Ilustracja: Cottonbro Studios

Opowiadanie na Dzień Chłopaka

20 marca 2025

11 min

Zapraszam do lektury.
Opowiadanie jest lekkie, łatwe i przyjemne, trochę młodzieżowo-naiwne.
Polecam także mojego autorskiego bloga.
Link znajduje się w profilu.

Ten serial śledziliśmy od ponad półtora miesiąca i wreszcie dobrnęliśmy do końca. Uparliśmy się, aby oglądać go razem, gdy tylko mieliśmy czas. Zakończenie piątego sezonu naszego ulubionego serialu było niezwykle epickie. Fabuła do samego końca trzymała w napięciu.

– Uuu… – Kasia podniosła się i przeciągnęła, jak kotka – i oto nadszedł finał – stwierdziła niezaprzeczalny fakt – Jakie są twoje wrażenia? – spytała.

– Niezłe – stwierdziłem zgodnie z prawdą.

– Co teraz będziemy robić?

– Nie wiem.

– Ale ja wiem – powiedziała, siadając mi na kolanach – Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Chłopaka.

Przybliżyła się do mnie i pocałowała namiętnie w usta. Oczywiście nie pozostałem na to obojętny. Nasz pocałunek był bardzo długi i bardzo namiętny.
Wreszcie poruszyła tę kwestię. Dziś był 30 września, a więc Dzień Chłopaka właśnie. Ja byłem chłopakiem, dodatkowo chłopakiem Kaśki, więc z czystym sumieniem mogłem świętować. Razem mogliśmy świętować. Jeszcze kilka minut temu nie było to takie pewne. Przez cały dzień Kaśka nawet nie zająknęła się na temat tego jedynego w roku dnia. Nie wspomniała o tym ani jednym słowem. Na początku nieco się tym zaniepokoiłem. Czyżby zapomniała? Czy może były jakieś inne przyczyny?
Ulżyło mi więc. Nie zapomniała!…
 

– Mam też dla ciebie prezent – powiedziała z tajemniczym uśmiechem na twarzy wpatrując się w moje oczy.

– To bardzo miłe z twojej strony – ja także się uśmiechnąłem – już myślałem, że zapomniałaś.

– Chciałam cię tylko przetrzymać w niepewności i wzmocnić efekt.

– Czyżby to miało być coś wybuchowego?

– Zobaczysz…

Kaśka wstała.

– Daj mi jednak chwilę. Wytrzymasz?

– Wytrzymam – odpowiedziałem z pewnością w głosie.

– To zaczekaj. Zaraz wrócę. Zamknij tylko oczy i nie podglądaj, dobrze?

– Jasne.

Posłusznie zamknąłem oczy. Ciekawe co wymyśliła? Nie miałem absolutnie koncepcji. To mogło być wszystko. Ta sprawa bardzo mnie zaciekawiła i już nie mogłem się doczekać rozwiązania tej wielkiej zagadki.
 

„Chodziliśmy” ze sobą już ponad dwa lata. Wielkie uczucie wybuchło między nami na początku mojego drugiego roku nauczania w tym szacownym liceum, bo Kasia była rok młodsza. Uczucie jednak było wielkie i szybko zdążyła się wytworzyć między nami silna więź. Aczkolwiek na początku nic tego nie zapowiadało.

Nasze pierwsze spotkanie było bardzo ciekawe. Kiedyś na pewno będzie opowiadane w charakterze anegdotki.
 

Tego dnia umówiliśmy się z chłopakami na boisku, aby pokopać trochę w piłkę, bo nasz dystans do Lewandowskiego zwiększał się z każdym dniem. Rozgrywaliśmy więc spokojnie nieważny meczyk.

Po którymś ze strzałów na bramkę, która minimalnie minęła chorągiewkę kończącą boisko, piłka potoczyła się w stronę trybun, gdzie siedziała jakaś dziewczyna. Miałem najbliżej, więc pofatygowałem się w stronę futbolówki.

– Hej, Mała! – krzyknąłem w stronę dziewczyny – Podałabyś piłkę?

Nieznajoma podniosła się powoli i spojrzała na mnie przeciągle.

– Mała, to jest moja cipka – odrzekła dobitnie – a ja jestem po prostu niewysoka.

Za pleców dobiegł mnie śmiech kumpli. Ja także się uśmiechnąłem słysząc tą ciętą ripostę. „Mała, ale wyszczekana” – pomyślałem. Dziewczyna jednak piłkę podała. Kopnęła ją w moją stronę tak, że trafiła centralnie w podbrzusze. Uderzenie nie było silne i nie zrobiło mi jakieś krzywdy, ale zdjąłem się w pół. Dziewczyna ruszyła w moją stronę.

– Nic ci się nie stało? – spytała z autentyczną troską w głosie.

– Nie, nie wszystko jest w porządku.

– Przepraszam, nie chciałam.

– A kto cię tam wie – stwierdziłem uśmiechając się nieco złośliwie do nieznajomej.

Wyglądała całkiem zwyczajnie. Niewysoka, w okularach, z ciemnymi włosami zaczesanymi w kitkę, ubrana w powycierane jeansy i biały T-shirt. Na nogach miała zwykłe tenisówki chińskiej produkcji. Pod pachą trzymała dość grubą książkę.
„Chyba jakaś intelektualistka” – wydedukowałem. Po chwili wróciliśmy do meczu, a dziewczyna na trybuny do czytania książki. Obserwowała jednak nasze boiskowe dokonania.

Zrobiła na mnie duże, pierwsze wrażenie. Spodobała mi się po prostu.

Po meczu szybki prysznic i powoli zaczęliśmy zbierać się do domu. Nieznajoma dziewczyna czekała na mnie przed wyjściem.

– Hej – odezwałem się pierwszy na jej widok – czekasz na mnie, aby mnie dobić?

– Tak – uśmiechnęła się wesoło – nie dokończyłam dzieła zniszczenia, więc chcę to nadrobić.

– Fajnie, ale czemu wybrałaś właśnie mnie?

– Podobasz mi się.

– I wszystkich, którzy ci się podobają traktujesz właśnie w taki sposób.

– Nawet ostrzej.

– Czyli: mogę uważać się za szczęściarza?

Dziewczyna pokiwała tylko głową.

– W ramach przeprosin dam się zaprosić na lody – dodała uśmiechając się perliście.

Jawnie na mnie leciała. To dało się wyczuć. Jej sygnały były tak wyraźne, że chyba tylko idiota by się nie zorientował o co chodzi. Ja do idiotów się raczej nie zaliczałem, więc… Poszliśmy razem do cukierni w centrum.

Dziewczyna miała na imię Katarzyna.

I taki był początek…
 

Usłyszałem, że cicho otwierają się drzwi łazienki, a potem ciche kroki. Poczułem, że Katarzyna stoi tuż przede mną. Do moich nozdrzy dobiegł subtelny zapach aloesu. Nie otwierałem oczu, chociaż miałem na to wielką ochotę. Dałem jednak słowo i musiałem go dotrzymać. Czekałem na pozwolenie. Wkrótce je usłyszałem.

– Już – cichy głos Kaśki zabrzmiał bardzo wyraźnie.

Powoli otwierałem oczy. Po sekundzie może dwóch sekundach moje oczy zrobiły się wręcz ogromne. Nie mogłem uwierzyć w to, co zobaczyłem. Kaśka stała przede mną prawie naga. Prawie, bo w talii “przewiązała się” czerwoną aksamitną wstążką, a na brzuchu jej widniała fantazyjnie zawiązana kokardka. Z tego wrażenia otworzyłem usta “strzelając” przysłowiowego karpia. Zdębiałem. Zjeżyły mi się wszystkie włosy na ciele, nawet te, których nie miałem. Zrobiło mi się gorąco, a nawet duszno. Wstrzymałem oddech. Zaskoczenie było kompletne. Tego się absolutnie nie spodziewałem ani nie śmiałem o tym marzyć.

Jaka ona była piękna… Jej ciało było absolutnie idealne… Każdy jego element był wzorcem… Taka mi się wydawała. W sumie: po raz pierwszy widziałem na żywo nagą dziewczynę. Na żywo i tak blisko mnie. Te wszystkie niesamowite laski ze zdjęć i filmów mogły się przy niej schować. Katarzyna była chodzącym ideałem i wzorcem piękna. I była moją dziewczyną. Wielu mi jej zazdrościło. Ja sam nie mogłem uwierzyć w to, że jest ze mną. A teraz… Teraz nie mogłem uwierzyć w to, że stoi przede mną taka, jak ją Pan Bóg stworzył.

Nie mogłem zebrać żadnej rozsądnej myśli. Wszystkie w mojej głowie kotłowały się jak szalone. Było ich całe mnóstwo. Niezliczona ilość myśli krzyczała we mnie jednocześnie co stanowiło niesamowity kociokwik. Byłem jak sparaliżowany. Nie mogłem się ruszyć i wydaje mi się, że już od dłuższego czasu nie oddychałem. Krew w szalonym tempie przepływała rurociągami żył i spowodowała wielkie podniecenie. Mój penis zareagował natychmiastowo zwiększając swoją objętość i prawie rozrywając moje majtki w szwach.

Patrzyłem z niemym zachwytem na stojącą przede mną Kaśkę. Patrzyłem na jej piersi w kształcie cytrynki, na jej płaski brzuch przepasany czerwoną wstążką, która tworzyła kokardę nad owłosionym wzgórkiem łonowym, na idealne wcięcie w talii, na jej biodra, na długie i bardzo zgrabne nogi. Byłem jak w transie. Taki widok w ten jesienny piątek był niczym powiew wiosny. Miałem wrażenie, że wszystko wokół nas rozkwitło, a ja w szczególności.

A ona stała przede mną niczym posąg i wydawała mi się być ósmym cudem świata.

– Jaka ty jesteś piękna – zdołałem wreszcie wydobyć z siebie jakieś słowa.

Zdołałem także podnieść się na równe nogi. Patrzyłem teraz prosto w oczy swojej dziewczyny.

– To mój prezent dla ciebie na Dzień Chłopaka – odezwała się tak cicho, że ledwie ją usłyszałem.

– Prezent?! – zdziwiłem się.

– Pamiętam, co powiedziałeś w zeszłym roku, gdy zastanawiałam się co kupić ci na imieniny…

Teraz sobie dokładnie przypomniałem całą tę sytuację. Katarzyna zastanawiała się nad prezentem dla mnie, a ja zażartowałem, że najfajniejsze byłoby to, gdyby ona rozebrała się do naga, przywiązała w czerwoną wstążeczką i ofiarowała siebie w charakterze prezentu. To miał być żart i wówczas okazał się chybionym, bo Kasia “strzeliła focha” i prawie śmiertelnie się na mnie obraziła. Szybko jednak o tym zapomnieliśmy, a ja nie wracałem już więcej do tego tematu. Teraz przekonałem się, że “coś” w Kaśce zostało i właśnie dziś postanowiła wcielić w życie ten mój pomysł. Oczywiście byłem bardzo z tego zadowolony, ale na razie nie mogłem wyjść z osłupienia. Wciąż pożerałem wzrokiem jej zgrabną postać.

Objąłem ją mocno ramionami i pocałowałem w usta. Oddała mi pocałunek. Trwał on długo, bardzo długo a napięcie między nami wzrastało wprost proporcjonalnie do upływającego czasu.

– Widzisz co dla ciebie robię? – spytała – wiesz, że jeszcze nikt nie widział mnie takiej, jaką ty widzisz mnie teraz.

– Tak – wyszeptałem wprost do ucha Katarzyny.

Osunąłem się wolno na kolana i przytuliłem policzek do jej brzucha.

– Kocham cię bardzo.

– Ja ciebie też bardzo kocham.
 

Nie pytajcie mnie jak długo trwaliśmy w tej pozycji. Miałem wrażenie, że całą wieczność, ale przecież czas w takich przypadkach nie istnieje wcale.
Wreszcie jednak wstałem. Patrzyliśmy sobie z Katarzyną prosto w oczy. Oboje byliśmy bardzo zawstydzeni całą sytuacją. Nie wiem nawet, które z nas bardziej. Czy ona, będąc całkiem nagą, czy ja, który na nią patrzyłem.

W pokoju nagle zrobiło się bardzo gorąco. Zupełnie, jakbyśmy znaleźli się w saunie, ale jeśli chodzi o saunę, to tylko mój ubiór był niestosowny.

Patrzyłem na Kaśkę jak na jakiś piękny obraz. Tak właśnie wyglądała. Zupełnie jak Wenus. Właśnie ta Wenus z greckiej mitologii. To znaczy, jeśli z greckiej, to Afrodyta. Afrodyta, czyli: wdzięk, urok. Afrodyta, czyli: bogini miłości, piękna, kwiatów, pożądania i płodności. Najbardziej urodziwa z bogiń. Najbardziej urodziwa z dziewczyn w naszej szkole, przynajmniej dla mnie.

Patrząc na nią, zatkało mnie z wrażenia. Powody były wiadome, a dodatkowym powodem była poza, którą Kasia przyjęła stojąc przede mną.

Jeżeli ktoś kojarzy obraz Sandro Botticellego pt. Narodziny Wenus, to ma wszystko przed oczami, jak na tacy. Moja Wenus stała przede mną prawą dłonią zakrywając piersi. Lewą dłonią osłaniała swój wzgórek łonowy. Teraz spuściła wzrok i wpatrywała się w podłogę.

A ja ze sobą walczyłem. Miałem szczery zamiar podejść bardzo blisko, wziąć Kasię w ramiona, zacząć całować i pieścić. Z drugiej strony jednak moje poczucie przyzwoitości…

Wiem! Komuś może wydawać się to śmieszne, ale ja przechodziłem właśnie takie rozterki. Bardzo lubiłem, a nawet kochałem Kaśkę, więc nie chciałem niczego spieprzyć jakimś niepotrzebnym ruchem. W tym wypadku wydaje mi się, że inicjatywa i dalszy rozwój wypadków powinien zależeć od partnerki. To ona powinna zrobić pierwszy ruch, dając tym samym sygnał do dalszych. Tak mi się przynajmniej wydawało i wydaje do tej pory.

Kasia zrobiła dwa kroki w moim kierunku i zarzuciła mi ręce na szyję. Potem przechyliła głowę i zbliżyła usta do moich ust. Całowaliśmy się namiętnie.
Położyłem dłoń na piersi Kasi i zacząłem masować ją zaciskając palce na jej powierzchni. Po chwili zacząłem drażnić paznokciem sutki i podszczypywać je bardzo subtelnie. Po chwili je całowałem. Wodziłem językiem po sterczących sutkach. Ssałem je. Zaciskałem na nich zęby. To było niesamowicie przyjemne.

Czułem się, jakbym był w zupełnie innym wymiarze. Wszystko było piękne i wręcz idealne. Wymiar mógł sprawiać wrażenie nierealnego, ale to nic. Najważniejsze było to, że czułem się jak w raju. Katarzyna i ja. To było coś mistycznego.
Gdybym był dużo prostszym mechanizmem męskim, to uznałbym te chwile za zwykłe przygotowania do ciupciania i traktował jak coś zwyczajnego i nie nadawał mu aż takiej wagi, jaką nadawałem teraz, trzymając w objęciach Kasię.

Jestem po prostu zbyt romantyczny i wszystkiemu nadaję dużo większy blask niż ma lub może mieć. Wszystko więc co się działo między nami miało dla mnie wymiar mistyczny, magiczny, nieziemski, nierealny. Taki metafizyczny i nadnaturalny.

Moja dłoń krążyła już w okolicach bioder mojej dziewczyny. Gładziłem jej zgrabne uda i krągłe biodra. Po niedługiej chwili masowałem jej pośladki. Po następnej chwili wsuwałem dłoń pomiędzy nogi i dotykałem przez materiał tego cudownego, wspaniałego, cieplutkiego i delikatnie wilgotnego miejsca. Jaka szkoda, że mam tylko dwie ręce. Gdybym miał ich więcej, to mógłbym pieścić nimi więcej cudownych zakamarków ciała mojej koleżanki. Niestety: musiałem sobie radzić tym, co posiadam. Starałem się więc robić to jak najlepiej.

Raptem odsunęliśmy się od siebie.
 

Oboje byliśmy nabuzowani emocjami. Kipieliśmy nimi. Na całym ciele czułem gęsią skórkę i czułem ją niesamowicie wyraźnie. Zupełnie, jakby po moim ciele spacerowały cały stada mrówek w ciężkich butach i zostawiały Ślady tych butów na mojej skórze. Drżałem, a w gardle czułem suchość.

Kasia, trzymając mnie za rękę, skierowała się w stronę tapczanu. Najpierw na nim usiadła, potem położyła się robiąc mi miejsce obok siebie. Zanim położyłem się obok, ściągnąłem koszulkę, spodnie i skarpetki. Przez króciutką chwilę zastanawiałem się, czy ściągnąć slipy, ale zrobiłem to i całkiem nogi położyłem się obok. Objąłem Kasię. Przytuliliśmy się do siebie szczelnie.

Może komuś wyda się to dziwne, ale ja poczułem się jakbym rzucał się wraz z Katarzyną do basenu pełnego rozkoszy gdzie czekała na nas mistyczna kąpiel pełna niebiańskiej ekstazy. Wszystko mówiło mi dokładnie, że tak właśnie będzie. Nie wiem co dało mi taką pewność, ale byłem o tym przekonany.

Coraz bardziej przemawiały do mnie argumenty Katarzyny, że nasze spotkanie nie było przypadkowe, lecz zostało zaplanowane z góry przez jakieś siły rządzące naszymi losami. Byliśmy bowiem sobie przeznaczeni. Teraz musimy tylko iść wspólną drogą aż do szczęśliwego końca.

4,165
7.73/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 7.73/10 (13 głosy oddane)

Pobierz powyższy tekst w formie ebooka

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.