Cześć kochani. Chcę Was zapytać o pewną rzecz. Piszecie opowiadania (poniekąd) erotyczne, choć czytając je mam wrażenie, że to po prostu strumień świadomości... Ale nadużywacie zdrobnień. Dlaczego ciągle widzę wszędobylskie "cipki, paluszki, usteczka, brzuszki, łóżeczka, guziczki" i inne podobne? To... Żenujące. Czuję zawstydzenie czytając to. A chyba powinno raczej podniecać...
Yueliang - ile znasz określeń (brzmiących erotycznie, nie medycznie) na żeńskie narządy płciowe?
"Cipka" jest słowem, które torowało sobie drogę w mowie potocznej przez wiele lat i nie zanosi się na to, by szybko z niego zrezygnowano, bo jest "zdrobnieniem" ;]
Cipka jeszcze przejdzie, byle nie cipeczka. Od paluszków, nóżek, rączek, brzuszków, guziczków i łóżeczek dostaję torsji.
Kiedyś partner mi zaproponował "a może języczkiem?"
Wybuchnęłam głośnym śmiechem, psując całą atmosferę.
Jednak trzeba wziąć pod uwagę, że, jak to nasze babki mawiały, jeden lubi ostrygi, a drugi jak go pchli gryzą. Ponoć są tacy ludzie, którym się to podoba, ba , podnieca ich to.
Osobiście znam pewną osobę która nic nie zdrabnia, i słowa "Nie mogę się doczekać twojej cipy na moim języku" brzmią w jej ustach zaiste niepowtarzalnie. Może kogoś by to odrzucało, a komu innemu zaraz się zrobi gorąco. Kwestia gustu.
Ja osobiście ze zdrobnień to mogę tolerować cipkę, ewentualnie fałdki - są to małe fałdy, więc jeśli ktoś pisze o drobnych fałdkach skóry, jest to zrozumiałe.
Zgadzam się z indragor, kwestia gustu.
W otchłani Pokątnych znalazłam mistrzostwo:
"Tuliłem ją do siebie, wędrując ustami coraz niżej, po delikatnej szyjce. Luźno związany szlafroczek obsunął się jej na dół, zupełnie odsłaniając ramionka i częściowo dekolt. Natychmiast zacząłem dobierać się do jej cycuszków, chciałem je tłamsić, całować, ssać, ale mi nie pozwoliła. Odsunęła moją głowę i powiedziała, że zrobi to sama. Byłem ciekawy, co miała na myśli, więc nie protestowałem. Usiadła przede mną na niskim stołeczku i zrzuciła niepotrzebny już szlafroczek. Swoimi malutkimi paluszkami zaczęła dobierać się do spodni, aż rozpięła suwak i wsunęła mi rączkę za spodenki, zaciskając dłoń na prężącym się fiucie."
🙂
Nie zapominajmy o pindolu.
Język powinien być dobrany do stylistyki opowiadania. W delikatnym romansiku "chuj" brzmi tak samo źle, jak "muszelka" w bedeesemowej rąbance.
Inną kwestią jest natomiast nadużywanie wszelkich określeń w ogóle. Bo jeśli autor/ka nie potrafi inaczej napisać, niż co zdanie "jego kutas to, jej cipa tamto, i kutas, i cipa" i tak sto razy, to świadczy to tylko o nim. Wiem oczywiście, że inaczej się czasami nie da, bo w końcu mamy do czynienia a erotykiem / pornosem, ale bez przesady. Aczkolwiek widuję nie takie paździerze, za które ich twórcy żądają realnych pieniędzy, więc...
Aczkolwiek każdy pisze to, co lubi. I czyta to, co lubi. I na tym poprzestańmy 😉
Paty i Indragor, no cóż... Poleciałem Waszym tokiem myślenia... Różnica z oryginałem prawie niewidoczna, ale determinacja i konsekwencja przynajmniej byłaby jakaś 😉
"Tuliłem ją do siebie, wędrując usteczkami coraz niżej, po delikatnej szyjce. Luźno związany szlafroczek obsunął się jej na dołek, zupełnie odsłaniając ramionka i częściowo dekolcik. Natychmiast zacząłem dobierać się do jej cycuszków, chciałem je tłamsić, całować, ssać, ale mi nie pozwoliła. Odsunęła moją główkę i powiedziała, że zrobi to samiutka. Byłem ciekawy, co miała na myśli, więc nie protestowałem. Usiadła przede mną na niskim stołeczku i zrzuciła niepotrzebny już szlafroczek. Swoimi malutkimi paluszkami zaczęła dobierać się do spodenek, aż rozpięła suwaczek i wsunęła mi rączkę za spodenki, zaciskając dłoń na prężącym się fiutku. A potem mieliśmy oboje orgaźmik tak głośny, że aż pani przedszkolanka otworzyła drzwiczki łazieneczki i nas stamtąd wygoniła."
Chcesz wziąć udział w dyskusji?
Zaloguj się