Ilustracja: bmx22c

Titanic pod Warszawą

3 listopada 2023

7 min

Interesująco pisali ze sobą jakąś godzinę. Parę minut po dwudziestej drugiej Agnieszka przeczytała pytanie, czy ma ochotę spotkać się na żywo.

Jasne! – odpisała ziewając szeroko. – Jutro kończę pracę koło 18.00 i nie mam planów na wieczór.

Ale ja pytam o dziś?

Nie da rady, bo z dziś zostało nam niecałe dwie godziny, a poza tym jestem zmęczona – odpisała zgodnie z prawdą.

Chodzi o to, że ja jestem przejazdem i albo dziś albo nigdy.

No to nigdy ;)

Nie masz w sobie pierwiastka szaleństwa?

A co masz na myśli?

Szaloną noc z nieznajomym.

Kuszące…

Coś czuję, że będzie fajnie, bo dobrze nam się pisze i mam na Ciebie ochotę.

No nie wiem…

Trzeba kolekcjonować wspomnienia, żeby było co wspominać na starość, siedząc z kocykiem na kolanach.

Wyobraziła sobie siebie jako staruszkę siedzącą na tarasie i patrzącą w dal z lubieżnym uśmiechem, więc po chwili odpisała:

OK, gdzie?

Ja nie znam Warszawy zbyt dobrze. Jadę od południa, lepiej Ty zdecyduj.

23.30 na przystanku Mennica na Żelaznej.

Jak Cię rozpoznam?

Nie sądzę, żeby o tej porze był tłum, ale będę w czarnym płaszczu i szpilkach.

Dobra, ja będę granatowym volvo kombi.

OK. To spadam stąd, zapisz mój numer telefonu.

Do zobaczenia!

Pa!

 

Szybko sprawdziła rozkład jazdy; ostatni autobus odjeżdżał za dwadzieścia minut. Rzuciła się do łazienki. Wzięła prysznic, lekko poprawiła makijaż i psiknęła na szyję Addict Diora.

Bielizna biała czy czarna? – zastanawiała się, idąc do pokoju. A może sam płaszcz i szpilki?

Wpadła na szatański plan – jak ma być szaleństwo, to na maksa!

Siedziała w autobusie i bez majtek czuła się dziwnie. Miała wrażenie, że cały świat widzi ją nagą. Że czarny płaszczyk nie zakrywa dostatecznie dobrze, a nawet jeśli już, to ona sama swoim zachowaniem zdradza brak bielizny. Była piękna, ciepła, księżycowa noc. Im była bliżej, tym więcej wątpliwości zaczęło się rodzić w jej głowie. Ciekawe, czy przyjedzie? Może to taki erotoman gawędziarz i jadę bez sensu? A jeśli to zboczeniec? Albo porywacz? – Miała gonitwę myśli, jedna goniła drugą.

Była dziesięć minut przed czasem. Rozejrzała się. Na ulicy nie było żywej duszy; z rzadka przejeżdżały auta, nieopodal był postój taxi. To dobrze – odetchnęła z ulgą – jakby co, będę krzyczeć. Zaczęła spacerować wzdłuż wiaty; szpilki stukały miarowo w chodnik. Zatrzymał się ciemny samochód i kierowca, nie wysiadając z auta, zapytał: „Może gdzieś panią podwieźć?”. Nie było to granatowe volvo, więc grzecznie podziękowała i usiadła na ławeczce wewnątrz wiaty. Nie dziwne, że zaczepił – stwierdziła odkrywczo – spacerujesz jak panienka po pigalaku.

Czuła rosnący niepokój, gdy naraz podjechało właściwe auto. Właściciel włączył awaryjne i wysiadł.

– Radek, miło mi – przywitał się radiowym głosem.

– Agnieszka. – Przyjrzała mu się bacznie. Podobało się jej to co widzi. Wysoki, szpakowaty przystojniak z oczami jak pies husky. Na oko rówieśnik. Ubrany w białą koszulę, spodnie od garnituru i dobrej jakości skórzane buty, prezentował się naprawdę świetnie. Czuła zapach perfum, drogich perfum.

– To jak? Gotowa?

– Raz kozie śmierć! – odpowiedziała z lekkim drżeniem i uśmiechnęła się szeroko.

– Zatem zapraszam. – Otworzył przed nią drzwi pasażera.

 

Chwilę jechali w milczeniu. W tle leciała muzyka klasyczna.

– Nie będę ukrywał, że jestem pod twoim wrażeniem – powiedział.

Zarumieniła się.

– Jeśli to komplement, to dziękuję.

– Pod wrażeniem twojego wyglądu, bo wiesz, trochę w ciemno zagrałem, tak nieco intuicyjnie, że nie może być źle. No i jest nawet lepiej… A po drugie, zaimponowałaś mi odwagą. Miałem wątpliwości, czy będziesz.

– Jakby mnie nie było, to co byś zrobił?

– Pojechałbym dalej; jadę do Gdańska.

– To w jaki sposób pisałeś ze mną? – Zdziwiona odwróciła się w jego stronę.

– Po drodze zatrzymałem się na kolację i, czekając na zamówienie, wszedłem na czat.

Była podekscytowana, strach powoli ustępował i robił miejsce ciekawości.

– Jestem człowiekiem biznesu i lubię jasne sytuacje, więc od razu ci powiem, że mam żonę i nie szukam nowej – przerwał jej myśli. – Nie szukam też kochanki…

– To się świetnie składa; mi to pasuje.

– I na pewno nie masz żadnych pytań? – Zmieniając bieg, dotknął jej kolana.

Po chwili zastanowienia odparła:

– Może jedno?

– OK.

– Bardzo kochasz swoją żonę?

– Tak – stwierdził. – Jest bardzo piękna i atrakcyjna, ale z pewnych względów średnio się nam układa. Myślę, że ma kochanka. Nie jestem pewien… Godzę się z tym. Ja dużo pracuję, często nie ma mnie w domu, a przecież ona ma swoje potrzeby… Więc tak…

Zapadła cisza. Powoli wyjeżdżali z miasta. Stojąc na światłach, zapytał:

– Jest tu jakiś las? Niedaleko?

– Tak, jedź prosto, powiem ci, kiedy masz skręcić.

 

Zatrzymał samochód, wyłączył światła i zmieniwszy kanał muzyczny, zapytał:

– Lubisz tańczyć?

– Bardzo!

– Lubię prowadzić – zniżył głos. – W każdej sytuacji… Zaraz zobaczymy, czy jesteś dobrze podążającą partnerką.

Okrążył auto, otworzył drzwi i podawszy dłoń, pomógł jej wysiąść. Kołysali się w rytm muzyki. Cienkie obcasy szpilek zapadały się w leśnym podłożu i było jej niewygodnie.

– Muszę zdjąć buty.

– Nie zdejmuj! – Wziął ją na ręce.

Posadził na masce i delikatnie całując szyję, zaczął rozpinać jej płaszczyk.

– Nic nie masz pod spodem? – W jego głosie wyczuła zdziwienie.

– Nie mam…

– Nic nie rób – poprosił, gdy ręką dotknęła guzika koszuli.

– Spróbuję.

Odsłonięte ciało całował niespiesznie centymetr po centymetrze. Gdy doszedł do piersi, objął je dłońmi i przez chwilę patrzył z podziwem. Palcem wskazującym prawej dłoni zrobił kółko wokół już twardego lewego sutka. Powoli przesuwał opuszek ku górze. Nachylił i bezceremonialnie włożył język w jej usta. Całowali się długo. Jego język lizał jej zęby, czuła go na podniebieniu, między wargami. Naprzemiennie całował i ssał, całował i gryzł, całował i lizał. Zaczęła cichutko postękiwać.

– Zostań – zamruczał i odszedł poprzesuwać siedzenia w aucie. – Połóż się, proszę, na plecach. – Szerokim gestem zaprosił do środka.

Była mu posłuszna.

– Rozsuń uda.

Usiadłszy między nimi, kontynuował rozpinanie płaszczyka i nieśpiesznie schodził ustami z szyi coraz niżej. Na chwilę zatrzymał się nad wzgórkiem Wenus, kciukami dotknął płatków warg, po czym lekko dmuchnął w łechtaczkę. Zadrżała. Nie wiem jak długo wytrzymam – pomyślała, czując pulsowanie w podbrzuszu. Wodził dłońmi po nogach, bacznie obserwując, jak reaguje. Miała wrażliwe wnętrza ud, skórę pod kolanami i okolice kostek. Gęsia skórka utrzymywała się boleśnie długo i marzyła o czymś mocniejszym. Jakby czytając jej w myślach, twardym językiem wbił się w cipkę. Jęknęła głośno. Mocno trzymając ją za biodra, pieścił zachłannie. Miała wrażenie, że on tam robi jakieś niestworzone rzeczy. Jednocześnie wibruje, uderza w ścianki, pociera, masuje, rozkosznie zamęcza oralnie.

– Ugryź guziczek… – wydusiła z siebie, unosząc biodra do góry. – Mocno.

– Zapomniałaś, że to ja prowadzę – powiedział z uśmiechem. – Lubię sam odkrywać nieznane tereny, więc dziękuję za wskazówkę i proszę, więcej mnie nie nawiguj.

Zawstydzona opuściła biodra i niecierpliwie czekała na ciąg dalszy.

– Pysznie smakujesz… – stwierdził z uznaniem – …i podoba mi się Twój zapach. Masz taką gładką skórę.

Pogładził jej brzuch. Oparł się plecami o boczną szybę, przyciągnął ją ku sobie i palcami zaczął badać jej mysię. Wsunął do środka dwa palce, poruszył kopulacyjnie, wyjął i dał jej polizać. Ponownie włożył i miarowo zaczął pocierać wilgotne ścianki, naciskając podbrzusze drugą ręką.

– O tak!!! – krzyknęła, wyginając ciało.

Długo masował wnętrze, aż zaczęła się wić, a uda drżeć.

Nagle przerwał.

– Napijesz się czegoś? – zapytał zawadiacko. – Mam wodę i sok pomarańczowy.

– Teraz? – Ze zdumieniem otworzyła oczy. – Błagam, nie przerywaj…

– Nie to nie, ale ja się z przyjemnością napiję.

Sięgnął po butelkę, wziął spory łyk wody, nachylił się nad nią i w pocałunku napoił. Nie spuszczając z niej wzroku, zaczął rozpinać guziki koszuli.

Piękny widok – przeleciało jej przez głowę. Wygląda jak grecki bóg.

Niezbyt długo mogła się nim napawać, bo znów zanurkował między jej uda i ugryzł łechtaczkę tak mocno, że z jękiem wessała powietrze. Chwycił ją mocno za pośladki i unosząc do góry, złapał guziczek zębami, jednocześnie drażniąc końcem języka. Oszalała!!! Gdy sutki miała boleśnie twarde, oddech przyspieszył, a ciało miarowo falowało, nagle włożył jej palce w cipkę i zerżnął ręcznie. Wygięła się łuk, krzyknęła i opadła z drżącymi udami. Drgawki opanowywały całe ciało. Głaskał ją i czekał na zejście ze szczytu.

 

Kiedy otworzyła oczy, zobaczyła zaparowaną szybę auta. Podniosła rękę i odcisnęła swoją dłoń.

– Jak Winslet i Di Caprio w Titanicu.

– Nooo, rzeczywiście, była tam taka scena – odpowiedział aksamitnym głosem.

 

19,518
8.27/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.27/10 (41 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.