostując się powoli. Moje piersi uniosły się, gdy wzięłam głęboki oddech, a ja przetarłam dłonią uda, rozsmarowując to, co z Ciebie zostało. – Kurwa, Kuba, serio? Dopiero co doszedłeś we mnie, ja rozjebałam się na tym stoliku przed Twoimi oczami, a Ty znowu z tym „super”? Nauczysz się w końcu mówić, co naprawdę myślisz, czy mam Cię jeszcze bardziej rozruszać?

Wstałam z stolika, moje nagie ciało lśniło w świetle kominka, a każdy krok w Twoją stronę był powolny, celowy, jakbyś był moją zdobyczą. Zamiast stanąć nad Tobą, uklęknęłam przed kanapą, tuż między Twoimi nogami. Twoje spodnie wciąż były zsunięte, a Twój kutas – choć chwilę temu doszedłeś – wciąż wyglądał na gotowego do działania. Wyciągnęłam dłoń i wzięłam go w rękę, bardzo powoli zaczynając masować – moje palce poruszały się z premedytacją, delikatnie, ale stanowczo, czując, jak znów reagujesz. Podniosłam wzrok, patrząc Ci prosto w oczy, a mój głos był władczy, ale miał w sobie tę matczyną nutę, którą znałeś od lat.

– Ta noc się jeszcze nie kończy, Kuba – powiedziałam cicho, ale z naciskiem, nie przerywając ruchów dłoni. – Mamy cały weekend w tym domku, tylko Ty i ja, i zamierzam Cię nauczyć, jak brać to, co chcesz. Ale najpierw Ty mi powiedz coś o sobie, hm? Co lubisz oglądać? Jakie pornole włączasz, jak sobie walisz tego swojego fiuta? No, śmiało, nie wstydź się przed macochą, mów.

Czekałam, masując Cię powoli, a moje spojrzenie nie odpuszczało – chciałam, żebyś się otworzył, żebyś przestał być taki zamknięty. Widziałam, jak Twoje usta drżą, jak próbujesz coś z siebie wydusić. – No… lubię… jak się kochają od tyłu… – wyszeptałeś w końcu, cicho, nieśmiało, a Twoje oczy uciekły w bok.

Przerwałam ruchy dłoni, unosząc brew, a potem zaśmiałam się krótko, ostro. – Serio, Kuba? „Kochają od tyłu”? – rzuciłam, a mój ton był mieszanką kpiny i władczej troski. – Oglądasz pornola i myślisz sobie: „O, ale oni się fajnie kochają od tyłu”? No nie sądzę, kochanie. Raczej patrzysz i myślisz: „Kurwa, ale on ją zajebiście rżnie tym fiutem od tyłu”, albo: „O matko, ale ten wielki kutas rozjebał jej pizdę”, co? No, Kubuś, nie mam racji?

Znów zaczęłam masować, tym razem trochę mocniej, a moje oczy błysnęły, gdy patrzyłam, jak się rumienisz. – Mów prawdę, młody. Co Cię kręci? Bo ja mogę Ci to wszystko dać, tylko musisz się odezwać.

Klęczałam przed Tobą, z Twoim kutasem w dłoni, masując go powoli, ale stanowczo, a moje oczy nie odpuszczały Twojego spojrzenia. Widziałam, jak się męczysz, jak Twoje usta drżą, jakbyś chciał coś powiedzieć, ale wstyd wciąż Cię trzymał w garści. Czekałam, a moje palce poruszały się w leniwym rytmie, aż w końcu zacząłeś mówić – cicho, jąkając się, ale coś z Ciebie wyszło.

– No… lubię… seks hiszpański… – wyszeptałeś, a Twój głos był taki nieśmiały, że prawie go nie usłyszałam.

Uśmiechnęłam się szeroko, a moja dłoń zwolniła na moment. – Seks hiszpański, powiadasz? – rzuciłam, a mój ton był pikantny, nasączony wulgaryzmem. – To lubisz, jak dziewczyna ściska Twojego fiuta swoimi wielkimi cyckami, co? Jak go masuje, aż się spuścisz jej prosto na dekolt, a sperma spływa po tych jędrnych cycach? Brzmi jak niezła zabawa, Kubuś.

Przytaknąłeś ledwo zauważalnie, a ja ciągnęłam dalej. – Co jeszcze? Mów, nie wstydź się.

– R-robienie loda… – dodałeś, rumieniąc się jeszcze bardziej.

– O, no proszę! – zaśmiałam się nisko, przyspieszając ruchy dłoni. – Lubisz, jak laska klęka przed Tobą, bierze Twojego kutasa do buzi i ssie go, jakby to był jej ulubiony cukierek? Jak jej ślina spływa po nim, jak się krztusi, próbując wziąć go całego, a Ty czujesz, jak jej język tańczy na czubku? Podoba Ci się to, co?

– T-tak… – mruknąłeś, a ja widziałam, jak Twoje oczy błyszczą.

– Dalej, Kubuś, co jeszcze? – naciskałam, a moja dłoń ścisnęła Cię mocniej.

– Seks na pieska… – wyszeptałeś, spuszczając wzrok.

– Na pieska, tak? – warknęłam z uśmiechem, a w moim głosie brzmiała dzika satysfakcja. – To lubisz, jak laska wypina dupę, a Ty walisz ją od tyłu, aż jej cycki podskakują, a ona jęczy, bo Twój kutas rozjebuje jej cipkę? Jak ją bierzesz mocno, a ona błaga o więcej?

– Zg-gadza się… – wyjąkałeś, a ja kiwnęłam głową, zadowolona.

– Co jeszcze, młody? Nie zatrzymuj się – rozkazałam, a moje palce zwolniły, drażniąc Cię celowo.

– Ujeżdżanie… – powiedziałeś cicho, a Twoje policzki były już czerwone jak pomidory.

– Ujeżdżanie, hm? – mruknęłam, oblizując wargi. – To lubisz, jak laska siada na Twoim fiucie i skacze na nim, jakby jeździła na dzikim koniu? Jak jej cipka zaciska się na Tobie, a Ty czujesz, jak mokra jest, jak Cię doi, aż spuścisz się w niej do ostatniej kropli?

– T-tak… – potwierdziłeś, a ja uśmiechnęłam się jeszcze szerzej.

– No, no, coraz lepiej. Co jeszcze Cię kręci? – zapytałam, a moja dłoń znów przyspieszyła.

– Że… podniecają mnie starsze kobiety… – przyznałeś, a Twój głos był ledwo słyszalny.

– Starsze kobiety? – rzuciłam, a mój ton stał się jeszcze bardziej wulgarny. – To lubisz, jak taka doświadczona suka, jak ja, bierze Cię w obroty? Jak pokazuje Ci, co to znaczy prawdziwy seks, jak Cię ujeżdża albo ssie Ci fiuta, bo wie, jak to robić lepiej niż te młode cipki? Podoba Ci się to, że macocha ma tyle w sobie ognia, co?

– Tak… – mruknąłeś, a ja widziałam, jak Twoje podniecenie rośnie.

– Mów dalej, Kubuś – zachęciłam, a moje ruchy stały się bardziej zdecydowane.

– P-podoba mi się… jak kobieta siada na twarzy facetowi… – wyszeptałeś, a Twoje oczy uciekły w bok.

– O, kurwa, no to mamy coś! – zaśmiałam się głośno. – Lubisz, jak laska siada Ci na mordę, a Ty liżesz jej mokrą cipkę, co? Jak jej soki spływają Ci po brodzie, a ona trze się o Twój język, aż dochodzi, krzycząc? To Cię jara, młody?

– T-tak… – przytaknąłeś, a ja kiwnęłam głową z uznaniem.

– Co jeszcze? Dawaj, nie krępuj się – rozkazałam, a moje oczy błysnęły.

– P-pozycja 69… – powiedziałeś, a Twój głos drżał.

– 69, tak? – mruknęłam, a mój ton był ciężki od pożądania. – To lubisz, jak Ty ssiesz jej cipkę, a ona w tym samym czasie obciąga Ci kutasa? Jak się rżniecie ustami, oboje mokrzy, oboje napaleni, aż oboje dojdziecie, zalewając się nawzajem?

– Zg-gadza się… – potwierdziłeś, a ja uśmiechnęłam się drapieżnie.

– No, Kubuś, coraz lepiej. Coś jeszcze? – zapytałam, a moja dłoń zwolniła, czekając na więcej.

Zamilkłeś na moment, a potem, tak nieśmiało, że ledwo to usłyszałam, wyszeptałeś: – L-lubię… anal…

Przerwałam ruchy dłoni i zaśmiałam się głośno, ale nie z kpiny – z dzikiej satysfakcji. – Oj, Kubuś, naprawdę? – rzuciłam, pochylając się bliżej, a moje oczy zapłonęły. – Lubisz, jak wielki fiut napiera na dupę dziewczyny, co? Jak ją rozszerza, jak wchodzi powoli, przy jej bólu, jak się nie mieści, a facet próbuje kilkukrotnie, delikatnie, aż w końcu go zmieści? A potem przestaje być powolny, tylko wali tę biedną laskę w dupę z całej siły, a ona krzyczy z bólu i rozkoszy, błagając o więcej? No, Kubuś, nie mam racji?

Czekałam, a moja dłoń ścisnęła Cię mocniej, ale nie przyspieszyłam – chciałam, żebyś odpowiedział, zanim pójdę dalej. Widziałam, jak przełykasz ślinę, jak Twoje ramiona drżą, a Twój kutas pulsuje w mojej ręce, zdradzając, że mimo wstydu jesteś napalony jak cholera. – T-tak… masz rację… – wyszeptałeś w końcu, a Twój głos był cichy, ale w nim było coś nowego – jakbyś zaczynał się przełamywać.

Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej, pochylając się tak blisko, że moje usta niemal musnęły Twoje ucho. – No proszę, mój mały Kubuś robi się odważniejszy – mruknęłam, a moja dłoń zaczęła się poruszać, powoli, ale z wyraźnym zamiarem. – Skoro lubisz takie rzeczy, to mamy o czym rozmawiać… i co robić. Powiedz mi, młody, chcesz, żebym Ci pokazała, jak to wszystko wygląda na żywo? Bo ja mogę być tą laską, którą rżniesz od tyłu, mogę Ci obciągnąć, usiąść Ci na twarzy, albo… – zawiesiłam głos, a mój uśmiech stał się jeszcze bardziej drapieżny – …możemy spróbować tego analu, o którym tak nieśmiało wspomniałeś.

Puściłam Twojego kutasa na moment, wstałam i wyprostowałam się, stojąc nad Tobą. Moje nagie ciało lśniło w świetle kominka, piersi uniesione, sutki twarde, a między udami wciąż czułam wilgoć – Twoją i moją. Oparłam dłonie na biodrach i spojrzałam na Ciebie z góry, jak na swojego ucznia, którego zamierzam poprowadzić przez wszystkie lekcje, o jakich marzył. – No więc, Kuba – rzuciłam, a mój ton był władczy, ale wciąż miał tę matczyną nutę, którą znałeś od lat. – Wybierz coś z tej swojej listy. Chcesz, żebym uklękła i zrobiła Ci hiszpańskiego tymi cyckami? Żebym znów wzięła Cię do buzi i possała, aż dojdziesz? A może chcesz, żebym wypięła dupę i pozwoliła Ci mnie zerżnąć na pieska?

Stałam nad Tobą, z dłońmi na biodrach, a moje nagie ciało lśniło w blasku kominka. Czekałam, aż coś wybierzesz, ale widziałam, że wciąż się wahasz, że ten wstyd jeszcze Cię trzyma. Twoje oczy błyszczały, ale usta milczały, więc uniosłam brew, gotowa znów Cię popchnąć. Wtedy odezwałeś się, cicho, jąkając się jak zwykle. – Ja… jeszcze lubię… jak finał jest w różne miejsca… a najbardziej na twarzy… – wyszeptałeś, a Twój głos drżał, jakbyś bał się, że Cię wyśmieję.

Zamiast tego uśmiechnęłam się szeroko, a w moim spojrzeniu zapłonęła satysfakcja. – No proszę, Kubuś się rozkręca! – rzuciłam z wyraźnym zadowoleniem, pochylając się lekko, żeby moje włosy musnęły Twoją pierś. – Lubisz, jak laska klęka przed Tobą, a Ty zalewasz jej twarz gorącą spermą, co? Jak spływa po jej policzkach, po ustach, jak ona mruga, próbując to złapać językiem, a Ty patrzysz, jak Twoja robota ją ozdabia? Brudny chłopak z Ciebie, młody, i to mi się podoba!

Spojrzałam Ci w oczy i zobaczyłam te ogniki – małe, ale wyraźne, jakbyś w końcu zaczynał czuć, że możesz mi zaufać. – Dokładnie tak… – mruknąłeś, a Twój głos był cichy, ale w nim było coś nowego, coś żywego.

– Dobra, młody, zrobimy inaczej – powiedziałam zdecydowanie, wstając z podłogi. Ruszyłam w stronę sypialni, rzucając Ci przez ramię: – Przyjdź za pięć minut. I rozbierz się do końca, bo idiotycznie wyglądasz w tej piżamie ze stojącą pałą. Nie chcę Cię widzieć w tych gaciach, jak wejdziesz.

Zostawiłam Cię na kanapie, a sama weszłam do sypialni. Zapaliłam dwie świece na stoliku nocnym – ich ciepłe, migoczące światło zalało pokój, rzucając cienie na ściany. Wyłączyłam lampę, bo chciałam tej intymności, tej dzikości, którą dawał tylko blask ognia. Zastanawiałam się chwilę, co tu zrobić – mogłam Cię ujeżdżać, mogłam Cię possać, ale nie, chciałam czegoś innego, czegoś, co wyciśnie z Ciebie wszystkie te emocje, o których mówiłeś. W końcu zdecydowałam.

Uklękłam na skraju łóżka, wypinając tyłek w stronę drzwi. Moja twarz opadła na pościel, policzek przyciśnięty do chłodnej tkaniny, a ręce założyłam na plecy, jakby czekały na coś – może na Ciebie, może na więcej. Zaczęłam delikatnie kręcić biodrami, a moja cipka, wciąż mokra od Twojej spermy i moich soków, poruszała się w powolnym, kuszącym rytmie. Czułam, jak resztki Twojego nasienia spływają po moich wargach sromowych – lepkie, ciepłe, błyszczące w świetle świec. Moje uda lśniły od wilgoci, a ja kręciłam tyłkiem jeszcze bardziej, rozchylając się lekko, żebyś, wchodząc, zobaczył wszystko – moją nabrzmiałą, różową cipkę, gotową na Ciebie, i ten ślad po Tobie, który wciąż z niej kapał.

Usłyszałam, jak drzwi się otwierają, a podłoga zaskrzypiała pod Twoimi krokami. Nie widziałam Cię, ale czułam Twoją obecność, słyszałam Twój przyspieszony oddech. Nie podniosłam głowy, tylko rzuciłam ostro, ale z nutą zachęty: – Wchodź we mnie, Kuba, i zerżnij mnie z całych sił. Nie martw się, jeśli nie będzie to długo trwało – daj upust wszystkiemu, co w Tobie siedzi. A jak będziesz czuł, że dochodzisz, wyjdź i zalej mi twarz, tak jak lubisz. No już, rusz się!

Czekałam, a moje serce waliło jak oszalałe. Nagle poczułam Twoje dłonie na moich biodrach – niepewne, ale zdecydowane – i Twój kutas naparł na moją cipkę, wślizgując się w nią jednym szybkim ruchem. Jęknęłam głośno, a Ty zacząłeś mnie brać – najpierw ostrożnie, ale zaraz przyspieszyłeś, pchając mocno, głęboko, jakbyś w końcu puścił wszystkie hamulce. Łóżko zaskrzypiało pod nami, a ja czułam, jak moje ciało podskakuje z każdym Twoim pchnięciem, jak moja cipka zaciska się na Tobie, mokra i chętna.

Nagle – klaps! Twoja dłoń spadła na mój tyłek, niezbyt mocno, ale wystarczająco, żebym syknęła z zaskoczenia i rozkoszy. – O, kurwa, tak! – warknęłam, unosząc głowę na moment, żeby rzucić Ci spojrzenie przez ramię. – Śmiało, Kubuś, wal mnie mocniej, dawaj klapsy, jeśli chcesz, bylebyś mnie zerżnął jak trzeba!

Wróciłam twarzą do pościeli, a Ty poszedłeś na całość – Twoje biodra uderzały o moje pośladki z głuchym plaśnięciem, a ja czułam, jak Twój kutas wbija się we mnie raz za razem, wypełniając mnie do granic. Moje jęki mieszały się z Twoim sapaniem, a pokój wypełnił się zapachem seksu – świecami, potem, nami. Nagle Twoje ruchy stały się szybsze, bardziej chaotyczne, a ja wiedziałam, że jesteś blisko.

– Kurwa, już…! – wysapałeś, a ja poczułam, jak się wycofujesz. Odwróciłam się błyskawicznie, klękając na podłodze przed łóżkiem, z twarzą uniesioną do Ciebie. – Dawaj, Kuba, na twarz, teraz! – rozkazałam, a Ty, stojąc nade mną, złapałeś swojego kutasa i w kilku ruchach dłoni doszedłeś. Gorące strumienie spermy trafiły na moje policzki, usta, brodę – jedna kropla zawisła na moich rzęsach, a ja oblizałam wargi, czując Twój smak. Patrzyłam na Ciebie, dysząc, a moje ciało wciąż drżało od tego, co mi dałeś.

Klęczałam przed Tobą na podłodze, z Twoją spermą spływającą po mojej twarzy – ciepła, lepka, wciąż pachnąca Tobą. Dyszałam ciężko, a moje ciało drżało od tego szaleńczego seksu, który właśnie przeżyliśmy. Stałeś nade mną, z piersią unoszącą się szybko, a w Twoich oczach widziałam ulgę i coś nowego – jakbyś w końcu puścił wszystkie blokady. Twoje nogi ugięły się lekko, a ja uśmiechnęłam się, przesuwając dłonią po policzku, zbierając Twoje nasienie na palce. Podniosłam je do ust i zlizałam powoli, czując ten słony smak, patrząc Ci prosto w oczy – chciałam, żebyś to widział, żebyś wiedział, że biorę wszystko, co mi dałeś.

– No, młody, dałeś radę – mruknęłam, a mój głos był ochrypły, zmęczony, ale wciąż miał w sobie tę władczą nutę. – Zerżnąłeś mnie jak trzeba, a ten finał na twarzy… kurwa, nieźle się spisałeś.

Wstałam powoli, czując, jak moje mięśnie protestują – biodra bolały od Twoich pchnięć, tyłek piekł od tego klapsa, a cipka wciąż pulsowała, mokra i obolała. Sięgnęłam po chusteczkę z nocnego stolika i przetarłam twarz, pozbywając się resztek spermy. Wyglądałeś na wyczerpanego – ramiona Ci opadły, oddech zwolnił, jakbyś oddał mi wszystko, co miałeś. Światło świec migotało na Twojej nagiej skórze, a ja podeszłam bliżej, kładąc dłoń na Twoim ramieniu.

– Chodź, Kubuś – powiedziałam miękko, tym razem bez kpiny, bardziej matczynie, choć wciąż z tą pewnością, którą znałeś. – Jesteśmy wykończeni, a ta noc już nas rozjebała. Śpimy razem, żadnych kanap dzisiaj.

Nie czekałam na odpowiedź – złapałam Cię za rękę i pociągnęłam w stronę łóżka. Pościel była pognieciona, pachniała nami, a ja rzuciłam się na nią pierwsza, padając na plecy z westchnieniem. Zawahałeś się chwilę, ale w końcu położyłeś się obok, nieśmiało, jakbyś wciąż nie był pewien, czy to w porządku.

– Przestań się wiercić – mruknęłam, przewracając się na bok i przyciągając Cię bliżej. Moje ramię oplotło Twoją pierś, a noga zahaczyła o Twoją, jakby chciała Cię zatrzymać. Czułam ciepło Twojej skóry, Twój oddech na mojej szyi, a moje ciało, choć zmęczone, wciąż pamiętało każdy Twój dotyk. – Śpij, młody. Zasłużyłeś.

Zamknęłam oczy, a Ty wtuliłeś się we mnie mocniej, jakbyś szukał w tym wszystkim nie tylko seksu, ale i bliskości. Pokój wypełniła cisza, przerywana tylko trzaskiem dogasających świec i naszymi oddechami, które w końcu się wyrównały. Zasnęliśmy tak – razem, w tym jednym łóżku, z ciałami splecionymi po nocy, która zmieniła wszystko.

 

6,396
8.66/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.66/10 (34 głosy oddane)

Z tej serii

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.