Niebo, piekło i z powrotem (V)

27 marca 2025

Opowiadanie z serii:
Niebo, piekło i z powrotem

10 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

Ekshibicjonistka

 

Pamiętam jak pewnego dnia robiłam coś w ogródku ubrana tylko w podkoszulek. Sławek podszedł do mnie, klęknął i bez słowa wpakował się we mnie. Zaparłam się i poddałam ruchom. Tym razem jednak tuż przed końcem Sławek wstał, podszedł od przodu i spuścił mi się na twarz. I wtedy usłyszeliśmy jak ktoś woła od furtki

- Halo sąsiedzie.

Kiedy chciałam się wytrzeć, zaprotestował.

- Nie wycieraj się, zostań tak jak jesteś.

Wstał i poszedł do bramy. Słychać było odgłosy rozmowy.

- Nie ma sprawy, zapraszam – usłyszałam Sławka.

Zadrżałam. Klęczałam z wypiętą dupą i spermą na twarzy tuż za domem, a on zaprasza naszego sąsiada. Słuchałam kroków. Weszli do garażu. Klęczałam bokiem, jakieś 30 metrów od wejścia.

- Przy wychodzeniu na pewno mnie zobaczy – pomyślałam – ale skoro Sławek tego chce.

Patrzyłam na wejście do garażu czekając na nieuchronne. Są.

- Dzień dobry – zawołał sąsiad.

- Dzień dobry – odpowiedziałam machając ręką.

Stali i rozmawiali a ja udawałam że coś robię. Patrzyli obaj na mnie, podali sobie ręce i sąsiad odszedł. Sławek podszedł do mnie.

- Pięknie wyglądasz – powiedział.

- Widział coś – spytałam zaniepokojona.

- A widział, widział i biuścik jak mu pomachałaś i kawałek dupy.

- Kurde, co on sobie pomyśli o mnie.

- Vo pomyśli to nie wiem, ale powiedział że mam śliczną żonę, aż miło popatrzeć.

- Stary dziadyga, ciekawe czy mu jeszcze staje.

- Nie wiem, ale mi stanął – i znów klęknął za mną.

- Ty wariacie – powiedziałam czując już w sobie jego kutasa.

Tym razem spuścił się na dupę.

 

Nasze zabawy trwały w najlepsze. Nadchodziło lato i chodzenie bez bielizny stało się normą, do tego doszły krótkie spódniczki i dekolty. Zawsze jednak staraliśmy się, żeby zachowywać pozory przypadkowości i raczej unikać znajomych. Jedyny bliski sąsiad też nie narzucał się z wizytami od czasu jak zastał mnie półnagą przy wieszaniu prania, kiedy zaskoczona, instynktownie zasłoniłam się mokrym ubraniem, koszulka mi przemokła ukazując sutki i brodawki. Sąsiad nie wiedział gdzie ma podziać oczy.

Mijały dni i tygodnie a nasze zabawy stawały się coraz śmielsze.

Któregoś dnia po zakrapianej imprezie zaspaliśmy. Zbudziło nas krzątanie się dzieci.

- Sławek zaspaliśmy – szturchnęłam męża – trzeba dzieci zawieźć.

- Nie dam rady, jeszcze mnie trzyma – odparł ciężko.

- Tatooo – rozległo się z dołu – chodź bo się spóźnimy.

- Dobra ja pojadę, tylko się ogarnę – odparłam.

- Nie zdążysz, jedź tak jak jesteś – zaproponował z uśmiechem.

- No coś ty – odpowiedziałam patrząc na swoją krótką koszulkę na ramiączkach – cycki prawie na wierzchu, dupa na wierzchu.

- Na właśnie – skwitował leżąc nago ze stojącym fiutem.

- Dobra – poprawiłam koszulkę. Kurcze jak obciągnęłam ją na dół to wyskakiwały cycki, jak podciągnęłam przód do góry to cipka na wierzchu.

- Wsiadajcie, jedziemy – krzyknęłam głośno.

- A ty czekaj na mnie – uderzyłam do lekko w stojącą pałkę i wyszłam.

Zaśmiał się. jeszcze szybkie siusiu, mycie i zbiegłam na dół. Wsiadłam do samochodu, poprawiłam koszulkę żeby choć trochę przykryć nagi biust.

- Pasy – przypomniałam i ruszyliśmy.

Pod szkołę zajechaliśmy prawie równo z dzwonkiem. Rozejrzałam się na szczęście rodziców było mało, odetchnęłam z ulgą.

- Pani Agato, pani Agato – wołała idąc do mnie wychowawczyni Oli. Dzieci powoli gramoliły się z auta.

- Cholera nie zdążę odjechać- pomyślałam – i poprawiłam koszulkę.

- Dzień dobry, pani Agato, mam prośbę – zaczęła i zaniemówiła patrząc na mnie.

- Dzień dobry, zaspaliśmy – odpowiedziałam zakrywając ręką biust.

- Zdarza się, mam prośbę, czy zgodziłaby się pani pojechać z dziećmi na basen jako opiekunka.

- Dobrze, a kiedy?

- No właśnie dziś, pani dzieci jadą, a rodzicowi który miał jechać coś tam pilnego wyskoczyło, proszę się zgodzić.

- Dobrze.

- O 11 wyjeżdżamy spod szkoły.

- Dobrze, będę.

- Acha i proszę mieć strój – zakończyła lustrując mnie wzrokiem.

Opuściłam rękę odsłaniając biust.

- Strój – zapytałam patrząc jej prosto w oczy.

- Na basen – odpowiedziała kruszejąc– inaczej nie wpuszczają.

- Acha, dobrze – udałam nieporozumienie – dowidzenia zatem.

- Do zobaczenia.

Odjechałam.

- A to wredna krowa, typowa nauczycielka, załatwiła sprawę, ale nie omieszkała zwrócić mi uwagi, choćby wzrokiem – rozmyślałam podczas jazdy.

Kiedy wyjechałam już poza miasto moje rozmyślenia przerwał widok policjanta machającego do mnie lizakiem. Zatrzymałam się za radiowozem, otworzyłam szybę i zaczęłam rozglądać się za torebką.

- Dzień dobry, bla,bla,bla – recytował formułkę funkcjonariusz – prawo jazdy i dowód rejestracyjny poproszę – zakończył.

- Zapomniałam panie władzo, zaspałam, odwoziłam dzieci do szkoły, spieszyłam się i zapomniałam – trajkotałam i machałam rękami. Mój biust powoli uwalniał się spod koszulki, a ja trajkotałam.

- Czy wie pani za co została pani zatrzymana – przerwał.

- Nie wiem panie władzo, naprawdę nie wiem.

- Brak świateł proszę pani, za to będzie…..- mówił wlepiając się w moje cycki – a do tego brak dokumentów i brak pasów.

- Panie władzo proszę, za dwie godziny będę jechać do szkoły to pokarzę dokumenty, a pasy to już zapinam – i zapięłam. Pas przycisnął koszulkę i oczy policjanta zrobiły się wielkie jak pięć złotych.

- Naprawdę za dwie godziny przywiozę dokumenty, i światła już włączam – gadałam, a w duchu wiedziałam że go mam. Sutki mi stwardniały. A on stał oniemiały i patrzył.

- Proszę panie władzo, jak się mąż dowie – użyłam argumentu który zawsze rozładowywał sytuację.

- No dobrze, niech pani jedzie, tylko….niech pani jakoś zakryje – i tu wskazał na biust.

- Ooo – udałam że dopiero spostrzegłam nagość i przykryłam ręką.

- Szerokiej drogi – zasalutował i odszedł.

Opuściłam rękę, odpaliłam silnik, odpięłam pas, poprawiłam koszulkę i z uśmiechem odjechałam.

Kiedy podjechałam pod dom Sławek siedział na tarasie.

- Co tak długo – zapytał.

- Nie uwierzysz co mi się przytrafiło – zaczęłam i zamilkłam.

Sławek siedział nago masując penisa. Na stoliku dymiły dwie kawy.

- Postanowiłem poczekać na ciebie tutaj, ale zdaje się że ci przerwałem – powiedział i zaprosił gestem na krzesło.

Jednym ruchem zdjęłam koszulkę, podeszłam i usiadłam na penisie.

Powoli ruszałam się na nim opowiadając poranne przypadki. Wytrysnął. Usiadłam na krześle i popijaliśmy kawę patrząc na siebie i uśmiechając się.

- No to szykuj się na basen – przerwał błogą ciszę.

- A który strój założyć – zapytałam filuternie.

Zaśmiał się, wstał, pocałował mnie w czoło i odszedł z filiżankami w dłoniach kołysząc kutasem.

Zjedliśmy śniadanie rozmawiając o niczym. Wzięłam prysznic i stanęłam przed szafą zastanawiając się nad strojem. Dużego wyboru nie było. Ta część mojej garderoby jeszcze nie uległa przemianie. Wybrałam czarny dwuczęściowy, do tego lekką długą sukienkę.

- Nie tak – skwitował mój widok Sławek.

Pobiegłam się przebrać. Dwuczęściowy i krótsza sukienka.

- I nie tak – powiedział patrząc znad okularów – i pospiesz się, bo znowu pojedziesz na golasa.

- To jak ma być – zapytałam.

- Skromnie i odważnie – powiedział z zastanowieniem.

Stanęłam przed szafą.

- Skromnie – powiedziałam na głos i wyjęłam biały jednoczęściowy strój. Założyłam, biust w całości przykryty, obróciłam się, pośladki ledwo widoczne.

- I odważnie – zdjęłam z wieszaka białą lekką sukienkę. Założyłam. Ledwo sięgała za pośladki i była prawie prześwitująca. Zbiegłam na dół.

Sławek cmoknął na mój widok.

- Weź dokumenty – przypomniał.

Patrol policji gdzieś zniknął. Pod szkołą nie było miejsca, więc zaparkowałam koło galerii. Wysiadłam i ruszyłam przez osiedle. Czułam się jak w pancerzu, kostium dokładnie mnie opinał. Odzwyczaiłam się. Dopiero po chwili spostrzegłam uważne spojrzenia mijających mnie przechodniów. Strój był wyraźnie widoczny spod sukienki.

Do szkoły dotarłam o czasie. Panie nauczycielki ustawiły dzieci i ruszyłyśmy. Szłam z tyłu zamykając grupę. Osiedlowe babcie siedzące na ławkach odprowadzały mnie zgorszonym wzrokiem. Mogłam się tylko domyślać o czym mówią. I dobrze, taka mała zemsta na wychowawczyni.

Na basenie po załatwieniu formalności i przebraniu się weszłyśmy z dziećmi na pływalnię.

- Pani Agato, my do wody nie musimy wchodzić, ale gdyby coś, to wie pani – poinstruowała wychowawczyni, patrząc na mój strój z wyraźnym zadowoleniem – proszę stanąć tam.

Stanęłam jak kazała i pilnowałam jak umiałam. Dla pewności weszłam do wody na początek po kolana, a później po pas. Gwizdek, jedna grupa wychodzi druga wchodzi. Skorzystałam z chwili spokoju, przepłynęłam się kawałek i wróciłam na stanowisko. Piski dzieci, zapach chloru i ciągła koncentracja. Kurcze jak one je rozpoznają. Ja miałam kłopot w wypatrzeniu swoich. Popatrzyłam na nauczycielki. Nigdy w życiu bym się z nimi nie zamieniła. Gwizdek. Koniec.

- Pani Agato, jest już pani zmienniczka – zakomunikowała pani – może pani już iść, i jeszcze raz dziękuję.

- A dzieci mogę zabrać – zapytałam.

- Jak pani chce, ale dziś są jeszcze zajęcia – oznajmiła.

- To niech zostaną.

Wyszliśmy, pomogłam dziewczynkom suszyć włosy i dopiero jak wyszli poszłam do swojej szafki.

Otworzyłam szafkę i ….. nie wzięłam nic na zmianę. Założyłam sukienkę i buty. Przy wyjściu zobaczyłam że sukienka przywarła do stroju. Zdjęłam ją i zaczęłam suszyć.

Na samą myśl że przemaszeruję przez miasto w króciutkiej prześwitującej sukience bez bielizny zrobiło mi się mokro. Poszłam do przebieralni, zdjęłam strój, wycisnęłam go i włożyłam do torebki. Ale moje ciało nadal było wilgotne. Wyjrzałam z przebieralni. Cisza. Chyba nikogo nie ma. Wyszłam. Rozglądając się jak złodziej, podeszłam do suszarek i zaczęłam suszyć ciało. Stałam naga, zdenerwowana w publicznej przebieralni. Dźwięk suszarki zagłuszał ewentualne kroki niespodziewanego widza. Byłam podniecona. Po kilku minutach założyłam sukienkę i ulgą wyszłam na recepcję, a później z budynku.

Miło było odetchnąć świeżym powietrzem, ale mino iż na dworze było ciepło moje ciało owładnął chłód. Sutki zaswędziały mnie chcąc przebić się przez materiał. Były naprawdę bardzo dobrze widoczne. Chłód czułam też na pośladkach. Rozejrzałam się, ludzi było niewiele. Ruszyłam w stronę samochodu. Na schodach lekki powiew podniósł mi sukienkę. Nerwowo przycisnęłam ręką przód i kucnęłam. Rozejrzałam się jeszcze raz. Uff. Nikt nie zauważył. Usiadłam na murku schodów. Oddech miałam przyśpieszony, podniecałam się. Tylko żeby nie spotkać nikogo znajomego. Wstałam i śmiało ruszyłam naprzód. Kolejny podmuch. Tym razem nie zareagowałam. Dookoła też nikt nie zareagował. Byłam zawiedziona. Zeszłam ze schodów i ruszyłam miedzy bloki. Szłam powolnym krokiem. Z cipki mi ciekło, a sutki sterczały wyznaczając kierunek marszu. Parking przed galerią był prawie pusty, ale przy wejściu było sporo aut i ludzi. Przyśpieszyłam. Po kilkunastu krokach po pustym parkingu kolejny podmuch uniósł sukienkę. To było miłe. Doszłam do samochodu. Schyliłam się do klamki i znowu to samo. Obejrzałam się. Dwóch młodzieńców patrzyło się na moje pośladki. Powoli wyprostowałam się, otworzyłam drzwi i wsiadłam. Płynęłam. Przez chwilę zastanawiałam się czy nie pójść do galerii, ale uznałam że ze Sławkiem będzie to o wiele przyjemniejsze doznanie. Odpaliłam auto i w błogości ruszyłam do domu.

Zobaczyłam ich z daleka, ale nie zdążyłam włączyć świateł. Pan policjant zamachał lizakiem a ja grzecznie zjechałam.

- Dzień dob…. – przerwał – o dzień dobry, czekaliśmy na panią.

- Ja byłam, tylko panów nie zastałam, proszę – podałam dokumenty.

- I znowu bez pasów i bez świateł, proszę zgasić silnik i włączyć awaryjne światła – zakomunikował i odszedł.

Chyba tym razem się nie wywinę – pomyślałam – otworzyłam drzwi i wysiadłam.

Stanęłam za samochodem i czekałam. Przejeżdżający bus spowodował uniesienie się sukienki. Spojrzałam na radiowóz. Obaj policjanci siedzieli z pochylonymi głowami. Nadjeżdżał kolejny samochód, zrobiłam kilka kroków i odwróciłam się tyłem do nich. Efekt był oczywisty, moja dupa błyszczała przez kilka sekund. Odwróciłam się. Patrzyli. Podeszłam do samochodu, otworzyłam bagażnik, pochyliłam i udawałam że czegoś szukam. Zdawałam sobie sprawę że od tyłu widać nawet cipkę. Kolejne auto zarzuciło sukienkę, a ta sama nie chciała opaść. Jeszcze bardziej się wypięłam i czekałam. Usłyszałam otwieranie drzwi. Odwróciłam się, policjant szedł do mnie z dokumentami. Stanął obok mnie.

- Pani Agato, punktów pani nie zbiera, ale dziś złamała pani dwa przepisy i to dwukrotnie, czyli recydywa, można powiedzieć – i w tym momencie znowu przejechał tir odsłaniając moją cipkę w całej okazałości.

- A może pouczenie – zaproponowałam nieśmiało.

Odwrócił się do kolegi – ale to ostatni raz – zgodził się.

- Dziękuję.

- Proszę – podał mi dokumenty, zamknął bagażnik i otworzył drzwi.

Wsiadłam ale jedną nogę zostawiłam na asfalcie. Teraz cipka prezentowała się w pełnej okazałości.

- Jeszcze raz dziękuję za wyrozumiałość panie władzo – ciągnęłam chcąc choć w ten sposób podziękować – teraz na pewno będę pamiętać o pasach i o światłach – i schowałam nogę.

- Dowidzenia i szerokiej drogi – zasalutował i zamknął drzwi.

Byłam mokra jak szkolna gąbka, na fotelu miałam basen a sutki sterczały jak policjanci na warcie. I to było właściwe podsumowanie tego dnia.

1,214
6.5/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 6.5/10 (6 głosy oddane)

Z tej serii

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.