Ogrodnik (II)

20 marca 2025

Opowiadanie z serii:
Ogrodnik

4 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

Bart

Pomogła przy obiedzie, potem obiecała zająć się trochę pomidorami. Ogrodnik nie miał czasu. Musiał przygotować prezentację na poniedziałek.

W szklarni było parno. Podlała wszystkie krzaczki i zaczęła usuwać wilki. Do połowy pierwszego rządka szło nieźle. Potem weszła głębiej. Czuła jak pot spływa jej po brzuchu i plecach. Miała na sobie tylko obszerny biały T-shirt ogrodnika. Małgosia dała jej koszulkę, żeby pomidory nie zafarbowały ciuchów.

– Gorąco – dobrze, że chociaż bieliznę zostawiła w pokoju. Parzyłaby teraz niemiłosiernie. Tak jak łańcuszek. Zdjęła go i powiesiła przy wejściu. Doszła do końca rzędu przy alejce. Chciało się jej się pić. Drzwi do kotłowni były otwarte. Zajrzała.

– Dzień dobry!… – nie było odpowiedzi.

Kotłownia od dawna była nieczynna. Służyła teraz jako podręczny warsztat ogrodnika. Pod ścianami stały skrzynki i duże donice, bliżej drzwi stały grabie i szpadel. Ostrożnie weszła do środka. Szklarnia za kotłownią była wyższa i obszerniejsza. Miała być oranżerią, ale nic z tego nie wyszło. Zostało sporo drzewek, lecz uprawa się nie opłacała. Za to cytryny i pomarańcze były dla całej rodziny na święta. Teraz donice z kwitnącymi drzewkami stały pod ścianami, a na środku królował spory stół. Bardzo duży i solidny! Dalej były już tylko szklarnie na kwiaty i parę tuneli pełnych: pomidorów, papryki, sałaty i fasolki.

Upał w oranżerii był nie do wytrzymania. Otarła czoło – trzeba wracać do pracy.

Odwróciła się i krzyknęła zaskoczona. Stał tuż za nią, ten od piłki, ze skrzynką sałaty w rękach. Spocony jak i ona.

– Cześć! Co tu robisz?

– A ty?

– Po sałatę przyszedłem – wpatrywał się w jej biust. Potem z ponad skrzynki spojrzał niżej. Odruchowo zebrała bluzkę na piersiach.

– Po co ci tyle sałaty?

– Mnie po nic, na targ jutro pojedzie… rano! Teraz wodą ją spryskam. Lepiej noc przetrzyma. Widzisz jak gorąco.

– Gorąco! – jeszcze raz otarła czoło – muszę wracać do pracy.

– Co robisz?

– Wilki obrywam.

– Co obrywasz?

– Wilki obrywam z pomidorów – była zdziwiona – myślałam, że jesteś ogrodnikiem!

– Nie, jestem na wakacjach – odstawił skrzynkę na stół.

– Bartek – wyciągnął rękę – ale wszyscy mówią Bart.

– Dorota! Też jestem na wakacjach.

Zamilkli na chwilę.

– Muszę iść, pomidory czekają – powachlowała się dłonią.

– Czekaj, odniosę sałatę i ci pomogę.

– Dobra, jeśli chcesz.

Przyszedł po paru minutach. Uczesany.

– Gdzie skończyłaś?

– O tu. Pokażę ci, jak to się robi!

Przejechała po łodygach, obejrzała cały krzaczek i urwała dwie gałązki.

– To są wilki – pokazała chłopakowi urwane pędy. Nie patrzył na nie. Znów patrzył na jej biust.

– A… rozumiem. Te co tak sterczą!

– Ale nie uszkodź pomidorów. Niektóre już prawie dojrzały.

Pracowali obok siebie kilka chwil. Podeszła bliżej – pokaż jak ci idzie.

– Nie! Nie tak, delikatniej! Popatrz.

Złapała najbliższy krzaczek. Znalazła dorodnego wilka. Wygięty pęd sterczał w górę. Pod nim wisiały dwa czerwone pomidory.

– Uważaj! Trzeba wilka odłamać tak, żeby nie uszkodzić liści i owoców.

Od dołu podtrzymała dłonią zwisające pomidory. Ujęła palcami pęd. Parę razy przesunęła palcami w górę i w dół szukając właściwego miejsca. Znalazła i odłamała wilka zdecydowanym ruchem.

– Widziałeś – nadal trzymała w dłoni dwa pomidory.

Przełknął ślinę i pokiwał głową.

– Spróbuj.

Udało się. Szło im teraz szybciej. Wkrótce pracowali już przy ostatnim rządku, tuż przy szybie. Przesycone aromatem pomidorów powietrze stało nieruchomo w rozpalonym wnętrzu.

– Gorąco! – Bart zdjął T-shirt.

Rzuciła okiem. Szczupły i muskularny, mógł się podobać. Spodenki trochę zjechały i tuż nad sprzączką z tygrysim łbem pojawił się pasek wygolonego ciała. Udawała, że nie widzi. On też zerkał na nią ukradkiem. Mokra podkoszulka już nie kryła kształtu piersi, a twarde sutki prawie przebiły materiał bluzki. Na szczęście T-shirt ogrodnika sięgał prawie do kolan. Parę razy przytrzymała mu pomidory. Sutki otarły się o jego ramię. Pomógł jej sięgnąć do wilka na samym szczycie krzaczka. Uniósł ją wysoko. Pępek Doroty miał tuż przed oczami, a pośladki w dłoniach. Zsunęła się po nim, aż jej krocze trafiło na jego udo. Zatrzymała się o sekundę za długo. Przestraszyli się oboje. Jego wybrzuszone spodenki mówiły wiele. Napięty penis odsuwał pasek od muskularnego brzucha. Czuła przyjemną pustkę w brzuchu… i motylki. A myślała, że to wymysły autorów nowelek pornograficznych!

Skończyli.

– Do jutra!

– Do jutra.

Popatrzyła, jak znika w drzwiach kotłowni. Poszła w stronę domu.

– Ojej! Zapomniałam!

Pobiegła z powrotem. Łańcuszek wisiał na swoim miejscu. Tuż przy wejściu do kotłowni. Otwarte drzwi kusiły. Może on tam jeszcze jest? Tylko zerknie.

Kotłownia była pusta. Podeszła jeszcze parę kroków w stronę oranżerii. Był.

Bart stał oparty pośladkami o stół. Spodenki miał opuszczone do kolan. Odchylony w tył, z zamkniętymi oczami masował swoją męskość. Raz po raz odsłaniał twardą główkę napiętego penisa. Potem przyspieszył, wyprężył się i strzelił. Biały strumień wzleciał w powietrze kilka razy. Chłopak zamarł. Odpoczywał z zamkniętymi oczami. Po jego torsie spływała sperma.

Dorota cofnęła się po cichu, a potem pobiegła do domu. Masturbowała się dobre pół godziny. Nie liczyła orgazmów, ale miała ich ponad dziesięć. Zasnęła pod prysznicem.

 

1,510
8.02/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.02/10 (13 głosy oddane)

Z tej serii

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.