Ewa i Daniel (II)

7 marca 2025

Opowiadanie z serii:
Ewa i Daniel

27 min

Poniższy tekst znajduje się w poczekalni!

Poniżej druga część przygód Ewy i Daniela. Postarałem się uwzględnić część uwag zgłaszanych do poprzedniej części.
Tak jak poprzednio, wszelkie komentarze i uwagi mile widziane :) Jak wam się podoba, to też piszcie. Piszcie co Wam się ewentualnie podoba. Możecie proponować kierunek rozwoju historii - może mnie coś zainspiruje.

Pozdrowionka
Valkiria

Minęły tygodnie, a życie toczyło się swoim zwykłym rytmem – dzieci, praca, dom. Na pozór wszystko wróciło do normy, jakby tamten hotelowy wieczór z Arkiem był tylko odległym wspomnieniem, które czasem wypływało na powierzchnię jak bąbelki w gazowanej wodzie. Ale w środku coś się zmieniło. Nie umiałam tego nazwać – to nie był już wstyd, nie do końca. To był cichy płomień, który tlił się gdzieś w trzewiach i czasem, w najmniej spodziewanych momentach, wybuchał żarem. 

Nie wracaliśmy do tematu. Czasem tylko łapałam jego spojrzenie – dłuższe niż zwykle, z tym cwaniackim uśmiechem w kąciku ust – i wiedziałam, że on też o tym myśli. Ale siedzieliśmy cicho, jakby gadanie mogło to wszystko zepsuć albo zmusić nas do nazwania tego, co się stało. A może to lepiej? Może niech to zostanie w sferze mokrego snu, fantazji, czegoś, co się wydarzyło, ale nie musi się powtarzać? Tyle że moje ciało miało to w gdzieś… Budziłam się w nocy, zlana potem, z oddechem jak po biegu, a przed oczami – Arek, jego pewny chwyt, moje wrzaski, które teraz dudniły mi w głowie jak echo jakiejś obcej laski. I Daniel – zawsze Daniel – gapiący się na mnie z obłędem w oczach.

Pewnego dnia, kiedy dzieciaki były u mojej mamy, a my mieliśmy rzadką chwilę dla siebie, coś we mnie strzeliło. Siedzieliśmy na kanapie, oglądając jakiś nudny serial, a ja, zamiast śmiać się z tych sucharów, myślałam, jak blisko jest Daniel, jak jego skóra pachnie potem i mydłem, jak znam każdy jego ruch. Cholera, chcę go. Ale nie tak jak zawsze – chcę więcej, chcę ognia. Odstawiłam kubek z herbatą, przysunęłam się i bez gadania położyłam dłoń na jego udo. Spojrzał na mnie, zdziwiony, ale nie protestował, kiedy zaczęłam go całować – najpierw powoli, a potem jak jakaś napalona nastolatka, aż sama się sobie dziwiłam. Odpowiedział od razu, przyciągając mnie do siebie, a ja poczułam, jak ten płomień we mnie wybucha…

Daniel… – szepnęłam między pocałunkami, głos mi się trząsł jak cholera. – Pamiętasz, co mówiłeś? Że może kiedyś znowu zrobimy coś szalonego?

Zamarł na moment, jego ręce zatrzymały się na moich biodrach. Spojrzał mi w oczy, a ja zobaczyłam ten sam błysk co tamtej nocy. Uśmiechnął się, ale to nie było ciepłe – to był uśmiech typa, który wie, że zaraz przekroczy linię.

Pamiętam – mruknął, a jego głos brzmiał jak z dna studni. – Chcesz tego, Ewa? Serio?

Chcę? Nie wiem. Tak, chcę. Nie, nie powinnam. Ale jak sobie przypomnę, jak się wtedy czułam – jak bogini, jak suka bez wstydu – to nie mogę tego wypędzić z głowy. Przełknęłam ślinę, kiwając głową, choć serce waliło mi jak młot.

Tak… ale nie wiem, jak to ogarnąć. Nie wiem, czy dam radę znowu być taka… taka jak wtedy.

Przyciągnął mnie bliżej, jego usta musnęły moje ucho, a ja zadrżałam, czując jego gorący oddech na skórze.

Nie musisz być taka sama – warknął cicho. – Możesz być, jaka chcesz. Ale jak to zrobimy… chcę, żebyś była pewna, jasne?

Pewna? Jasne, Daniel, jestem pewna, że się boję jak cholera, że mi wstyd i że jednocześnie chcę tego. Zamknęłam oczy, próbując ogarnąć oddech, ale w głowie już mi się kręciło – nie tylko Arek, ale ktoś inny, może nowy, może tylko Daniel, ale inaczej. Co ja sobie, kurwa, wyobrażam? Że znowu się rzucę w to, jak jakaś napalona nastka? Ale tu nie chodzi o to. Chodzi o ten dreszcz, o to, jak przestaję być grzeczną Ewą z pogotowia, matką dwójki dzieciaków, i staję się kimś innym. Kimś, kto nie ma żadnych granic.

Jestem pewna – wydusiłam w końcu, choć głos mi się łamał jak suchar. – Ale… nie teraz. Nie tak od razu. Muszę to poukładać sobie w głowie.

Uśmiechnął się, gładząc mój policzek, i pocałował mnie jeszcze raz – tym razem spokojnie, jakby chciał mnie uspokoić.

Jasne, kochanie. Mamy czas. To nie wydarzy się dzisiaj, tylko wtedy kiedy Ty będziesz tego chciała.

Dzisiaj nie, ale kiedy? Za tydzień? Za miesiąc? A może nigdy, bo się rozmyślę i wrócę do mojego bezpiecznego grajdołka? Leżałam potem obok niego, słuchając jego oddechu,  a w głowie miałam totalny bałagan. Chcę tego. Naprawdę, kurwa, chcę. Ale co, jeśli znowu się w tym utopię? Jeśli ta „inna Ewa” przejmie stery i nie będzie odwrotu? W tamtej chwili, w hotelu, byłam wolna – dzika, bezwstydna, nie do zatrzymania. Ale teraz, w tej ciszy naszego domu, czułam się jak na rozdrożu. Jeden świat był bezpieczny, ciepły, swojski. Drugi – niebezpieczny, gorący, pełen niewiadomych. I nie wiedziałam, który bardziej mnie ciągnie.

Kilka dni później, w pracy, podczas przerwy na kawę, scrollowałam telefon jak zombie. Natknęłam się na artykuł o parach, które eksperymentują w związkach – otwarte relacje, swingersi, takie tam pierdoły. To o nas? Nie, kurwa, to nie my. My tylko raz… Ale czy tylko raz? Serce mi przyspieszyło, kiedy wyobraziłam sobie, że to nie musi być jednorazowy numer. Że moglibyśmy znowu… Nie, Ewa, ogarnij się. Masz dzieciaki, masz życie. Ale ten żar… ten dreszcz… Zamknęłam oczy, wdychając smród szpitalnej kawy, i poczułam, jak ten płomień znowu się tli. Może Daniel ma rację. Może kiedyś. Może niedługo.

Kolejne dni mijały w dziwnym zawieszeniu. Z jednej strony życie toczyło się jak zawsze – poranne wrzaski dzieciaków, żeby wstały do szkoły, dyżury w pogotowiu, wieczory z Danielem przy herbacie albo jakimś filmie. Ale z drugiej coś wisiało w powietrzu, coś, co sprawiało, że zwykłe chwile smakowały inaczej. Jakby każdy jego dotyk, każde spojrzenie miało teraz podtekst. Czasem, kiedy myłam naczynia, a on przechodził obok i muskał mnie w talii, czułam, jak moje ciało odpala – nie tylko ciepłem, ale czymś głębszym, jakby tamta noc wciąż we mnie siedziała.

Nie gadaliśmy o tym wprost, ale temat zaczął się wchodzić w nasze życie po cichu. Raz, przy kolacji, Daniel rzucił żartem coś o „szalonych wakacjach”, a ja się zaśmiałam, ale w brzuchu poczułam szpilę. Innym razem, kiedy dzieciaki już spały, a my leżeliśmy w łóżku, zapytał niby od niechcenia:

Myślałaś o tym, co mówiłaś? O tym „kiedyś”?

Spojrzałam na niego, a serce mi podskoczyło. Myślałam? Jasne, że myślałam, za dużo, aż mnie to wkurza. Udałam, że się zastanawiam, bawiąc się końcówką jego koszulki.

Trochę… Ale sama nie wiem, co o tym myśleć. To takie… nierealne teraz, wiesz? Przy dzieciakach, przy robocie. Jakby to był inny świat.

Pokiwał głową, ale w jego oczach zobaczyłam ten błysk – ten sam, który miał w hotelu. Przyciągnął mnie do siebie, a ja wtuliłam się w niego, czując, jak jego ciepło mnie uspokaja.

Wiem, kochanie. Ale jak kiedyś będziesz chciała… daj znać. Nie musimy się spieszyć.

Nie musimy się spieszyć. Łatwo powiedzieć. A co, jeśli ja już chcę, kurwa, teraz? Co, jeśli to we mnie rośnie jak jakaś obsesja? Leżałam tam, słuchając jego oddechu, a w głowie znowu miałam tornado – nie tylko Arek, ale coś nowego, niewyraźnego. Jakiś inny pokój, inne ręce, może więcej niż jedna para oczu gapiących się na mnie. Co ja sobie, kurwa, wyobrażam? Że stanę się taką laską? Ale ten dreszcz… ten moment, kiedy przestałam się pilnować… chcę to znowu poczuć.

Kilka dni później nadarzyła się okazja. Moja mama zaproponowała, że weźmie dzieciaki na weekend, bo chciała z nimi pojechać na wieś. Zgodziłam się bez wahania, a kiedy powiedziałam o tym Danielowi, spojrzał na mnie z uśmiechem, który mówił wszystko.

Dwa dni tylko we dwoje, co? – rzucił, unosząc brew. – Może coś wymyślimy.

Wymyślimy. Jasne. On już wie, co mi siedzi w głowie. Poczułam, jak robi mi się gorąco, ale wzruszyłam ramionami, udając luz.

Zobaczymy. Może po prostu odpoczniemy.

Ale oboje wiedzieliśmy, że to nie będzie zwykły odpoczynek. W piątek, kiedy dzieciaki wyjechały, dom nagle stał się za cichy, za pusty. Siedzieliśmy w salonie z kieliszkami wina, a ja czułam, jak napięcie między nami rośnie. Kurwa, to się dzieje. Naprawdę to zrobimy? W końcu odstawiłam kieliszek i spojrzałam na niego.

Daniel… a jakbyśmy teraz spróbowali? Nie mówię, że od razu coś wielkiego, ale… coś innego.

Zaskoczenie na jego twarzy szybko przeszło w uśmiech – ten dziki, który znałam jak własną kieszeń.

Co masz na myśli? – zapytał, przysuwając się bliżej.

Co mam na myśli? Sama nie wiem, kurwa. Chcę poczuć ten dreszcz, ten ogień. Ale jak to zacząć? Przełknęłam ślinę, czując, jak serce mi wali.

Nie wiem… Może coś prostego. Coś, co nas nakręci. Jak wtedy.

Milczał chwilę, a potem wstał, wyciągnął rękę i pociągnął mnie na górę, do sypialni. Poszłam za nim, czując, jak adrenalina buzuje mi w żyłach. Kiedy weszliśmy do pokoju, zamknął drzwi i spojrzał na mnie z czymś nowym w oczach – nie tylko chcicą, ale jakąś pewnością, jakby już miał plan.

Rozbierz się – powiedział cicho, ale tak, że nie było dyskusji. – Chcę na ciebie patrzeć.

Zamarłam. Rozbierz się? Tak po prostu? Ale coś w jego głosie, w tym spojrzeniu, sprawiło, że moje łapy same poszły do guzików bluzki. Zdejmowałam ją powoli, czując, jak jego wzrok wypala mi dziury w skórze. To głupie. To nasz dom, nasza sypialnia. Ale dlaczego czuję się, jakby to był jakiś zakazany towar? Kiedy stałam w samej bieliźnie, podszedł, ale nie dotknął – tylko gapił się, a ja czułam, jak moje ciało reaguje na samą jego obecność.

Jesteś piękna – mruknął, a potem się uśmiechnął. – Pamiętasz, jak się wtedy czułaś? W hotelu?

Czy pamiętam? Kurwa, jak mogłabym zapomnieć? Kiwnęłam głową, a on wyciągnął telefon i położył go na komodzie.

Chcę, żebyś to powtórzyła. Dla mnie. Powiedz mi, co czułaś. Co chciałaś.

Powiedzieć? O kurwa, serio? Ale coś we mnie drgnęło – ten sam żar, który czułam tamtej nocy. Zamknęłam oczy, wzięłam głęboki wdech i zaczęłam mówić, cicho, drżącym głosem:

Czułam się… jak w transie. Jakby ktoś inny przejął moje ciało. Chciałam więcej, chciałam, żeby mnie brał, żeby mnie… rżnął. Krzyczałam, bo nie mogłam przestać. Czułam się jak… jak suka, ale taka wolna. I chciałam, żebyś na mnie gapił się jak na jakąś boginię.

Kiedy otworzyłam oczy, zobaczyłam, że Daniel patrzy na mnie z takim ogniem w oczach, że aż mnie zatkało. Podszedł bliżej, jego ręce w końcu mnie dotknęły – mocno, pewnie – i pociągnął mnie na łóżko.

Jesteś niesamowita – szepnął, a potem zaczęliśmy się pieprzyć, ale tym razem nie było w tym spokoju ani ckliwości. To było dzikie, szybkie, jakbyśmy oboje chcieli odtworzyć tamten wieczór, ale po swojemu. 

Leżeliśmy potem zdyszani, a ja czułam, jak moje ciało jeszcze drga. Daniel przeczesał palcami moje włosy i zaśmiał się cicho.

To był dobry początek, co?

Uśmiechnęłam się, ale w głowie już mi się kotłowało. Początek. Tak, to był początek. Ale co dalej? Chcę więcej, kurwa. Chcę znowu poczuć ten moment, kiedy przestaję być sobą. Spojrzałam na niego, a w brzuchu znowu rozlało mi się ciepło.

Tak… Ale następnym razem… może coś więcej?

Uśmiechnął się szeroko, a ja wiedziałam, że to dopiero początek naszej drogi w tę nieznaną, gorącą ciemność.

Weekend bez dzieciaków minął jak mokry sen – intensywny, gorący, pełen chwil, które jednocześnie mnie nakręcały i wkurzały. Po tamtej nocy w sypialni coś się między nami zmieniło. Nie było już tego cichego omijania tematu – teraz, kiedy na siebie patrzyliśmy, oboje wiedzieliśmy, że to nie koniec, że to dopiero rozgrzewka. Kurwa, co my odpierdalamy? Jeszcze niedawno wstydziłam się nawet o tym myśleć, a teraz… teraz chcę więcej, jak jakaś napalona suka w rui. W poniedziałek, kiedy dzieciaki wróciły, a życie znów wpadło w swój codzienny kołowrotek, czułam się, jakby moje ciało żyło w dwóch światach – jednym z bajkami na dobranoc i drugim, który odpalał się w nocy, kiedy zamykam oczy.

Daniel też to czuł. Widziałam to w sposobie, w jaki na mnie zerkał – już nie tylko z czułością, ale z czymś głębszym, jakby cały czas sprawdzał, jak daleko mogę się posunąć. W środę, kiedy siedzieliśmy przy stole, a dzieciaki bawiły się w salonie, nachylił się i szepnął:

Myślałem o tym, co mówiłaś. O tym „więcej”. Masz jakiś pomysł?

Zamarłam z widelcem w połowie drogi do ust. Pomysł? Jasne, mam milion jebanych pomysłów, ale każdy brzmi jak odpał. Udałam, że się zastanawiam, choć w głowie już mi się kręciło – obce łapy, inny pokój, może nawet więcej niż jeden typ.

Nie wiem… Może coś podobnego do hotelu, ale… inaczej. Nie z Arkiem, ale kimś nowym. Albo… czymś więcej.

Uniósł brew, a na jego twarzy pojawił się ten uśmiech – dziki, niemal jak u zwierza.

Czymś więcej? – powtórzył, a ja poczułam, jak robi mi się gorąco. – Powiedz mi, co sobie wyobrażasz.

Powiedz mu? Jak mam to, kurwa, ubrać w słowa? Że chcę znowu poczuć się jak tamtej nocy, ale mocniej, bardziej? Że chcę, żeby mnie gapił, ale może nie tylko on? Zaczerwieniłam się, spuszczając wzrok na talerz.

Nie wiem, Daniel… Może… więcej ludzi? – wydusiłam w końcu, a głos mi się trząsł. – Nie, żeby od razu, ale… myślę o tym czasem.

Milczał chwilę, a ja bałam się podnieść wzrok, pewna, że przesadziłam. Ale kiedy spojrzałam, uśmiechał się – nie z politowaniem, ale z zajawką.

Więcej ludzi – powtórzył powoli, jakby smakował te słowa. – To by mogło być… interesujące. Bardzo interesujące.

Interesujące? Kurwa, on to serio rozkminia. Serce mi przyspieszyło, a w brzuchu rozlało się ciepło, które znałam aż za dobrze. Nie wróciliśmy do tematu tego wieczoru – dzieciaki wparowały do kuchni, dom znów wypełnił się hałasem – ale wiedziałam, że to nie koniec rozmowy.

Kilka dni później, w piątek, Daniel wrócił z roboty później niż zwykle. Wszedł do domu z torbą, którą rzucił na kanapę, i spojrzał na mnie z tajemniczym uśmieszkiem.

Mam coś dla ciebie – powiedział, wyciągając z torby małą, czarną maskę. Taką jak na balach, ale prostszą.

Maska? Co on, kombinuje? Zmarszczyłam brwi, ale wzięłam ją, czując, jak serce mi wali.

Co to? – zapytałam, choć już mi coś świtało.

Pomyślałem, że możemy zacząć powoli – powiedział, siadając obok. – Jeśli chcesz więcej… może najpierw spróbujemy sami, ale inaczej. Z maską. Bez twarzy. Jakbyś była kimś innym.

Kimś innym. Kurwa, on wie, czego chcę. Wie, że tamtej nocy przestałam być sobą i że chcę to znowu poczuć. Przełknęłam ślinę, bawiąc się materiałem maski.

Chcesz, żebym ją założyła? – zapytałam cicho.

Jeśli chcesz – odparł, a jego głos był miękki, ale pełen zajawki. – Dzieciaki śpią. Możemy… pobawić się.

Pobawić się. Jasne. To nie zabawa, to skok w przepaść. Ale coś we mnie drgnęło – ten sam żar, ten sam dreszcz. Kiwnęłam głową, a on uśmiechnął się szerzej, wstając i wyciągając dłoń.

W sypialni było ciemno, tylko ledy zamontowane pod łóżkiem świeciły się krwistoczerwoną barwą. Założyłam maskę, czując, jak materiał przylega mi do twarzy, a świat wokół robi się jakiś obcy. To głupie jak cholera. Ale dlaczego czuję się jak naga dziwka? Daniel gapił się na mnie, a w jego oczach widziałam coś nowego – nie tylko chcicę, ale dziką ciekawość.

Wyglądasz… inaczej – powiedział cicho, podchodząc bliżej. – Jakbyś była kimś obcym. Podoba mi się to.

Obcym. Tak, to ja. Tamta Ewa, co błaga, by ją rżnąć. Zamknęłam oczy, czując, jak jego dłonie dotykają moich ramion, a potem zsuwają się niżej. Nie spieszyliśmy się – to nie było jak tamta noc w hotelu, ale coś innego, coś kontrolowanego, a jednocześnie dzikiego. Pieprzyliśmy się, a ja z maską na twarzy czułam się, jakbym to nie ja była w tym łóżku – jakby tamta „inna Ewa” przejęła stery, ale tym razem z Danielem, nie z jakimś obcym typem. 

Leżeliśmy potem w ciszy, maska leżała obok na poduszce, a ja czułam, jak moje ciało jeszcze drga. Daniel przeciągnął palcami po moim brzuchu i zaśmiał się cicho.

I co myślisz? – zapytał.

Uśmiechnęłam się, choć w głowie miałam chaos. Myślę, że to początek. Myślę, że chcę więcej. Myślę, że się boję, ale nie mogę przestać. Odwróciłam się do niego, muskając ustami jego policzek.

Myślę, że to był zajebisty krok. Ale… następnym razem… może coś większego?

Spojrzał na mnie, a w jego oczach zobaczyłam ten sam ogień, który palił się we mnie.

Coś większego – powtórzył, a ja wiedziałam, że oboje myślimy o tym samym. – Damy radę, kochanie. Krok po kroku.

Zamknęłam oczy, czując jego ciepło obok, i po raz pierwszy od dawna zasnęłam bez wstydu – tylko z ogniem, który wciąż tlił się w mojej głowie.

Po tamtej nocy z maską coś się we mnie odblokowało. Wstyd, który wcześniej mnie dusił, zaczął odpuszczać, a w jego miejscu pojawiła się ciekawość – nieśmiała, ale coraz bardziej wpieprzająca się w moje myśli. Co się ze mną, kurwa, dzieje? Jeszcze niedawno robiłam w gacie na samo wspomnienie hotelu, a teraz… teraz myślę, co byśmy mogli jeszcze wymyślić. W pracy, między dyżurami, łapałam się na tym, że zamiast gapić się w karty pacjentów, wyobrażam sobie różne sceny – ciemne pokoje, obce głosy, ludzi, których nie znam. To było jak narkotyk – przerażające, ale wciągało jak ruchome piaski.

Daniel też był inny. W jego spojrzeniu było teraz coś nowego – jakby cały czas czekał, aż ruszę dupę i dam sygnał, że idziemy dalej. W sobotę, kiedy dzieciaki bawiły się na podwórku, podszedł do mnie w kuchni, gdzie kroiłam warzywa na obiad. Stanął za mną, a jego usta musnęły mój kark.

Myślałem o tym, co mówiłaś – szepnął. – O czymś większym.

Zadrżałam, nóż zatrzymał się na marchewce. Myślał. Jasne, że myślał. Ja też myślę, za dużo, kurwa. Odwróciłam się powoli, patrząc mu w oczy.

I co wymyśliłeś? – zapytałam, próbując brzmieć na luzie, choć głos mi się trząsł.

Uśmiechnął się, ale to nie był ten ciepły uśmiech – to był uśmiech typa, który ma plan.

Jest taki klub. Godzinę stąd. Zrobiłem research w internecie, ma dobre opinie. To miejsce dla par takich jak my. Ludzi, którzy chcą spróbować więcej.

Klub? Kurwa, on nie żartuje. Serce mi przyspieszyło, a w głowie zawirowały obrazy – półmrok, muzyka, obcy ludzie gapiący się na nas. Poczułam, jak robi mi się gorąco, ale coś ścisnęło mnie w bebechach.

Klub? – powtórzyłam cicho. – To… to brzmi jak gruby numer, Daniel. Nie wiem, czy jestem gotowa.

Pogładził mnie po ramieniu, jego dotyk był ciepły, uspokajający.

Nie musimy nic robić, Ewa. Możemy po prostu pójść, obczaić. Jak ci się nie spodoba, spadamy do domu. Obiecuję.

Obczaić. Jasne. Ale co, jeśli mi się spodoba? Co, jeśli znowu odpłynę i rzucę się w to jak w hotelu? Przełknęłam ślinę, kiwając głową niepewnie.

Dobra… Ale tylko obczaić. Nic więcej.

Uśmiechnął się szerzej, a ja wiedziałam, że oboje sobie ściemniamy, mówiąc „tylko obczaić”.

W piątek wieczorem zostawiliśmy dzieciaki u mojej mamy pod pretekstem „wyjścia na małą randkę”. W aucie panowała cisza – nie taka wkurzająca, ale pełna napięcia, jakbyśmy oboje czuli, że przekraczamy kolejną linię. Kiedy dotarliśmy na miejsce, klub wyglądał jak zwykły budynek z małym neonem nad drzwiami. W środku jednak wszystko się zmieniło. Ciemne światło, głęboka muza, zapach perfum i czegoś jeszcze – czegoś, co elektryzowało. Kurwa, to się dzieje. Naprawdę tu jesteśmy.

Daniel trzymał mnie za rękę, kiedy weszliśmy do głównej sali. Rozejrzałam się – pary, pojedyncze typy, wszyscy w półmroku, niektórzy w maskach, inni w wyzywających ciuchach. Na środku stała kanapa, gdzie dziewczyna w czarnej bieliźnie obściskiwała się z dwoma facetami, a kilka osób gapiło się jak na porno. O kurwa. To nie sen. To na serio. Nogi mi zmiękły, ale Daniel ścisnął moją dłoń, jakby chciał mnie przytrzymać.

Co myślisz? – szepnął mi do ucha.

Co myślę? Że się boję jak cholera. Że chcę zwiać. I że chcę tu zostać. Odwróciłam się do niego, serce mi napierdalało.

Nie wiem… To… dziwne. Ale… nakręca mnie to – przyznałam cicho, a on uśmiechnął się, jakby wygrał zakład.

Usiedliśmy w rogu, na małej kanapie. Nie robiliśmy nic – tylko patrzyliśmy, jak inni się dotykają, jak przekraczają granice. Dlaczego to mnie jara? Dlaczego chcę być tam, w środku tego bajzlu? Czułam, jak ciepło rozlewa mi się po brzuchu, jak moje ciało reaguje na samą myśl o tym, co moglibyśmy odpalić. Daniel przysunął się bliżej, jego łapa spoczęła na moim udzie.

Jak chcesz… możemy spróbować – powiedział cicho. – Nic wielkiego. Może z kimś pogadać, zobaczyć, jak to jest.

Spróbować. Jasne. Ale co, jeśli nie będę chciała przestać? Spojrzałam na niego, a potem na salę – na laskę, która teraz klęczała przed jednym z typów i robiła mu loda, na parę w rogu, która nie kryła się z niczym… po prostu zajmowali się sobą. Przełknęłam ślinę, kiwając głową.

Dobra… Ale tylko pogadać. Na razie.

Podeszła do nas laska – wysoka, w masce i czarnej kiecce, która ledwo co zasłaniała. Uśmiechnęła się, jej głos był ciepły, ale pewny.

Pierwszy raz? – zapytała, siadając obok.

Daniel kiwnął głową, a ja poczułam, jak robi mi się gorąco pod jej spojrzeniem. Kurwa, ona wie. Wie, czego chcę, zanim ja to ogarnę.

Tak – odpowiedział za nas. – Chcieliśmy… zobaczyć, jak to jest.

Roześmiała się miękko, a potem pochyliła się bliżej, jej łapa musnęła moje ramię.

Mogę wam pokazać – powiedziała cicho. – Nic wielkiego. Tylko dotyk. Jak chcecie.

Dotyk. Kurwa, to już się dzieje. Spojrzałam na Daniela, szukając w jego oczach zgody, a on kiwnął głową, jego dłoń wciąż na moim udzie. Kiwnęłam nieśmiało, a laska uśmiechnęła się szerzej. Jej palce przesunęły się po mojej szyi, delikatnie, a ja poczułam, jak moje ciało się budzi – ten sam żar, ten sam dreszcz. To nie Arek, to nie hotel, ale… cholera, to jest to.

Daniel gapił się, a ja zamknęłam oczy, oddając się temu – obcemu, ale znajomemu uczuciu. To trwało chwilę – jej dłoń na mojej skórze, lekki dotyk, który obiecywał więcej. Potem wstała, uśmiechnęła się i poszła, zostawiając nas samych.

I jak? – zapytał Daniel, a jego głos był ochrypły jak po browarze.

Spojrzałam na niego, czując, jak serce mi napierdala szybciej niż kiedykolwiek.

Chcę więcej – szepnęłam, a on uśmiechnął się, jakby tylko na to czekał.

W drodze do domu prawie nie gadaliśmy. Cisza w aucie była gęsta, pełna niewypowiedzianych myśli, ale nie ciężka – raczej naładowana czymś, co oboje czuliśmy. Kurwa, co ja odpaliłam? Pozwoliłam, żeby obca laska mnie macała, a Daniel się gapił. I chcę więcej. Moje ciało wciąż pamiętało ten moment – lekki dotyk jej palców na mojej szyi, ciepło, które rozlało się po skórze, i jego oczy, które wypalały mi dziury z boku. W głowie miałam burdel, ale w brzuchu – ten znajomy żar, który nie chciał zgasnąć.

Kiedy weszliśmy do domu, zamknęłam drzwi i oparłam się o nie, patrząc na Daniela. On też na mnie spojrzał, a w jego oczach zobaczyłam coś, czego wcześniej nie było – nie tylko chcicę, ale jakąś dziką zajawkę.

Podobało ci się – powiedział, bardziej stwierdzając, niż pytając.

Kiwnęłam głową, nie odrywając od niego wzroku. 

Tak… A tobie?

Uśmiechnął się, podchodząc bliżej, aż dzieliły nas centymetry. Jego ręce spoczęły na moim biodrze, a głos zniżył się do szeptu.

Widzieć cię taką… z nią… To mnie nakręciło jak nic innego. Chcę, żebyś to zrobiła znowu. Ale tym razem bardziej.

Bardziej. Co to, kurwa, znaczy „bardziej”? Poczułam, jak nogi mi miękną, ale nie cofnęłam się. Uniosłam brodę, patrząc mu w oczy.

Jak bardziej? – zapytałam, choć znałam odpowiedź.

Chcę, żebyś się oddała – powiedział cicho, ale z jajem. – Nie tylko dotyk. Chcę zobaczyć, jak się w tym zatracasz. 

Mocniej. Jasne, że mocniej. On wie, czego chcę, zanim ja to ogarnę. Zamknęłam oczy, a w głowie pojawiły się obrazy – nie tylko ta laska, ale więcej rąk, więcej ciał, a ja w środku, drąc się na całe gardło, błagając o więcej. To chore. To za dużo. Ale chcę tego jak cholera. Otworzyłam oczy i kiwnęłam głową.

Dobrze…

Uśmiechnął się, a potem pocałował mnie – mocno, zachłannie, jakby chciał potwierdzić, że to nasze, że idziemy w to razem. Tej nocy pieprzyliśmy się na kanapie, bez maski, bez udawania, ale z jakąś nową energią, która została z nami z klubu. 

Kilka dni później Daniel wrócił do tematu. Siedzieliśmy w kuchni, dzieciaki już spały, a on wyciągnął telefon i pokazał mi stronę – dyskretną, elegancką, z info o „prywatnych spotkaniach dla par”. To znów się dzieje. To już nie fantazja, to plan. Serce mi przyspieszyło, kiedy czytałam opis – kameralny event, kilka par, zasady jasne, ale otwarte na odpały.

Co myślisz? – zapytał, gapiąc się na mnie uważnie.

Co myślę? Że się boję jak cholera. Że chcę zwiać. I że nie mogę się doczekać. Przełknęłam ślinę, bawiąc się rąbkiem serwetki.

Brzmi… zajebiste. Ale… co, jeśli spanikuję? Albo jeśli to za dużo?

Pogładził moją łapę, jego głos był spokojny, ale pewny.

Jak spanikujesz, spadamy. Proste. Ale coś mi mówi, że nie spanikujesz, Ewa. Ty tego chcesz. Widziałem to w klubie.

Chcę. Kurwa, chcę. Ale co, jeśli przestanę się ogarniać? Kiwnęłam głową, a on uśmiechnął się, zapisując nas na spotkanie za dwa tygodnie. Dwa tygodnie. To się, kurwa, naprawdę stanie.

Kiedy nadszedł dzień, byłam kłębkiem nerwów. Wciągnęłam prostą, ale obcisłą kieckę – nic wyzywającego, ale coś, co dawało mi kopa. Daniel wyglądał jak zawsze – ciemna koszula, lekki zarost – ale w jego oczach było coś nowego, coś dzikiego. Pojechaliśmy na miejsce – willa na zadupiu, z dużym ogrodem i dyskretnym wejściem. W środku czekało kilka par – eleganckich, uśmiechniętych, ale z tym samym błyskiem w oczach, który znałam od Daniela.

Gospodyni, babka w średnim wieku z ciepłym uśmiechem, wyjaśniła zasady – zgoda, szacunek, brak ciśnienia. Potem zaprosiła nas do salonu, gdzie grała cicha, klasyczna muzka, a światło było przytłumione. To jak sen. Ale to nie był sen, to na serio. Siedzieliśmy z Danielem na kanapie, oglądając, jak inni się rozkręcają – gadki, śmiechy, a potem pierwsze macanki. Para obok zaczęła się obściskiwać, a ja poczułam, jak moje ciało reaguje – ten żar, ten dreszcz.

Daniel pochylił się, jego usta musnęły moje ucho.

Chcesz spróbować? – szepnął.

Spojrzałam na niego, a potem na salę – na typa, który zdejmował stanik lasce w rogu, na parę, która gapiła się na nas z uśmieszkiem. Chcę. Kurwa, chcę. Kiwnęłam głową, a on uśmiechnął się, ściskając moją łapę.

Podeszła do nas para – młodzi, piękni, z lekkim uśmiechem. Laska miała ciemne włosy i spojrzenie, które przeszywało na wylot. Typ był wysoki bez zarostu, ale z długimi włosami. Przedstawili się – Ania i Kuba – i usiedli obok.

Pierwszy raz? – zapytała Ania, a jej głos był miękki, ale z jajem.

Tak – odpowiedział Daniel, a ja tylko kiwnęłam głową, czując, jak robi mi się gorąco.

Możemy zacząć powoli – powiedział Kuba, patrząc na mnie. – Jak chcecie.

Powoli. Jasne. Ale ja już wiem, że to nie będzie powoli. Spojrzałam na Daniela, a on kiwnął głową, dając mi zielone światło. Ania wyciągnęła dłoń, jej palce musnęły moje ramię, a ja zadrżałam – ten sam dreszcz, co w klubie, ale mocniejszy. Kuba pochylił się do Daniela, szepnął mu coś, a potem obaj się uśmiechnęli.

- Skoczę po drinki – rzucił Daniel i poszedł do kuchni.

Zaczęło się niewinnie – dotyk, spojrzenia, lekkie pocałunki. Ania pochyliła się i jej usta musnęły moją szyję, ciepłe, wilgotne, a ja poczułam, jak cipka mi pulsuje. Kurwa, to już się dzieje. Daniel wrócił z drinkami, usiadł obok, jego oczy błyszczały, a potem się przysunął, złapał moje biodra, ścisnął mocno, jakby chciał mnie przytrzymać. Kuba stał za mną, jego palce sunęły po moich plecach, powoli, ale z taką pewnością, że aż mi się nogi trzęsły. Za dużo. Za mało. Chcę, kurwa, więcej.

Podoba ci się, co? – szepnęła Ania, jej oddech parzył mi skórę, a ja tylko jęknęłam, bo nie mogłam znaleźć słów.

Kurwa, jasne, że mi się podoba. Ale co ja robię? Zamknęłam oczy, oddając się temu –  ich oddechom, temu uczuciu, że znowu przestaję być tą grzeczną Ewą. Ania zeszła niżej, jej usta znalazły mój dekolt, a potem zęby lekko zacisnęły się na skórze. Jezu, tak, gryź mnie, suko. 

Chodźcie na górę do sypialni – rzucił Kuba. Wzięliśmy drinki. Ania trzymając mnie za rękę prowadziła mnie po schodach do góry, a panowie szli za nami. Czułam wręcz, jak ich wzrok świdruje mój tyłek i mimowolnie kręciłam nim zmysłowo. 

Weszliśmy do pokoju, w którym stało olbrzymie łóżko. Daniel nie czekał, podszedł do mnie i rozpiął mi sukienkę z tyłu, zsunął ramiączka, a jego dłonie wylądowały na moich piersiach, ugniatając je.

Piękna jesteś – mruknął do mnie Kuba, a jego głos był niski, chropowaty, spojrzał w dół, na jego krocze, jego penis mocno odznaczał się, chcąc rozerwać materiał spodni. – Widzę, Twój wzrok, chcesz fiuta?

Daniel zaśmiał się i pchnął mnie na łóżko. Upadłam na plecy i w wyuzdany sposób rozłożyłam nogi, zanim zdążyłam pomyśleć. Kurwa, co ja odpierdalam? Ale chcę tego, chcę, żeby mnie brał. Ania usiadła mi niespodziewanie na twarzy. Była naga, a ja poczułam w ustach smak jej cipki. Była strasznie mokra. Złapała mnie za kostki, rozchylając moje nogi jeszcze bardziej.

Ale mokra jesteś – rzuciła z uśmieszkiem, a jej palce przejechały po mojej cipce przez majtki. – Jezu, ociekasz, suko. 

Daniel podszedł do mnie i rozerwał mi majtki, a Ania nie czekając ani chwili włożyła we mnie dwa palce. Zaczęła robić mi szybką palcówkę, jednocześnie poruszając się na mojej twarzy.

- Panowie, wyciągać kutasy – powiedziała Ania do zafascynowanych tą sceną chłopaków. Daniel chciał się rozebrać, ale Ania zdecydowanie mu przerwała

- Zostajecie w ciuchach, rozpinacie rozporki i wyciągacie kutasy, jasne? – Daniel był zaskoczony, ale przytaknął, natomiast Kuba już trzymał w dłoni swoją pałę. Ania znów złapała mnie za kostki, rozchylając mi nogi:

- Dawaj, wbijaj się w tą mokrą dziurę – zmysłowo powiedziała Ania.

Kuba nie czekał ani chwili dłużej, podszedł i jednym sprawnym ruchem wbił się we mnie po jaja. 

O tak, kurwa, rżnij mnie! – krzyknęłam, a on posłuchał, rżnąc mnie bez wstępu w szalonym tempie.

Daniel nie stał bezczynnie – rozpiął spodnie, wyciągnął swojego kutasa. Ania zeszła z mojej twarzy, a Daniel z wypiętym fiutem zbliżył się do moich ust.

Ssij go – powiedział krótko, a ja nie czekałam. Chwyciłam go, ciepłego, pulsującego, i wzięłam go do ust, głęboko, aż poczułam, jak wypełnia mi gardło. Jęknął, złapał mnie za włosy i pchnął mocniej.

O kurwa, dobra z ciebie dziwka – wycharczał, a ja ssałam go jak opętana, czując, jak ślina spływa mi po brodzie.

Ania nie odpuściła – jej język znalazł moją cipkę, lizała mnie szybko, ssąc łechtaczkę, a Kuba raz po raz wbijał się we mnie z dziką furią.

Rżnij mnie, kurwa, mocniej! – wrzasnęłam, a on złapał mnie za biodra i zaczął napierdalać, głęboko, brutalnie, jakby chciał mnie rozerwać. Łóżko trzeszczało pod nami, a ja czułam, jak wszystko się ulatnia – czas, wstyd, granice.

Dajesz radę, suko? – rzuciła Ania, podnosząc głowę, jej usta błyszczały od mojej wilgoci. – Chcesz jeszcze?

Tak, kurwa, dawaj! – wychrypiałam, a ona uśmiechnęła się, sięgając po coś z boku – mały wibrator, który włączyła i przyłożyła mi do łechtaczki, podczas gdy Kuba mnie pieprzył. Fala prądu przeszła mi przez ciało, krzyknęłam tak głośno, że aż mi zaschło w gardle.

Daniel wciąż trzymał mnie za włosy, naprowadził mi ponownie fiuta do ust, a ja ponownie ssałam go, dławiąc się, ale nie przestając. Kurwa, to za dużo, to jebane szaleństwo, ale nie chcę przestać. Czułam, jak Daniel przyspiesza, jego oddech stawał się urywany, a potem warknął:

Dojdę w tobie, kurwa!

Dawaj, zalej mnie! – krzyknęłam, wyjmując kutasa Daniela z ust, a Kuba wbił się jeszcze raz, mocno, i poczułam, jak eksploduje we mnie, gorąco, mokro. W tym samym momencie Ania docisnęła wibrator, a ja doszłam – ostro, z trzęsącymi się nogami, wrzeszcząc jak jakaś pierdolona zwierzęca suka.

Daniel zaczął sobie energicznie trzepać i trysnął mi na twarz, ciepłe strużki spłynęły po policzkach, a ja tylko dyszałam, nie mogąc złapać tchu. Ania zeszła z łóżka, klęknęła przede mną, nachyliła się, a jej język przejechał po mojej cipce, zlizując spermę Kuby, która wyciekała ze mnie, a potem podniosła się wyżej i zlizała ciepłe krople Daniela z mojej twarzy, jej usta były miękkie, ale zachłanne. Kurwa, to obłęd, czuję ją wszędzie.

Jesteś, kurwa, niesamowita – szepnął mi Daniel do ucha, a ja uśmiechnęłam się słabo, choć w głowie miałam totalny pierdolnik.

Leżałam rozjebana na łóżku, próbując uspokoić oddech. Chłopaki schowali swoje penisy w spodnie i wyszli z pokoju na kolejnego drinka. Ania leżała obok mnie, głaszcząc mnie po głowie. 

Odpocznij trochę, to dopiero początek, a dzisiejsza noc będzie długa – to powiedziawszy, pocałowała mnie czule w usta. 

Uśmiechnęłam się, ale w głowie miałam burzę. Kim ja teraz, jestem? I czego chcę? Wiedziałam jedno – to nie koniec dzisiejszej nocy…

 

5,504
8.3/10
Podziel się ze znajomymi

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.3/10 (24 głosy oddane)

Z tej serii

Komentarze (0)

Teksty o podobnej tematyce:

pokątne opowiadania erotyczne
Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.

Pliki cookies i polityka prywatności

Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.