Urzędniczka z Woli (II) - Wyrzuty sumienia

27 lutego 2025

Opowiadanie z serii:
Urzędniczka z Woli

17 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

Kontynuacja opowiadania Urzędniczka z Woli (I) – wyrzuty sumienia Natalii i wieczór z Patrykiem.

Natalia w głowie miała Daniela – jego spojrzenie w bufecie, reakcję w spodniach, SMS: „Śliczna… te pończochy w bufecie, ta koronka… i ta pupa, kiedy szłaś… śliczna jesteś. Jutro kawa? Nie mogę zapomnieć” oraz jej odpowiedź o „niezłym interesie”. Uśmiechnęła się do męża, ale chaos emocji, wina zmieszana z ekscytacją i myśl o jutrzejszej kawie z Danielem – dodawała jej dreszczy. Granatowa spódnica i biała bluzka wciąż opinały jej ciało, a cieliste pończochy z koronką na udach przypominały o dniu, który chciała ukryć.

Patryk spojrzał na nią, przeżuwając spaghetti. Jego dłoń powędrowała na jej kolano pod stołem, muskając spódnicę i wyczuwając pończochy.

 – Smaczne jak zawsze… – mruknął, a jego głos był ciepły.

– Co słychać w pracy? Wyglądasz na zmęczoną… coś się działo? – spytał, a jego ton był swobodny, choć w oczach błysnęła nuta ciekawości, jakby coś wyczuł.

Natalia poprawiła blond loki, a jej widelec zawisł nad talerzem. W myślach rzuciła “cholera, co powiedzieć…”.

– Zwykły dzień… – zaczęła, a potem dodała, jakby mimochodem.

– Chociaż jeden kolega z pracy znów rzucał głupie żarty… powiedział, że mogłabym mieć lekko chudsze uda – zaśmiała się nerwowo, chcąc brzmieć lekko, ale jej serce zadrgało. Wspomniała Daniela, choć nie podała imienia, a jego słowa z bufetu wryły się w jej pamięć.

Patryk uniósł brew, a jego dłoń zatrzymała się na jej kolanie, a jego spojrzenie stało się bardziej uważne, a w głosie pojawiła się lekka nuta zaskoczenia.

– Chudsze uda? – mruknął, a ton był żartobliwy, ale z nutą zainteresowania.

– Co za głupota… twoje uda są idealne. Co mu odpowiedziałaś? – spytał, pochylając się bliżej, a jego oczy błysnęły ciekawością, a palce lekko ścisnęły jej kolano.

– Nic… – odparła szybko, a blond loki zadrżały. W myślach rzuciła „cholera, za dużo gadam…”.

– Śmiałam się tylko, szkoda mi czasu na takie bzdury – skłamała, unikając jego wzroku i uśmiechnęła się. Wspomnienie chciała zatopić w sosie pomidorowym, który kręciła widelcem.

– Idealne, mówię ci – zaśmiał się Patryk, a jego dłoń zsunęła się niżej, skupiająć się na udzie, a jego ton stał się cieplejszy, bardziej figlarny.

– Niech się gapi, ale wie, że te chude uda są moje… a te nylonki tylko to potwierdzają – mrugnął, a jego głos nabrał sugestywnego tonu. Coś w jego spojrzeniu błysnęło, jakby żartował, ale i badał grunt, wyczuwając jej napięcie.

– Twoje, kochanie – rzuciła Natalia z uśmiechem, a jej głos brzmiał miękko. Wina ścisnęła ją mocniej, ale starała się zachować spokój.

– Jedz, bo wystygnie – dodała, wstając i zabierając talerze. Jej ręce drżały lekko, gdy odstawiła je do zlewu, a myśl o SMS-ach Daniela paliła jej kieszeń jak gorący węgiel.

Gdy Patryk poszedł do salonu włączyć TV i z oddali zaczął komentować o „głupiej komedii na wieczór, może coś śmiesznego nas rozluźni” Natalia wróciła do stołu. Wyjęła telefon z torebki, zerknęła na ekran: SMS od Daniela wciąż tam był, jak świecąca czerwona lampka ostrzegawcza. Jej serce zadrgał, a w myślach rzuciła “cholera, za dużo tego…”. Pośpiesznie weszła w historię wiadomości, kasując wszystkie od „Daniel VAT”, a jej palce drżały, gdy usuwała każdy ślad ich flirtu, jeden po drugim: od „Cześć, śliczna…” przez „te pończochy w bufecie…” aż po „niezły interes… jutro kawa?”. Oddech jej przyspieszył – czuła się jak złodziej w swoim własnym domu, a adrenalina pulsowała w żyłach, gdy ekran pokazywał kolejne „usunięto”. Otworzyła kontakty, ale zawahała się sekundę, w myślach rzucając „cholera, co ja robię…”, i usunęła jego numer z telefonu. Wyjęła małą kartkę z torebki, zapisała „Daniel 508…” długopisem z szuflady, złożyła ją na pół i wsunęła do bocznej kieszeni torebki, chowając głęboko między chusteczki i klucze.

 Jej dłonie były zimne, a w głowie chaos. „Gotowe” – mruknęła pod nosem, chowając telefon. Ulga mieszała się ze strachem, że coś mogło zostać, że Patryk mógłby coś zauważyć, gdyby zajrzał.

Wróciła do salonu, siadając obok Patryka na kanapie – uśmiechnęła się, próbując brzmieć naturalnie, choć jej oddech wciąż był nierówny.

 – Co oglądasz, kochanie? – spytała, a jej głos był miękki, choć w środku czuła się jak na linie, balansując między winą a udawaną swobodą.

– Jakąś głupią komedię – rzucił, obejmując ją ramieniem, a jego dłoń zsunęła się na jej udo, muskając spódnicę.

 – Ale wolę ciebie… ślicznie wyglądasz dzisiaj… ten urzędniczy strój… – mruknął, a jego ton stał się głębszy oraz coś w jego oczach błysnęło, jakby wyczuł jej napięcie, ale uznał je za coś innego, coś, co mogło prowadzić do sypialni.

– Co ten kolega jeszcze mówił? – spytał nagle, a jego ton był żartobliwy, choć oczy uważnie ją obserwowały, wracając do tematu pracy.

– Nic… – mruknęła, a blond loki zadrżały – w myślach rzuciła „cholera, wraca do tego…”.

– Głupoty jakieś… że powinnam mniej jeść makaronu, Nie słuchałam za bardzo – zaśmiała się, próbując zbagatelizować, a jej dłonie zacisnęły się na kolanach.

– Głupoty… twoje uda są idealne, a makaron robisz najlepiej – zaśmiał się Patryk, a jego dłoń ścisnęła jej udo, a w oczach błysnęła ciekawość.

– To co, projekt? – mrugnął, a jego ton stał się bardziej sugestywny, a ręka powędrowała wyżej, muskając brzeg spódnicy.

Natalia uśmiechnęła się słabo, a jej blond loki zadrżały. Wina ściskała ją coraz mocniej, ale ciepło jego ramienia i figlarny ton pchały ją do działania.

– Chodźmy… – szepnęła, wstając i chwytając go za rękę. Jej głos był miękki, a w głowie Daniel, jego spojrzenie, reakcja w spodniach, SMS-y, które usunęła. Patryk wstał z uśmiechem, a jego dłoń ścisnęła jej palce. Poprowadził ją do sypialni, zamykając drzwi za nimi cichym trzaskiem.

W sypialni panował półmrok – szerokie łóżko z granatową narzutą czekało na ich codzienny rytuał, a przez okno wpadał lekki blask latarni, rzucając cienie na ściany i podłogę. Natalia zdjęła bluzkę i spódnicę, rzucając je na krzesło – została w bieliźnie i cielistych pończochach, a jej blond loki opadły na ramiona. Patryk spojrzał na nią, a jego oddech przyspieszył, gdy zobaczył koronkę na udach. Jego oczy błysnęły w półmroku, a usta rozciągnęły się w uśmiechu. Pończochy to był to jego ulubiony fetysz, który zawsze na jego „działał”.

– Moja Bogini, Natalko…  – mruknął, zbliżając się i całując ją w szyję. Jego ręce zsunęły się na jej biodra, a potem niżej, pod majtki, muskając jej skórę.

– Jesteś mokra… – szepnął zaskoczony, a jego głos był chrapliwy. Jego palce wyczuły wilgoć, a oczy błysnęły podnieceniem i lekkim zdziwieniem.

– Co cię tak nakręciło, skarbie? – spytał cicho, a jego ton był ciepły, choć badawczy.

– Ty… – skłamała Natalia, a jej blond loki zadrżały – w myślach rzuciła „cholera, Daniel…”. Mokre majtki były efektem wspomnień o buecie – jego spojrzeniu, dotyku stopy na jego nodze, reakcji w spodniach, ale Patryk uznał to za swoją zasługę. Wyrzuty sumienia ścisnęły ją mocniej. Była oderwana, jej głowa pełna Daniela, ale chciała to ukryć, wynagrodzić Patrykowi kłamstwa i SMS-y, które usunęła, by ślad po nich nie pozostał.

– Zawsze mnie nakręcasz… – dodała cicho, całując go głębiej, a jej ręce powędrowały na jego koszulkę, ściągając ją szybko. Jej palce musnęły jego klatkę piersiową, czując ciepło jego skóry, by zagłuszyć chaos w głowie.

– Dobrze wiedzieć… – zaśmiał się Patryk, a jego głos stał się głębszy. Zsunął dresy, a jego podniecenie było widoczne, gdy położył ją na łóżku.

 – Ślicznie wyglądasz… – mruknął, całując jej szyję, ramiona, a potem zszedł niżej, muskając ustami koronkę pończoch. Jego dłonie ścisnęły jej uda, wędrując w górę, a oddech przyspieszył.

– Uwielbiam, jak jesteś taka mokra… – szepnął, a jego palce bawiły się brzegiem koronki. Chciał więcej, czując, że Natalia jest dzisiaj inna.

Natalia zamknęła oczy, a jej blond loki rozlały się na poduszce – zamiast Patryka widziała Daniela: jego uśmiech i błysk w oczach. Czuła się rozdarta, z jednej strony chciała być tu, z mężem, ale jej myśli uciekały do Daniela, jego SMS-a i jutrzejszej kawy.

Patryk przewrócił ją na brzuch. Jego dłonie ścisnęły jej biodra, unosząc je lekko, a jego oddech stał się szybszy, gdy wszedł w nią od tyłu – jego ruchy były pewne, pełne pragnienia.

– Twój widok od tyłu jest nieziemski… cholera, Natalko… – mruknął, a jego ruchy stały się głębsze.

– Natalia jęknęła cicho, ale jej myśli były gdzie indziej. Wyrzuty sumienia pchnęły ją do działania – chciała coś zmienić, wynagrodzić Patrykowi, zatrzeć Daniela.

– Złap mnie za włosy… – szepnęła w trakcie, a jej głos zadrżał. Zakręciła włosami, gdy czekała na jego reakcję. To było nowe, nigdy tego nie proponowała, ale chciała oddać się Patrykowi, zagłuszyć Daniela, pokazać, że jest jego.

– Co? – sapnął Patryk, zaskoczony, ale jego oczy błysnęły podnieceniem. Jego dłoń natychmiast powędrowała do jej włosów, chwycił je mocno, pociągnął, a jego ruchy stały się szybsze i bardziej zdecydowane.

 – Lubisz tak, Natalko? – spytał, a jego głos drżał z podniecenia. Taki widok mu ognia, a nowa prośba rozpaliła go jeszcze bardziej.

– Tak… – jęknęła cicho, a jej głos był ledwo słyszalny. W myślach rzuciła „cholera, Daniel…”, ale chciała być tu, z Patrykiem.

– Mocniej… – szepnęła, a blond loki zadrżały, gdy Patryk pociągnął jej włosy. Chciała zatrzeć Daniela, oddać się Patrykowi, wynagrodzić mu wszystko.

– Cholera, Natalko… nie wytrzymam tak długo – mruknął, a jego oddech stał się urywany. Jego ruchy były intensywne, a dłoń ściskała jej włosy, unosząc jej głowę. Jego druga ręka zsunęła się na jej biodro, ściskając je mocno – podniecenie w jego głosie narastało, a ona czuła, że zbliża się do granicy.

– Pociągnij mocniej, skarbie… jestem Twoja – szepnęła.

– Cholera, tak dobrze… – dodał po chwili cicho, a jej słowa były lekko sprośne, wypowiedziane z mieszanką wstydu i potrzeby.

– Jesteś taka mokra i ciasna – mruknął, a jego dłoń zsunęła się na jej udo, muskając koronkę.  Czuł jej wilgoć i zapach, a to tylko podsycało jego ogień.

– To zasługa twojego kutaska… – jęknęła Natalia, a jej głos zadrżał.

– Rżnij mnie mocniej, kochanie… – dodała po chwili, a sprośne słówko przeszło jej przez gardło z trudem. Nigdy tak nie mówiła, ale wina pchała ją do granic, by zatrzeć Daniela, by Patryk czuł, że jest jego. Ciało zareagowało na jego ruchy – ciepło rozlewało się po jej skórze.

– Natalko… co się z tobą dzieje dzisiaj? Jesteś taka niesamowita…  – sapnął Patryk, a jego oddech stał się jeszcze szybszy. Jej słowa rozpaliły go jak ogień, a ruchy przyspieszyły, stały się niemal zwierzęce. Podniecenie w jego głosie narastało, ale w tonie błysnęła nuta podejrzliwości. Czuł, że jest inna, bardziej chętna, a mokre majtki i nowe prośby budziły w nim pytania.

– Chcę cię… czuć mocniej – szepnęła Natalia, a jej głos był miękki, choć pełen napięcia. W myślach rzuciła „cholera, zatrzyj to…”, próbując skupić się na Patryku.

– Daj mi więcej… – jęknęła, a jej biodra poruszyły się w rytmie jego ruchów. Poczucie winy i podniecenie walczyły w niej jak burza.

– Daję ci, skarbie… – sapnął Patryk i przyśpieszył ruchu do granic możliwości

– Czy masz jeszcze jakieś pragnienia, Natalko? Bo zbliża się czas zakończenia projektu – spytał, a jego ton był chrapliwy. Chciał czegoś więcej, czując, że coś ją dzisiaj napędza.

– Pieprz mnie jak swoją sukę… – szepnęła, nie przeszło jej to łatwo, a jednak poczuła przypływ podniecenia po tych słowach. Patryk sapnął zaskoczony, ale nie był już w stanie przyśpieszyć oraz poczuł, że zbliża się do końca, chociaż bardzo chciał kontynuować.

– Jesteś moja… suką… – sapnął

Natalia jęknęła głośniej, a jej ciało zaczęło drżeć – nagle fala rozkoszy przeszła przez nią jak burza, silny orgazm, który sprawił, że wygięła się w łuk, wijąc mocno pod Patrykiem. Jej mięśnie zacisnęły się wokół niego, a oddech stał się urywany – w głowie miała tylko Daniela.

– Ahhh… – jęknęła, niemal tracąc kontrolę. Szybko ocknęła się, gdy zdała sobie sprawę, że Patryk wciąż jest w niej. Myśl o ciąży w tym chaosie emocji przeraziła ją jak zimny prysznic.

Zsunęła się z łóżka jednym płynnym ruchem. Jej blond loki zafalowały, gdy klęknęła na podłodze przed Patrykiem. Szlafrok rozchylił się lekko, odsłaniając koronki na udach. Wiedziała, że ten widok na niego podziała momentalnie.

Spojrzała na niego – jego oczy błysnęły zaskoczeniem i podnieceniem. Bez słowa chwyciła jego wciąż twardego penisa, ciepłego i pulsującego w jej dłoni. Przybliżyła usta, otwierając je powoli, i wzięła go do środka, zaczynając robić mu laskę. Jej wargi zamknęły się wokół niego, a język poruszał się miękko, smakując jego skórę. Najpierw bardzo powoli próbując uspokoić sytuację. Patryk sapnął głośno, a jego dłoń instynktownie powędrowała do jej głowy, gładząc jej włosy.

– Natalko… co ty robisz… – jęknął. Jego biodra drgnęły lekko, jakby chciał się poruszyć, ale powstrzymał się, oddając jej kontrolę. – Co z naszym projektem?

– Chcę cię… – mruknęła Natalia, unosząc na moment wzrok, jej usta wciąż blisko niego.

– Daj mi go… całego… do końca… kochanie…jest taki smaczny… – dodała cicho, a potem wróciła do pracy, ssąc mocniej, jej obie ręce okrężnymi ruchami wspierały usta. Smak jego skóry, lekka słoność, wypełnił jej usta, a ona przyspieszyła, czując, jak jego oddech staje się coraz bardziej urywany.

Po chwili zwolniła, wyjmując penisa z ust. Jej oddech był ciężki, a oczy błysnęły figlarnie, spoglądając na Patryka. Powoli przesunęła wargi niżej, całując delikatnie jego skórę, aż dotarła do jąder. Zaczęła je ssać: miękko, ale z wyczuwalnym naciskiem, jej język muskał je powoli, okrążając każdy z nich. Patryk jęknął głośno, a jego dłoń zacisnęła się na jej włosach.

– Cholera, Natalko… jutro chyba będę miał problemy z chodzeniem po takim ssaniu… – sapnął, a jego głos drżał między podnieceniem a żartem. Jego biodra drgnęły, a oddech stał się jeszcze bardziej nierówny.

Natalia uśmiechnęła się lekko, nie przerywając. Jej usta pracowały na jego jądrach, ssąc je delikatnie, a potem mocniej. W głowie błysnęła jej myśl: po takim seksie, takim zaspokojeniu Patryka, będzie miała jutro chwilę dla siebie i Daniela. Patryk nie zrobi jej wyrzutów sumienia, jeśli wróci później niż zwykle: będzie zbyt zmęczony, zbyt zadowolony.

– Wiesz, kochanie… – mruknęła, unosząc na moment głowę, jej głos był miękki, ale figlarny.

– Dziś częścią projektu jest sprawdzenie jakości nasienia… skończysz mi na twarzy? Chcę spróbować… mhhh… posmakować, może trzeba zmienić dietę… – powiedziała cicho, a potem wróciła do ssania, jej usta znów zamknęły się na jego jądrach, zanim przesunęła je z powrotem na penisa, obejmując go wargami i przyspieszając ruchy.

– O cholera, Natalko… nie wytrzymam… – jęknął Patryk, a jego głos zadrżał. Jego dłoń ścisnęła jej włosy mocniej, a ciało napięło się jak struna

– Już… cholera, już...– sapnął, nie mogąc dłużej się powstrzymać po jej słowach i ruchach ust.

Natalia wyczuła to i odsunęła usta w ostatniej chwili, klęcząc przed nim. Patryk sapnął głośno i skończył – gorąco spadło na jej twarz. Pierwszy ciepły, lepki strumień trafił na jej policzek, rozpryskując się lekko na skórze, kolejny, gęsty i pulsujący, wylądował na jej ustach i podbródku, a ostatni, wolniejszy, osiadł pod jej nosem. Zamknęła oczy mocno, czując jego wytrysk. Ciepło i lepkość pokryły jej twarz, spływając powoli w dół po policzkach i brodzie, zostawiając wilgotne smugi. 

Lekko się skrzywiła, bo smak spermy, który dotarł do jej ust, był gorzki, ostry, coś, czego nigdy nie lubiła, a jej wargi zacisnęły się w grymasie.  Po sekundzie otworzyła oczy, zmusiła się do uśmiechu i spojrzała na Patryka. Pochyliła się lekko, muskając jego wciąż twardego penisa szybkim pocałunkiem. Jej usta dotknęły czubka, zostawiając wilgotny ślad.

– Słodki kutasek… – szepnęła, a jej głos był miękki, figlarny, choć w środku czuła chaos – Świetnie się spisałeś, kochanie… – dodała z uśmiechem, wycierając usta wierzchem dłoni.

– Ale wiesz, musisz jeść więcej ananasa, żeby poprawić tę słodkość… za dużo soli to źle wpływa na ciśnienie… – rzuciła żartobliwie, a jej ton był lekki, choć oczy zdradzały cień niepokoju.

– Kocham cię, Patryku… – powiedziała cicho, a jej głos zadrżał. Wina ścisnęła ją mocniej, ale musiała to powiedzieć.

– Ja ciebie też, Natalko – sapnął Patryk, opadając obok niej na łóżko – jego ręka powędrowała na uda, muskając koronkę z czułością. Czuł, że coś jest nie tak, ale podniecenie zagłuszyło pytania.

– To było… zajebiste, inne, byłaś taka chętna, zakończenie na twoją śliczną twarz.. – mruknął, a jego głos był pełen ciepła i zmęczenia, choć w oczach błysnęła lekka podejrzliwość. Czuł, że coś jest nie tak, ale podniecenie zagłuszyło pytania.

Natalia uśmiechnęła się słabo, wstając z kolan. Jej blond loki były rozrzucone, oddech nierówny, twarz lepka i ciepła od Patryka, z lekkim śladem spermy na policzku i podbródku. W myślach rzuciła sobie: „Cholera, nic nie podejrzewa...”. Czuła ulgę, że Patryk był zadowolony, pochłonięty chwilą, a jej kłamstwa i SMS-y wydawały się bezpieczne, zakopane w torebce i usunięte z telefonu.

Wytarła twarz chusteczką – ruchy były szybkie, niemal mechaniczne – i założyła szlafrok. Patryk zasnął szybko, jego oddech stał się równy, a ona poszła pod prysznic, by zmyć ślady: Daniela, Patryka, winy i podniecenia.

Natalia wróciła z łazienki po prysznicu. Położyła się obok Patryka – jego równy oddech wypełniał sypialnię. Wsunęła się pod kołdrę, czując miękkość poduszki pod głową. Zamknęła oczy, a jej ciało powoli się rozluźniało. Czuła zmęczenie, ale jej umysł wciąż pracował – chaos myśli nie chciał odejść.

Myśl o jutrzejszej kawie z Danielem – jego uśmiechu, ciepłym głosie, może kolejnym flircie – sprawiała, że jej serce zadrgało. Ekscytacja mieszała się z lękiem. Jej ciało zaczęło odpływać, oczy zamknęły się powoli, oddech wyrównał, a sen otulił ją jak mgła, gasząc chaos. Ale w ostatniej chwili, zanim odpłynęła, pomyślała o Danielu: jego głosie, kawie, rękach i lekki uśmiech błysnął na jej twarzy, zanim ciemność ją pochłonęła.

Patryk ocknął się około północy. Nie mógł wejść w głęboki sen. Ta jej nerwowość przy kolacji, ta „Kaśka”, mokre majtki, nowe prośby w łóżku, które nigdy wcześniej nie padły. Wstał cicho, poprawiając bokserki. Jego łysa głowa błysnęła w świetle księżyca wpadającym przez okno. Usiadł przy stole w salonie, otworzył laptop i zalogował się na wspólne konto operatora sieci komórkowej: od dawna mieli jeden login, bo tak było wygodniej płacić rachunki. Coś w nim pękło – intuicja, podejrzenie, które narastało, podsycane jej dziwnym zachowaniem i żartami o udach, które brzmiały zbyt konkretnie.

Przeglądając historię połączeń i SMS-ów Natalii, zauważył coś dziwnego. W ostatnich dniach było mnóstwo wiadomości i kilka krótkich rozmów z nieznanym numerem zaczynającym się na 508… Serce zabiło mu szybciej. Nie było go w jej kontaktach, sprawdził kiedyś żartem, gdy przeglądał jej telefon. Ten numer był obcy, a częstotliwość wiadomości podejrzana. Złość ścisnęła mu gardło. Wstał, zaciskając pięści, a w myślach rzucił „cholera, z kim ona pisała…”. Twarz mu zapłonęła. Jego Natalia, jego żona, coś ukrywała.

Podszedł do kanapy, zajrzał do torebki Natalii. Czuł się jak intruz, ale wściekłość pchała go dalej. Przekopał się przez chusteczki, klucze i szminkę, aż znalazł złożoną kartkę w bocznej kieszeni. Rozwinął ją drżącymi rękami, a oddech mu przyspieszył. „Daniel 508…” – ten sam numer.

– Cholera jasna! – szepnął pod nosem, a jego głos zadrżał. Wściekłość eksplodowała w jego głowie. 

– Z kimś się spotyka… – mruknął do siebie, ściskając kartkę – obraz Natalii, mokrej, chętnej, z kimś innym, palił go jak ogień.

Stał w salonie, a oddech mu przyspieszył. Twarz miała wypieki, a wściekłość zamieniła się w coś innego – podniecenie, dziwne, nieoczekiwane, które pojawiło się jak błyskawica. Myśl o napalonej Natalii, jej mokrej cipce, gotowej na wszystko, wijącej się w łóżku z tymi sprośnymi słówkami. A może to przez tego „Daniela”?. Myśl ta sprawiła, że coś w nim zapłonęło, coś, czego nie mógł ugasić.

Wsunął kartkę z powrotem do torebki, zamknął laptop i wrócił do sypialni. Zatrzymał się przy krześle, gdzie leżały jej pończochy. Podniósł jedną z nich, uniósł do nosa górną część. Koronka pachniała jej perfumami, ale wyczuł też coś innego: lekki, wilgotny zapach jej śluzu, pozostałość po jej podnieceniu. Oddech mu przyspieszył, a podniecenie eksplodowało.

Poszedł do toalety, zamykając drzwi. Jego kroki były szybkie, a oddech nierówny. W toalecie zsunął bokserki, wciąż ściskając pończochę w jednej ręce, wąchając ją raz jeszcze. Drugą ręką powędrował w dół. W myślach rzucił sobie: „Cholera, co się dzieje…”, ale nie mógł się powstrzymać. Skończył szybko, a oddech był urywany. Stał nad umywalką, patrząc w lustro, a wściekłość i podniecenie wciąż walczyły w jego głowie.

Wytarł ręce, odłożył pończochę na bok, poprawił bokserki i wrócił do sypialni. Natalia spała, nieświadoma, jej blond loki rozsypane na poduszce. Położył się obok, patrząc w sufit. „Cholera, nie powiem jej…” pomyślał. Postanowił nic nie mówić – złość paliła go w gardle, ale podniecenie, którego nie rozumiał, pulsowało w dole brzucha. Obraz napalonej Natalii, jej mokrej cipki i tego „Daniela” nie chciał odejść – coś się zmieniło, a on czuł, że to dopiero początek.

 

4,034
7.93/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 7.93/10 (16 głosy oddane)

Z tej serii

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.