Zresztą ja tu i ówdzie coś tam beletryzuję na ten temat 😉
" - Co masz na myśli? - zapytałem trzeźwo.
- A to, że skontaktował się ze Sternem. Umówili się na jutro, bo Stern przez telefon nie chciał gadać. I słusznie, bo nasi słuchają pana radcę, a ABW Albinosa. W ogóle Strzecha nie powinien używać telefonu, ale to idiota i jeszcze nie wie, co się dzieje.
- Nie wiedziałem, że do Agencji przyjmują idiotów. I jeszcze powierzają placówkę w Bogocie - dodałem złośliwie.
- Owszem, powierzają w wyjątkowych przypadkach.
Zaintrygował mnie.
- Czyli?
- W takich, w których ktoś ma wujka w rządzie - odparł z obrzydzeniem.
- W którym rządzie? - zapytałem z ciekawości.
- A kiedy ten skurwysyn pojechał do Bogoty?
- Rozumiem... - kiwnąłem głową, skręcając w Aleje Jerozolimskie".
To była taka onomatopeja, drogi panie MrHydzie. 😀
Spójrzmy wreszcie na kwestię tych wszystkich kresek w sposób ekologiczny. Otóż powiedzmy, że w książce jest ich dziesięć tysięcy... I teraz zastępując myślniki dywizami (przy założeniu, że różnica wynosi powiedzmy dwa milimetry), oszczędzamy dwadzieścia metrów cennej substancji, z której są zbudowane. A o farbie drukarskiej to w ogóle nie wspomnę 😉
Btw, MrHydzie, ten sam tekst o agencie z Bogoty wklejony nie na forum, ino do tekściarni Pokątnych, objawia się manifestacją półpauz, zamiast dywizów.
Magia, marnotrawstwo, ruja i poróbstwo 😀
I to jest jedynie słuszny kierunek, MrHydzie 😀
Powiedzmy wreszcie szczerze, że formatowanie ma wielkie znaczenie. Dla wszystkich tych, którzy poświęcili zagadnieniu sporą część swego bytu. Napisali książki w temacie, stworzyli zalążki religii i z poświęceniem stanęli na jej czele.
No a poczucie własnej wartości, wynikające z posiadania wiedzy w tej niezbędnej dla literatury dziedzinie to co? Zimne frytki?
Problem czytelności tekstu był przecież ogromny od lat, ktoś wreszcie musiał stawić temu czoła.
Czytanie ze zrozumieniem tak prostackich kompozycji było nie lada sztuką, ale wreszcie jest dobrze.
Teraz tylko wydać całą dotychczasową literaturę ponownie i dopiero się okaże, co autor miał na myśli!
Dla mnie formatowanie w skali 1 - 100 - to mocne 10, a podczepianie formatowania do jednego składu kolejowego z gramatyką i ortografią to znaczne przegięcie.
"Bo tylko prawi zamieszkają na ziemi; pozostaną na niej niewinni. Zaś niegodziwi zostaną wytępieni z ziemi, a wiarołomni będą z niej wykorzenieni ". (Księga Przysłów)
Słuchajcie, jest sprawa. Napiszę to w tym temacie, bo na czacie zaraz zniknie, a kwestia dotyczy właśnie poprawności językowej i porównań nas (czyli amatorskich pornopisarzyn) z zawodowymi autorami, których książki sprawdzają równie zawodowi redaktorzy / korektorzy, a potem wydają duże profesjonalne wydawnictwa (nie mylić z vanity czy nawet selfem). Od razu też oznaczę największych znawców: @Tomp @MrHyde @Indragor - by się wypowiedzieli w tej sprawie.
Jest tak, że czytam sobie właśnie powieść cenionego polskiego autora (celowo to podkreślam, żeby nie zwalać winy na tłumacza) i momentami coś mi zgrzyta. Przykłady:
"W sumie co mi szkodzi."
"Pytaj każdego, czy mu się nie przytrafiło coś dziwnego, i nie irytuj się, jak ludzie będą agresywni"
"To był jeszcze przed moim, nazwijmy to, odkryciem najgłośniejszy proces tamtych lat"
"Wszystko to, nie gubiąc tipsa z ani jednego paznokcia"
Czy to nie powinno wyglądać mniej więcej tak:
"W sumie, co mi szkodzi?" (przecinek, znak zapytania)
"Pytaj każdego, czy mu się nie przytrafiło coś dziwnego i nie irytuj się, jak ludzie będą agresywni" (brak przecinka)
"To był jeszcze przed moim, nazwijmy to, odkryciem, najgłośniejszy proces tamtych lat" (przecinek. No i uwaga: autor / redaktor ewidentnie nie lubi rozdzielać wtrąceń myślnikami - o tak, jak tutaj - przez co momentami mamy zdania z takim nasraniem przecinków, że nawet ja, przy moim uwielbieniu dla konstrukcji wielokrotnie złożonych, muszę je czytać po dwa razy, żeby w ogóle zrozumieć, co się dzieje)
"Wszystko to nie gubiąc tipsa z ani jednego paznokcia" (brak przecinka)
Czy ktoś mi może wytłumaczyć, co z tego jest poprawne, co nie i dlaczego? Niekoniecznie zaraz z cytatami na 1000 słów SJP, byle zrozumiale.
Oczywiście takich rzeczy jest znacznie więcej, ale nie będę tutaj robić za profesor Agnessę Miodek 😛 tylko chcę zwrócić uwagę na to, żebyśmy nie demonizowali błędów amatorów, jednocześnie wybielając zawodowców, bo i jedno, i drugie to wg mnie przesada. Choć oczywiście każdy ma swoje zdanie na ten temat 🙂
Co do tego pierwszego przykładu, to widzę, że zdania zaczynające się od tych wszystkich wtrętów (nie wiem, czy to ma jakąś specjalistyczną nazwę) typu "cóż, owszem, w sumie, moim zdaniem" i wielu innych, zawierają po nich przecinek. A tutaj go nie ma. I czy można tak właśnie traktować ostatni, zaczynający się od "wszystko to", gdzie ten przecinek jest?
Co do nr 2, to pamiętam, że przy korekcie moich tekstów zdania tego typu nie miały przecinka przed "i", dlatego mnie to zdziwiło. Na zasadzie (przykład na szybko z głowy) "Zastanawiałem się, jakie kwiatki mam kupić i w jaki sposób dowieźć je do domu, żeby po drodze się nie zniszczyły".
A w kwestii owego zdania wielokrotnie złożonego z nr 3, to już widzę, jak mój redaktor (dowolny, na czele z Tobą, @MrHyde) kazałby mi właśnie najpierw zmienić szyk lub ewentualnie wydzielić to jakoś myślnikami lub nawiasem. A jak nie, to na pewno od razu postawiłby ten przecinek za "odkryciem".
Chcesz wziąć udział w dyskusji?
Zaloguj się