No to poszerzamy. I wyrzucamy piękną Mary, zastępując...
??? (imię dowolne, byle nie Kasia, Basia, Gosia, Mariola, Marzena, Iwona, Kinga, Dorota, Agata, nie wspominając o różnych Dżeskiach, czy jeszcze tam). Lat 18, piękna (a przynajmniej dość ładna) raczej wysoka (175-178 cm) i tak samo raczej szczupła blondynka. Ubiera się zwyczajnie w jeansy, buty sportowe, nie dba o makijaż, aktualną modę.
Właśnie zalicza pierwszy sezon w seniorskiej kadrze piłkarskiej swojego trzecioligowego klubu. Gra na lewej obronie. Imponuje potężnym strzałem z lewej nogi i uwielbia wykonywać wślizgi. Nieobca jej jest także twarda walka bark w bark, jak i pojedynki w walce o górne piłki. Stara się grać jak nowoczesny boczny obrońca i lubi się zapuszczać wysoko do przodu, pełniąc rolę skrzydłowego.
Po meczu, wyciszona, spokojna, milcząca, introwertyczka. Nie ma przyjaciółek, co najwyżej jakieś tam średniej jakości koleżanki. Nie interesują jej rozmówki o tym która sie na którą obraziła, kto komu dał po ryju a kto dupy. Nie panikuje przed sprawdzianami, klasówkami, egzaminami, nie dlatego, że jest kujonką, czy super inteligentną bestią, po prostu tak ma. Gardzi małolactwem swoich koleżanek i kolegów z liceum.
Nie chodzi na imprezy, co najwyżej dwa razy w roku na jakiś koncert ambitniejszego wykonawcy hiphopowego. Po treningu, czy szkole, zamyka się w pokoju i śmiga po Facebooku, ale nie po to by obczajać nowe buciki, czy sweet focie do lustra koleżanek z klasy, tylko po to by brać udział w różnych grupach dyskusyjnych. Krótko mówiąc, by orać lewactwo jak JKM. Ewentualnie udziela się także na panelu historycznym.
Nie interesuje jej seks. Tak została wychowana, taka się urodziła, po prostu tak ma. Nie całowała się nigdy z chłopakiem, nie oglądała nigdy pornosa. Po co? Lepiej tracić czas na dużo ciekawsze rzeczy, jak obejrzenie nowego odcinka Maxa Kolonki. Nie ciągnie jej także do dziewczyn. Przynajmniej nic takiego do tej pory nie odczuwała. Próby zagadywania przez chłopaków na imprezie, chodniku, czy gdziekolwiek indziej, zbywała wbiciem w natarczywca swoich spokojnych, inteligentnych oczu, wyrażających przynajmniej pozorną pewność siebie i milczeniem. To zawsze sprawia, że entuzjazm natręta opada.
Gdy nie uczy się, nie trenuje i nie ora lewaków, idzie na strzelnicę. Jest zapaloną fanką strzelectwa i co jakiś czas, ze śmiertelną precyzją dziurawi tarcze strzeleckie, najczęściej w pobliżu dychy. To zapewnia jej spokój ducha, bo wie, że gdy wróg wewnętrzny spustoszy Niemcy i wleje się swoją hordą do Polski, będzie umiała się obronić, nie czekając na pomoc nażelowanego Oliwiera, czy innego Brajana.
Śmieje się z filmów Tarantino, czy jeszcze innych, nowych, gównianych produkcji. Zamiast tego, tak jak wychował ją ojciec, woli odpalić sobie klasykę jak "Kapitana Blooda", "Przeminęło z wiatrem", czy "Działa Navarony". Robi to raz w miesiącu, bo kinomaniaczką zdecydowanie nie jest.
Jest jedynaczką. Mieszka tylko z matką, bo ojciec zmarł pięć lat wcześniej, co mocno przeżyła. Umie przyrządzić sobie hot dogi, które pożera namiętnie, tym bardziej, że wszystko co złe, spala na treningach, więc jej figura nie cierpi na tej słabości.
Poza treningami o figurę specjalnie nie dba, nie musi. Unika basenów, jezior, bywa tam nad wyraz rzadko. Czasem opala się na balkonie w swoim domu. Rzecz jasna, nigdy nie widziała solarium od wewnątrz.
Jej marzeniem jest obalić coraz bardziej niebezpieczny KOD, działający za coraz większe pieniądze UE i zostać królową Polski. Albo nawet królem, jak Jadwiga Andegaweńska.
Ale nim to osiągnie będzie musiała zająć się czymś bardziej przyziemnym. Może zostanie policjantką i zniszczy lokalny układ polityczno-biznesowo-przestępczy? A może oficerem Wojska Polskiego i od razu uda się na wojnę do Syrii, albo Nigerii, wspomagając nigeryjskie władze w walce przeciwko Boko Haram? Albo detektywem, starającym się za wszelką cenę rozwiązać sprawę śmierci Popiełuszki, albo tragedią smoleńską?
No... A teraz akcja.