Szafa
9 stycznia 2025
10 min
Szafa
W każdym pokoju jest takie miejsce, w którym można odkryć skarby. Zresztą wcale nie chodzi o to, że trzeba je odkrywać, one raczej tam są składowane. Przechowujemy w nich najcenniejsze rzeczy.
Jeśli wejdziemy do pokoju chłopca, to będzie tam taka mała skrytka, prawdopodobnie na półce z książkami, gdzie w starym pudełku po butach znajdziemy najcenniejsze drobiazgi. Kolorowe kulki, które dostał od kolegi, jak jeszcze byli w przedszkolu, pozytywka przywieziona przez tatę z dalekiej podróży, kiedy bardzo za nim tęsknił, kilka kolorowych kart, bardzo cennych, choć wyraźnie używanych… Zresztą w pudełku mieści się sporo różnych, pozornie nic niewartych rupieci, które tak naprawdę są wartościowym wspomnieniem mijających dni.
Gdybyśmy zajrzeli do takiej szkatułki nastolatki, świecidełka byłyby nie tylko z przeszłości, ale i z bieżącego zestawu tajemnic. Pewnie między bardzo cennymi kartkami od bardzo bliskiego kolegi, które napisał kiedyś na lekcji chemii, będą też ulubione szpilki do włosów od przyjaciółki prosto z Madrytu, i zapiski, których dla pewności nigdy nie napisała w telefonie, bo świat cyfrowy nie jest tak bezpieczny, jak kartonowe pudło pod łóżkiem.
Z wiekiem te pudełka stają się coraz większe, ale też zmieniają charakter i cele. Gdy już jesteś dorosły, masz tych skrytek więcej. Sporo zakopujesz w ogródku lub odsyłasz do najdalej mieszkającego od twojego domu przyjaciela, by tam je zakopał. Bardzo dużo dobrych wspomnień mieści się w pudełku po butach. W pewnym wieku cała szafa pudełek nie jest wystarczająca, by zebrać wspomnienia i ludzi. Są jednak takie szafy, których zawartość nie stanowi żadnej tajemnicy ani żadnego zagrożenia. No chyba tylko takie, że jej zawartość uzależnia, bardzo przyjemnie uzależnia.
Ich szafa stała w rogu sypialni nie przez przypadek. Biała, prosta, niespecjalnie duża. Stała, bo nie można było pozwolić, by ich wspomnienia i plany nie miały swojego miejsca. Chwilę trwało, zanim się pojawiła. Nie miałoby sensu, aby stała pusta. Kurz zbierałby się na niej i powodował frustrację. Dzisiaj ten mebel ma bardzo wiele wspomnień nie tyle schowanych, co po prostu przechowywanych. A najważniejszą funkcją szafy jest to, że można do niej wkładać kolejne gadżety, ale można je też wyjmować i z nich korzystać. I można to robić tak często, jak się chce. Tak często, jak chcą.
Po lewej stronie jest kilkanaście wieszaków. Nie są specjalnie duże, bo nie wisi na nich zbyt wiele materiału. Raczej delikatne i dość skąpe stroje. Ona zakładała je w bardzo różnych miejscach i okolicznościach. Każda z wiszących na białych wieszakach bielizna ma swoje wspomnienia. Gdyby do wszystkich doczepić metkę z lokalizacją, w której była używana, lista byłaby długa. Bardzo lubiła się dla niego stroić. Nie miało znaczenia, czy biała, czarna czy czerwona. Królowały koronka i delikatny, prześwitujący materiał.
W szafie decydujący był podział na kolor. Białe koronki wisiały skrajnie z lewej strony. Na ogół były zwiewne i lekkie. Gdy je zakładała, można było pomyśleć, że jej ciało jest jak słońce przesłonięte firaną bieli. Delikatne i gorące zarazem. Długi rękaw białej tuniki przechodził w dekolt, który wcale nie był głęboki, bo prześwitujący materiał i tak doskonale uwidaczniał jej piersi otulone bielą. Ta konkretna tunika sięgała nieco za jej pupę. Zawsze zatem zakładała do niej białe stringi. Lubił ten biały zestaw, bez stringów lubił go jeszcze bardziej.
Zaraz za niewinną bielą wisiały czerwone, różowe i filetowe szlafroczki. Lejące się, niespecjalnie długie, zawiązywane w talii. Miała je na sobie wiele razy. Kiedy rano pili kawę albo w sobotnie przedpołudnie malowała się w łazience, najczęściej zakładała czerwony. Chłodny i delikatny dotyk materiału sprawiał jej przyjemność. On bardzo lubił, rozmawiając z nią, powoli rozwiązać sznurek przytrzymujący całość na jej biodrach. Wtedy materiał rozchodził się na jej biodrach, wisząc zaczepiony na sutkach, tak że dekolt zaczynał się od szyi i kończył na łonie. Mogła się malować dalej, a on mógł patrzeć, jak czerwień okrywa jej biodra, ale odsłania podbrzusze.
Czerwień była w szafie widoczna, ale było też miejsce na bardzo czerwony strój, który nie pojawił się jeszcze na poważnie. Czerwona sukienka. Prosta mini z dekoltem w owal. Lateksowa, pięknie podkreślająca jej kształty. Dopasowana jak druga skóra. W tej sukience, szpilkach i z ustami pociągniętymi czerwoną szminką mogła odegrać dowolną rolę. Rolę dziewczyny, która dostanie wszystko, co zechce, od tego, od kogo zechce. Pewnej siebie, zjawiskowo seksownej kobiety, która zostawi ślad czerwonej szminki tam, gdzie zechce, i tylko tam, gdzie zechce. A gdy będzie miała ochotę, by lateks rozgrzał się od jej podniecenia, to on sprawi, aby była podniecona jak nigdy wcześniej.
Po czerwone koronki sięgała, gdy miała ochotę na coś szalonego, nowego i wyzwolonego. Zawsze miał wrażenie, że w czerwieni jest nieco bardziej odważna i bezpośrednia. Najczęściej jednak wciągała na siebie klasyczną czerń. Połowa przestrzeni szafy to zestawy eleganckiej klasyki w różnym stylu. Body z długimi rękawami i stójką, które czasem zakładała na wspólne wyjście z nim. Było też takie, w którym dekolt pozwalał mu swobodnie całować jej szyję i przestrzeń między piersiami. Koronka oblewająca biust prędzej czy później musiała odpuścić, by mógł całować jej piersi. Lubił bardzo tę kategorię wspomnień, bo jak mówił, podniecający jest klik zatrzasków, które – jak zauważył – głównie prawą ręką odpinał między jej nogami.
Czarne były też stroje, w których ani zatrzasków, ani sprzączek, ani guzików nie było. Ich struktura raczej przypominała kabaretki lub zdobioną siateczkę. Ich zdejmowanie nie miało sensu i nie było potrzebne. Bardzo uroczo przez tę siateczkę przebijały się jej sutki, gdy pieścił je językiem. Te zestawy zostawały na niej do końca. Doskonale zszyte tam, gdzie szwy być miały, w kroku zaś były idealnie niezabudowane.
W szafie obok wszystkich czarnych siateczkowych kombinezonów wisi wiele jego ulubionych wspomnień, gdy ona leży właściwie ubrana, ale jej rozchylone nogi pokazują tę cześć ciała, którą pieścić mógłby godzinami.
Skrajnie po prawej stronie znajdują się niemal normalne sukienki. Ubierała je dla niego przy okazji różnych imprez. Większość kobiet uznałaby je za zbyt odważne na klubowe tańce. Ona zawsze, gdy tylko prosił, wkładała je dla niego. W większości przypadków bez stanika albo bez majtek. Bawili się godzinami, aby dopiero jadąc do domu w środku nocy, mógł pieścić jej pośladki zaraz po tym, jak przytuliła się do niego po wyjściu z klubu. Lubił myśl, że od jej wnętrza dzieli go jedna warstwa materiału. Gdy docierali do celu, rozpaleni sobą po całym wieczorze gry wstępnej, rozchylała nogi i prosiła, by sprawdził, jaka gorąca jest na dole. Robił to, czując, jak spodnie rozsadza mu podniecenie. Te czarne sukienki dobrze pamiętają jego dłonie na jej wargach…
Zaraz za sukienkami wisiały w karkołomnym stylu zaczepione na wieszakach gorsety. Ich historia ma różne obrazy, które się w nie wplotły. Dała się w nich fotografować, razem z nim, tworząc piękne obrazy ich zauroczenia lata temu. Ostatnio gorset zdobił jej ciało zupełnie niedługo. To znaczy do końca na niej pozostał, ale nie miał szans być zapięty. Delikatnie rozsznurował go na plecach. Nie widziała tego dobrze, bo miała oczy zasłonięte jego krawatem. Nie mogła się sprzeciwić, ponieważ jej dłonie były splecione na oparciu krzesła i związane. Gorset miał sprzączki z przodu. Dwadzieścia jeden. Tyle rozpiął, aby móc podziwiać jej piersi i brzuch, nadal jednak nieco otulone. A to był dopiero początek tego wieczoru. Z tego też powodu właśnie przy tym gorsecie wisi różowy czarny palcat.
Do wszystkich wieszaków w białych pudełkach obok leżały zestawy uzupełniające. Kabaretki, pończochy, rękawiczki, apaszki… Osobne pudełeczko miały różnego rodzaju majtki, głównie koronkowe stringi. W nich czuła się najlepiej i najbardziej erotycznie. Dla niego też stanowiły podniecający gadżet. Mógł przecież całować jej pośladki, głaskać je i pieścić bez zdejmowania majtek. Robił to z radością. Zawsze gdy prosiła, żeby pomasował jej pupę, delikatnie wysuwał sznureczek spomiędzy jej pośladków, odsłaniając kobiecość. Olejek na jej pupie, gdy nie miała już stringów, podniecał go bardzo mocno. Oczywiście nie oliwka była tu kluczowa. Nie dotyk jej pośladków, ich jędrność ani kształt były kluczem do podniecenia, a przede wszystkim fakt, że pozwalała mu dużo robić ze swoją pupą. Mógł się nią bawić, a ona mu na to nie tylko pozwalała, a wręcz tego oczekiwała. Jej stringi muszą pamiętać bardzo dużo. Choć na ogół leżały już obok. W ich szafie do każdej pary majtek przypisanych jest sporo wspomnień.
Nie zapomnieli też o półce na stroje okolicznościowe. A to strój śnieżynki, a to pokojówki, a to króliczka z uszami. Bo szafa jest również po to, by można było być tym, kim się chce. Wystarczy ją otworzyć i wybrać.
Zacząć zbierać te momenty i chwile było zawsze dla nich ważne. Widać to po jednej półce ich szafy. Są tam uwiecznione ich ciała. Tak zupełnie wprost i nie tylko. Bo ona ma piękne ciało. Wie o tym dobrze, przecież od zawsze jej o tym mówił. Pierwszy raz odważyła się pokazać je przed aparatem wiele lat temu. Zestaw seksownych obrazów do dzisiaj jest wspomnieniem, do którego wraca z rozmarzeniem.
Gdyby miał do tej szafy schować różne przedmioty, znalazłaby się tam gitara, którą na zdjęciu zakrywała swoje krągłości. A także szpiczaste uczy króliczka, które miała na sobie, gdy po raz pierwszy odkrył jej piersi przed obiektywem aparatu. Były podniecone i sterczące. Tak to pamięta. Bo dla każdej kobiety musi być podniecające bycie piękną kobietą, której ciałem zachwyca się obiektyw. Do dzisiaj uważa, że podniecający jest ten rodzaj kontrolowanego ekshibicjonizmu. Być piękną w obiektywie i oczach innych zawsze jest podniecające.
Dla niej najbardziej podniecające było być śliczną i atrakcyjną dla niego. Wszystkie sesje, które mają, są dla nich. Podniecają w trakcie, przed i po sesji. Są częścią tej szafy, jak częścią może być klej na tapecie ściennej. Nie da się o nich nie pamiętać. Stanowią ich historie fizyczności i intymności. Ona jemu w prezencie dała piękne zdjęcia. On dla niej został erotycznym modelem. Do dzisiaj ten fragment szafy noszą ze sobą w telefonach.
Na tej półce jest jeszcze sporo miejsca na dalsze fotografie – urocze, erotyczne, podniecające, wyuzdane i odważne. Pamięć jest niezawodna, ale zdjęcia bywają wręcz epickie. Ich nagość nie stanowi dla nich tabu. Uczyli się tego wzajemnie. Dla niej zawsze było to nieco trudniejsze. Gdy pierwszy raz poprosił, by stanęła nad nim i pokazała mu siebie zupełnie nago, miał wrażenie, że nie czuje się pewnie. Po kilku latach do ich szafy trafiło wspomnienie o tym, jak pewnego popołudnia wysłała mu zdjęcie swojej waginy i napisała: „Wracaj do domu”. Kocha jej ciało. Chciałby, żeby z każdym rokiem półka, która je upamiętnia, była coraz gęściej wypełniona zdjęciami i wspomnieniami bliskości jej ciała.
Ten mebel jest przechowalnią ich najskrytszych tajemnic, pamiątek i skarbów. Są dla siebie cenną nagrodą za starania. A to tylko jedna część szafy – ten romantyczny zestaw wspomnień.
Po drugiej stronie spokojnie leżą różnokolorowe wibratory o bardzo podniecających i śmiesznych kształtach. Są kulki w kształcie perełek, które ocierają się o nią w pochwie. Są zabawki do seksu analnego, kajdanki, nakładki, perełki i żele. Taśmy, gry, kostki, piórka, zestawy do zabawy, których jeszcze nie sprawdzili – dla niego i dla niej.
Jednak możliwości szafy są znacznie większe. Można by do niej włożyć cały stół z jadalni, pół lodówki, kilka samochodów, śpiwór, namiot, kawałek ogródka. Mnóstwo kremów, strojów, pościel rożnego rodzaju, kilka książek, erotyczny komiks, wannę – i to nie jedną – kilka miejscowości w różnych krajach, jacht i samolot, biuro czy parę parków w mieście. A i tak jeszcze miejsce w niej zostanie. Bo szafa ta ma rozmiar ograniczony ich wyobraźnią i chęcią poszerzania granic.
Szafę da się otworzyć wyłącznie wtedy, gdy ma się hasło, które pozwala korzystać z jej zakamarków. Ma ono dwie składowe. Pierwsza to „zróbmy to razem”. Druga jest jeszcze ważniejsza – tylko dzięki niej ta szafa miała szansę powstać i nadal jest im bardzo potrzebna. Bo oprócz „zróbmy to razem” trzeba wiedzieć, że kluczem do tych wspomnień jest „chcę więcej”.
A ja chcę więcej. Zapełnij ze mną naszą szafę.
Jak Ci się podobało?