@Tomp - tu nie chodzi o moje zgorzknienie jako takie (chociaż tak, na przestrzeni lat bardzo wielu rzeczy mi się odechciało, bo przestały mi one sprawiać przyjemność / satysfakcję, albo w ogóle straciły sens), a bardziej odpowiedź na pytanie o brak komentarzy. A dotyczy to nie tylko erotyki i nie tylko pokątnych. Kiedyś (tak, wiem "kiedyś to było") na pierwszym lepszym forum toczyły się trwające tygodniami dyskusje na najbardziej miałkie tematy, a dzisiaj ciężko jest się dowiedzieć czegokolwiek konkretnego nawet na grupie tematycznej na fejsie, mimo że przecież większość z nas mniej lub bardziej jest w tych mediach społecznościowych obecna. I nie ukrywam, że mnie to mierzi, ale w gruncie rzeczy co mam z tym zrobić? I co mają zrobić inni autorzy? Zachęcamy, jak tylko możemy, prosimy, urządzamy jakieś minikonkursiki, relacje, niektórzy nawet nagrywają filmiki i zwykle efekt jest ŻODYN.

I oczywiście masz rację, że tworzymy przede wszystkim dla siebie samych, realizując się artystycznie. Niby tak, ale czy nie przyjemniej byłoby, gdyby ktoś nas pochwalił? Wsparł dobrym słowem i jeszcze lepszą poradą? I w zasadzie wszystko jedno czy piszemy erotyki na Pokątne, czy zakładamy Instagrama / Pinteresta ze swoimi fotkami, czy nagrywamy filmik na YT, malujemy obraz i wystawiamy się z nim w miejskim parku albo siadamy na ławeczce z gitarą - wtedy wychodzimy z naszą twórczością w przestrzeń publiczną i liczymy na konkretny odzew tejże publiki. Ale gdy raz, drugi i dziesiąty go nie dostajemy - mimo że przecież się napracowaliśmy, a efekt pracy wcale nie jest taki zły - to coraz bardziej nam się odechciewa dalej tworzyć. Zwłaszcza gdy mamy ograniczoną ilość czasu oraz motywacji i nagle dociera do nas, że właściwie po co mamy przez kolejny miesiąc pisać opowiadanie, skoro dowolna inna czynność przyniesie nam więcej radości, satysfakcji, a nieraz i wymiernych korzyści (np. jazda na rowerze poprawi przy okazji kondycję, granie w szachy dobrze wpływa na logiczne myślenie, nauka języków to wiadomo, i tak dalej). A z pisania o gołych dupach co mamy? Ano w zasadzie niewiele, bo ani sławy, ani pieniędzy, ani specjalnej radości. I to nie jest tylko mój problem i mojej niechęci, ale wielu innych znanych mi autorów, którym w pewnym momencie walenia głową w mur najzwyczajniej się odechciało.