Odniosę się przede wszystkim do kwestii mojego stylu - jak zapewne zauważyłaś, trąci on klimatem powieści XIX-wiecznych, którymi się zaczytuję. Te zmiany składni, specyficzny styl, piętrowe porównania, wyliczenia i wszędobylskie inwersje są całkiem świadomym i celowym zapożyczeniem z utworów mojej pisarskiej guru, Elizy Orzeszkowej.
Może to niektórych razić, innym wyda się niezrozumiałe i obce, zresztą pewnie nie zawsze udaje mi się przenieść tamten styl w sposób zadowalający. Też widzę u siebie pewnie potknięcia, ale sprawdzam tekst bardzo dokładnie i wnikliwie, zanim przedstawię go czytelnikom, a co za tym: skoro zdanie pozostało w takiej a nie inne formie to znak, że choć bardzo chciałam, nie umiałam tego ująć inaczej i uznałam tę formę za najlepszą 😉
Co do "gdzieś pośród ławkami" - tutaj użyłam, jak pewnie zauważyłaś, miejscownika zamiast dopełniacza. To także urok XIX-wiecznych form, w których "postać była wysoką i zgrabną" a nie "postać była wysoka i zgrabna". To celowe.
Zgadzam się również, że mogłam wyjaśnić, co i jak. Nie każdy rozumie różnicę między BDSM a Domową Dyscypliną choćby. A niektórzy tych klimatów nie znają wcale. To faktycznie moje niedopatrzenie i postaram się je poprawić, jeśli zdecyduję się opublikować jakiś kolejny tekst 😉
- A tak… Przepraszam ciebie. Po tym co mówisz rozpoznaję autentycznego znawcę swego rzemiosła… o przepraszam! Nie rzemiosła lecz sztuki. .
Z całą sympatią dla bohaterki, ale zupełnie nie rozumiem, jak z tego słodko-głupiutkiego szczebiotku Darek wywnioskował, że nie ma do czynienia z "głupią kozą" 😛
mój serdeczny przyjaciel zaczął fotografować akty od aktów własnej siostry. Na początku wszyscy byli zniesmaczeni i oburzeni tym faktem, ale okazało się, że jego zdjęcia zdobyły Grand Prix i wszyscy zaczęli zazdrościć. Ciało jako takie jest aseksualne.
Chętnie przeczytałabym taki mały spin-off do tego opowiadania, traktujący o tym debiucie Darka. Mogłoby to iść w stronę incestu, nie musiałoby, ale sama atmosfera mogłaby okazać się interesująca.
A Darek nam tu zmierza w stronę naturalizmu i przekonania, że człowiek w gruncie rzeczy jest tylko workiem kości i mięsa, którym nie ma się co podniecać xD
Po raz drugi Marta zapomniała, że byli już po imieniu. Nie korygował tego jednak.
Chłopak w końcu zrozumiał, że pani historyczka lubi zwracać się do ładnych facetów per "panie" 🙂
Przyznaję, że dawno nie spotkałem tak interesującej kobiety, jak ty.
Ponownie pytam, na jakiej podstawie on tak uważa? Być może w tak zwanym międzyczasie prowadzili interesujące rozmowy, ale czytelnik otrzymał tylko szczebiotanie i dość nachalny flirt.
“Niech czuje, jaka jestem wąska w pasie, a szeroka w biodrach… chyba wy mężczyźni lubicie takie nasze kształty… oj chyba lubicie…
Szeroka miednica, czyli w rozumieniu powszechnym kobieta będzie rodziła zdrowe dzieci. Pewnie o to im chodzi.
- Och… och… nie mogę powiedzieć zdecydowanego nie… ponieważ nie jesteś mi obojętny… ale też nie powiem – tak…
Zaczynam ją lubić. Szczerze. Kojarzy mi się z motywem dziewicy w burdelu, którym pasła się na potęgę libertyńska literatura.
aby jego ręka znalazła się pod sukienką Marty i miała bliższy kontakt z jej alabastrowa skórą.
Z tego zdania wynika, że sukienka Marty ma alabastrową skórę. Tego typu potknięć gramatycznych (i nie tylko) jest całkiem sporo. Nie piszę o wszystkich, bo to zadanie bety.
Nie mógł więc działać zbyt szybko, ani być zbyt bezczelnym, jak to bywało z innymi modelkami, z którymi sypiał.
Nasuwa mi się złośliwe pytanie, czy to modelki prostytuowały się, żeby znaleźć się na jego zdjęciach, czy to Darek się prostytuował, żeby mieć modelki do zdjęć xD
“Ach, jakie to wspaniałe uczucie być zdobywaną...” – zachwycała się .
I tu cię, Martusiu, boli. Ten ciągle przewijający się motyw obawy przed byciem uznaną za łatwą to jedynie krygowanie się, żeby mężczyzna dłużej prosił i bardziej stanowczo nalegał. Nie ma sprawy, rozumiem xD
nigdy dotąd nowopoznanemu mężczyźnie nie pozwoliłam ściągnąć z siebie majtek…
Dotychczas sama je z siebie zrywałam, zanim mężczyzna zdążył w ogóle się odezwać i wyrazić jakąś chęć.
Powie – zaliczyłem tę niedostępną damulkę – historyczkę już na pierwszym spotkaniu?
A kumple w śmiech. Niedostępną? No, stary, siadaj i słuchaj...
zdjął je wraz ze skarpetkami ze złych nóg.
"Rozdziewiczanie" pani historyk jest tak nikczemne, że nawet nogi Darka stały się wcieleniem zła 😉
Zmieściła go całego. Nie sprawiło jej to żadnego problemu.
Tym samym niszcząc sobie image niedoświadczonej, zawstydzonej damy, która pierwszy raz ulega naporowi męskiej chuci. Ewentualnie Darek jest słabo wyposażony, bo wzięcie całego penisa do ust, czyli aż po jądra, wymaga wprawy, o ile ów nie ma 14cm.
Z pewnością nie była nowicjuszkąi dobrze wiedziała w którym momencie zwolnić
Darek też ją przejrzał xD
Inna część jej świadomości podpowiadała jej podstępnie – a może takiego mężczyznę warto złapać na dziecko?
Czyli jakiego? Piszecie to w dwójkę, to widać, i mam wrażenie, że dobrze się znacie. Ale mnie, jako czytelniczce, brakuje informacji, co takiego w Darku jest wspaniałego (poza tym, że lubi zaliczać swoje modelki), że aż chciałoby się go łapać na dziecko.
Jego słowa zawisły w powietrzu, i jak miecz Damoklesa.
I jak miecz Damoklesa co?
A teraz już bez złośliwostek i uszczypliwości - miłe opowiadanie, podoba mi się, ma w sobie urok takiego prostego pornolka, który nie udaje, że jest czymś więcej. Czytało się bardzo lekko.
Błędów co niemiara, w tym literówek. Tak jakby tekst nie został ani razu przeczytany przed opublikowaniem.
Krystyna - dzięki za miłe słowa 🙂
Owszem, jak najbardziej jestem kobietą. A seks pojawi się dopiero w drugiej z trzech części, ale też jeszcze nie pomiędzy głównymi bohaterami.
Pozwolę sobie dołączyć swój komentarz, chociaż erotyka pomiędzy dwiema kobietami nie jest mi znana 🙂
Bardzo spodobało mi się to opowiadanie.
Dialogi są poprowadzone bardzo gładko i przyjemnie. Czyta się je łatwo, są wciągające i pojawia się to specyficzne zainteresowanie - a jak zareaguje druga strona? Co pomyśli? Co powie? W którą stronę potoczy się rozmowa?
Sceny czy elementy rodzajowe są dla mnie ważne, a tutaj są zrobione naprawdę dobrze.
Ujęła mnie bardzo główna bohaterka 🙂 Podoba mi się zestawienie na zasadzie kontrastu dwóch różnych osobowości - jednej spokojnej, opanowanej, dość zasadniczej a drugiej szalonej, trochę nieodpowiedzialnej (a przynajmniej niemyślącej bezpośrednio nad konsekwencjami), ale posiadającej tę pozytywną naiwność wobec świata i dziewczęcość.
No nie zaskoczyło mnie, że kobieta stylizowana na butch jest właśnie tę odpowiedzialną 😛 Przyczepiłabym się też, że w moim odczuciu wszystko rozegrało się dość szybko. Nie wiem, czy to było celowe, czy po prostu tak wyszło, ale w pierwszej części główna bohaterka wyszła na tak spragnioną seksu, że stawała się aż nachalna. W drugiej także, ale tam uznajmy, że miała już ku temu podstawy, vide scena balkonowa.
Miło jednak, że męskość Doroty została przełamana zajęciem, które powiedzmy, że kojarzy się raczej kobieco, czyli architekturą ogrodu i ogólnie kwiatuszkami 🙂 To fajnie zrównoważyło tę postać.
A propos - skoro już wybuchła gadka o poprawności językowej, to TĘ a nie TĄ. Gdzieś mi się w tekście obiło o oczy "tą" w bierniku, a w dobrym opowiadaniu taki zgrzyt jednak jest bardziej wyczuwalny niż w gniocie.
A ja muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobało.
Masz ładny, gładki styl i bogate słownictwo, dlatego to "choć" kłuje w oczy jeszcze mocniej niż w jakimś gniocie.
I wszystko byłoby pięknie, gdybym potrafiła widzieć w tym opowiadanie erotycznie, a nie jakąś ponurą scenkę i to taką trochę rodem z horroru. I bynajmniej nie chodzi tutaj o poruszenie tego, co wciąż wydaje się ludziom tabu, czyli choćby zabaw z moczem, ale raczej o klimat jaki stworzyło znęcanie się nad na wpół świadomymi pacjentami szpitala psychiatrycznego. Co prawda z tym głaskaniem lalki poszedłeś trochę w amerykański kicz 😛, ale i tak całe opowiadanie wygląda trochę jak osadzone w drugim sezonie American Horror Story. I właśnie za to, jak zbudowałeś klimat masz u mnie dużego plusa. Bo Twoja erotyka, choć pewnie miałeś inne zamierzenie, nie podnieca, a odrzuca, wywołuje zniesmaczenie, oburzenie, bunt. Przywodzi mi na myśl obraz Piramidogłowego z Silent Hill, który gwałcił te manekiny.
Przepraszam, jeśli nie to było Twoim zamiarem, ale ja właśnie tak to odebrałam. I jestem zadowolona z tej uczty, bo jeśli nie była erotyczna, to przynajmniej była bardzo emocjonalna i sycąca 🙂
Wątpię, żeby coś takiego przeszło w Europie albo w Stanach w XXI wieku, ale może się mylę. Pewnie dlatego widzę tutaj raczej drugą połowę XX wieku i jakiś odosobniony, zamknięty ośrodek dla chorych psychicznie. No, może gdyby nie to robienie zdjęć telefonem komórkowym 😛
Podoba mi się postać dyrektorki, która sama wydaje się mocno zaburzona. Zastanawia mnie, czy czytałeś coś na temat różnych problemów psychicznych i tego, czym się objawiają, czy to jedynie Twoje wyobrażenia o tym? Bo to ważne dla mnie. Te zdrobnienia rzucane przez dyrektorkę nadają jej postaci i całemu obrazowi upiorności przez kontrast pomiędzy wydźwiękiem "Andrzejków" i spieszczeń w ogóle a tym jak przedstawiłeś postać i w jakim miejscu się znajduje.
To celowy zabieg?
Tutaj nie chodzi o wybitnych autorów, ani o wybitne dzieła.
Przecież nikt się tutaj nie czepia Twojego stylu czy opisów. Chodzi o to, że kiedy wrzucasz tekst i chcesz, żeby był odebrany na poważnie, powinien być pozbawiony podstawowych błędów takich jak literówki, brak ogonków... Styl to kwestia wyrobienia się, interpunkcja to wiedza, ale Twój tekst nie przeszedł nawet przez Worda - sam to przyznałeś - więc nie rozumiem, czemu masz pretensje, skoro Twój wysiłek włożony w korektę jest zerowy i ktoś po prostu to widzi 😛
Nikt nie oczekuje od Ciebie poziomu Prousta, ale żeby pisać, musisz mieć pewną wiedzę - o budowie zdań, o gramatyce, o interpunkcji. I to nie jest wiedza dla wtajemniczonych, to jest poziom liceum, jeśli nie gimnazjum.
Nikt tutaj nie próbuje być wobec Ciebie złośliwy, ani doszukiwać się dziury w całym.
David, to że mi się nie podoba przedstawiona przez Ciebie sytuacja to już jakby moje subiektywne odczucia. Po prostu odrzuca mnie od takiej przaśnej zaściankowości polskiej, a wyczułam ją u Ciebie. I dlatego mi się nie podoba. A na dodatek jest bardzo dużo błędów i to takich, które wynikają z lenistwa, a nie z nierozpisania czy braku doświadczenia, bo nie mówię tutaj o stylu, a o błędach, które wyłapuje Word.
I mam nadzieję, że ta "Orzechowska" to taki żarcik, a nie pomyłka 😛 Bo wygooglowałam to nazwisko i wyskoczył mi jakiś silikonowy potworek 😛
Wydaje mi się, że w opowiadaniu nigdy nie powinien pojawić się tego typu skrót. Nigdy.
Widziałeś kiedyś u Orzeszkowej coś takiego? 😛
Zapewne brzmię małostkowo, bo skupiam się na niedociągnięciach, ale brakuje tu i tam polskich ogonków, w niektórych miejscach świadczy to o braku wiedzy (telewizje, monotonie), a te, które dotyczą już niedbałości pozwolę sobie pominąć. Tekst nie przeszedł przez Worda 😛
"Zkwitowanie" jest kropką nad "i".
Za to smutny plus za ukazanie ponurej, zaściankowej rzeczywistości polskiej, w której kobieta nie ma siły, bo zajmuje się dziećmi, a facet nie ma siły, bo zajmuje się pracą i nie ma siły żadnej, żeby te role się zmieniły.
Chyba mi się nie podoba... 😛
Po pierwsze, bardzo serdecznie dziękuję za dedykację i cieszę się, że mogłam zainspirować do napisania tak dobrego utworu 🙂
Bo uważam, że to naprawdę dobre opowiadanie. Napisane z perspektywy kobiety i w bardzo kobiecy sposób i chociaż nie gustuję w mężczyznach w okularach, tutaj kompletnie to nie raziło. Tym bardziej, że w porę mu je ściągnęłaś 😛
Tekst ma lekkość i zwiewność XIX -wiecznych romansów. Składa się na to nie tylko styl, ale też pewna doza naiwności bohaterki i otaczającego ją świata, który kieruje się konwenansami raczej nieistniejącymi już w naszych czasach. Ale to dobrze. Ta niewinność i ulotność - także w scenie samego seksu - bardzo dobrze zrobiła temu opowiadaniu.
Ja jestem bardzo na tak i chętnie stanę się jeszcze nieraz inspiracją do tekstów tak wysokich lotów 🙂
PS. Jedyny minus to kompletny brak lania, chociaż narobiłaś smaka i nadziei na samym początku 😛
Sztywny, czepiam się tego babola, bo okienko komentarzy ma na Pokątnych wbudowaną korektę i po prostu jak napiszesz "świerzy", słowo zostaje podkreślone. Więc tutaj już nawet nie ma mowy o jakimś wysiłku w stylu wrzucania tego w Worda 😛
I nie chodzi o to, że się wypowiadasz o fabule, stylu, ale Ty się czepiasz interpunkcji i ortografii (!) w czyimś tekście, a sam piszesz z błędem.
I faktycznie, to nie ma wielkiego znaczenia, bo ortografia sama w sobie to tylko zbiór zasad, które wymyślili sobie ludzie. Jak napiszę "rzułty" to przecież mnie błyskawica nie walnie, a i większość domyśli się, o co mi chodziło 😛
Po prostu jak zwykle wszystko rozbija się o zasady. Najwyraźniej jestem bardziej sztywna niż Ty 😉
Sztywny, ja Cię błagam, Twoje czepialstwo w połączeniu z tym "odświerzającego"... No, sam rozumiesz 😛
A co do tekstu to mi się nawet podobał. Może nie jest szczególnie odkrywczy, ale miło się go czyta. Problem tylko w tym, że brak przecinków w tym opowiadaniu to nie tylko kwestia bycia grammar nazi. Tutaj w niektórych zdaniach nie da się odczytać sensu z tego powodu. Jest różnica między "Moja stara piła leży teraz w piwnicy" a "Moja stara piła, leży teraz w piwnicy" 😛 Taki stary sucharek, ale wciąż żywy.
Poza tym - jest sporo powtórzeń i niektóre zdania są koślawe i można byłoby je doszlifować.
Podoba mi się jakoś motyw z Colą. Choć sama nie wiem, dlaczego 😉
Nie, dlaczego?
Jeżeli sprawa dotyczy dwóch dorosłych osób, a mówiąc dorosłych mam na myśli piętnaście lat w prawie polskim jeśli sprawa tyczy się erotyki, to uważam, że nie ma żadnych granic. Nie pociągają mnie wyżej wspomniane ekskrementy, ale jeżeli kogoś to pociąga to niech robi, co chce - zarówno w opowiadaniach jak i w życiu realnym.
Szkoda, że po raz kolejny uroczą, niedoświadczoną postacią jest dziewczyna a nie chłopak, ale cóż, takie moje szczęście 😛
Czyli moja koleżanka miała rację, że tyle incestu, bo teraz jest na to popyt i moda, a artyści są sprzedajni 😛
Ja bardzo lubię hard porno, zarówno "filmowe", jak i literackie. Doceniam Twoje opowiadanie, tylko po prostu boję się, że za chwilę wszyscy popłyną na fali i będzie samo kazirodztwo, które wydaje mi się podniecające też przez to, że wciąż w naszej kulturze jest tematem tabu.
A u Ciebie, Sztywny, to opowiadanie wypłynęło skąd? Z chęci złapania się na modę (nie zamierzam Cię oceniać i szufladkować), z zaciekawienia tematem, czy z fascynacji erotycznej takimi młodymi dziewczętami niedoświadczonymi?
Widzę, że incest stał się szalenie modny na tej stronie 😛
Siedzę i czekam cierpliwie, aż ktoś wpadnie na polski fanfik z Deanem i Samem, a do tego czasu powiem, że tekst mi się podoba. Ale ma kilka potknięć, np. przechodzenie od anatomicznej pochwy do wulgarnego kutasa niemal w tej samej linijce.
Pierwszy raz w pełni zgadzam się ze Sztywnym 😛
Po pierwsze, chciałabym sprostować, że shemale dotyczy osób transseksualnych, a mężczyzna, który od czasu do czasu przebiera się za kobietę, ale na co dzień żyje jako facet to transwestyta. To ogromna różnica.
A opowiadanie jest po prostu niedbałe i niechlujne. Nie mówię już nawet o fabule czy stylu, ale o zwykłej ortografii, czyli o czymś, co poprawi Word. Przecinki kompletnie żyją swoim własnym życiem.
Lubię spieszczenia i zdrobnienia dotyczące części ciała osoby, która mnie pociąga, ale te majteczki, bluzeczki, spódniczki na początku mnie przerosły 😛
Epoka wiktoriańska jak najbardziej jest przesycona erotyzmem. Zresztą już romantyzm wprowadził kilka ciekawych motywów literackich, które choć nie miały być w zamierzeniu erotyczne (tak mi się zdaje), z czasem trafiły na półkę kontrowersyjnych elementów seksualnych.
"Mnich" Lewisa z przełomu XVIII i XIX wieku otwiera, w moim odczuciu, ten rozdział literacki.
A w polskiej literaturze to chyba bardziej Młoda Polska lubowała się w erotyzmie. Chyba, że policzymy puszczalstwo Łęckiej 😛
Przepraszam za off top, ale erotyczne opowiadanie z Pana Tadeusza mogłoby być trochę trudne, zważywszy na pruderię XIX-wiecznych niewiast 😛 To nie markiza de Merteuil 🙂
Chyba, że noc poślubna państwa młodych, ale to już było 😛
Sztywny, Ty odrobinę wychodzisz poza bycie tzw. grammar nazi i narzucasz dość autorytarnie swoje zdanie w kwestiach bardzo subiektywnych 😛 I nie zawsze, moim zdaniem, jest ono słuszne.
Istnieje słowo "kozacze" i właśnie jest archaizmem.
Gdzieniegdzie prosisz o zmniejszenie urozmaicenia tekstu, bo "wiedźmy też umieją pragnąć" brzmi ciekawiej w tym konkretnym miejscu niż "też pragną". Poza tym to zmienia wydźwięk. Chodzi o przekazanie informacji, że wiedźma również może odczuwać emocję, jaką jest pragnienie, a nie, że pragnie. Może wchodzę w zbyt subtelne niuanse, ale dla mnie to ma znaczenie.
Co do punktu czternastego - ja tutaj nie widzę błędu. On znalazł się obok niej i krzyknął, że miała podejść. Po prostu powtórzył polecenie, ewentualnie dał znać, że takie polecenie padło, ale ona je zignorowała. Jest to trochę koślawe logicznie, ale właściwie poprawne.
A to "nadurzywać" razi w oczy przy tym, że czepiasz się przecinków 😛
Aczkolwiek z resztą uwag Sztywnego jak najbardziej się zgadzam. Po prostu chciałam być trochę mniej czepliwa... 😛
Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując
się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.
Pliki cookies i polityka prywatności
Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich
danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych
parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.
Xenka · 12 października 2022 · "Lanie w centrum handlowym " ·
Dziękuję Ci bardzo za obszerny komentarz 🙂
Odniosę się przede wszystkim do kwestii mojego stylu - jak zapewne zauważyłaś, trąci on klimatem powieści XIX-wiecznych, którymi się zaczytuję. Te zmiany składni, specyficzny styl, piętrowe porównania, wyliczenia i wszędobylskie inwersje są całkiem świadomym i celowym zapożyczeniem z utworów mojej pisarskiej guru, Elizy Orzeszkowej.
Może to niektórych razić, innym wyda się niezrozumiałe i obce, zresztą pewnie nie zawsze udaje mi się przenieść tamten styl w sposób zadowalający. Też widzę u siebie pewnie potknięcia, ale sprawdzam tekst bardzo dokładnie i wnikliwie, zanim przedstawię go czytelnikom, a co za tym: skoro zdanie pozostało w takiej a nie inne formie to znak, że choć bardzo chciałam, nie umiałam tego ująć inaczej i uznałam tę formę za najlepszą 😉
Co do "gdzieś pośród ławkami" - tutaj użyłam, jak pewnie zauważyłaś, miejscownika zamiast dopełniacza. To także urok XIX-wiecznych form, w których "postać była wysoką i zgrabną" a nie "postać była wysoka i zgrabna". To celowe.
Zgadzam się również, że mogłam wyjaśnić, co i jak. Nie każdy rozumie różnicę między BDSM a Domową Dyscypliną choćby. A niektórzy tych klimatów nie znają wcale. To faktycznie moje niedopatrzenie i postaram się je poprawić, jeśli zdecyduję się opublikować jakiś kolejny tekst 😉
Pozdrawiam serdecznie 🙂
Xenka · 5 czerwca 2022 · "Marta i Darek. Na wernisażu"
Z całą sympatią dla bohaterki, ale zupełnie nie rozumiem, jak z tego słodko-głupiutkiego szczebiotku Darek wywnioskował, że nie ma do czynienia z "głupią kozą" 😛
Chętnie przeczytałabym taki mały spin-off do tego opowiadania, traktujący o tym debiucie Darka. Mogłoby to iść w stronę incestu, nie musiałoby, ale sama atmosfera mogłaby okazać się interesująca.
A Darek nam tu zmierza w stronę naturalizmu i przekonania, że człowiek w gruncie rzeczy jest tylko workiem kości i mięsa, którym nie ma się co podniecać xD
Chłopak w końcu zrozumiał, że pani historyczka lubi zwracać się do ładnych facetów per "panie" 🙂
Ponownie pytam, na jakiej podstawie on tak uważa? Być może w tak zwanym międzyczasie prowadzili interesujące rozmowy, ale czytelnik otrzymał tylko szczebiotanie i dość nachalny flirt.
Szeroka miednica, czyli w rozumieniu powszechnym kobieta będzie rodziła zdrowe dzieci. Pewnie o to im chodzi.
Zaczynam ją lubić. Szczerze. Kojarzy mi się z motywem dziewicy w burdelu, którym pasła się na potęgę libertyńska literatura.
Z tego zdania wynika, że sukienka Marty ma alabastrową skórę. Tego typu potknięć gramatycznych (i nie tylko) jest całkiem sporo. Nie piszę o wszystkich, bo to zadanie bety.
Nasuwa mi się złośliwe pytanie, czy to modelki prostytuowały się, żeby znaleźć się na jego zdjęciach, czy to Darek się prostytuował, żeby mieć modelki do zdjęć xD
I tu cię, Martusiu, boli. Ten ciągle przewijający się motyw obawy przed byciem uznaną za łatwą to jedynie krygowanie się, żeby mężczyzna dłużej prosił i bardziej stanowczo nalegał. Nie ma sprawy, rozumiem xD
Dotychczas sama je z siebie zrywałam, zanim mężczyzna zdążył w ogóle się odezwać i wyrazić jakąś chęć.
A kumple w śmiech. Niedostępną? No, stary, siadaj i słuchaj...
"Rozdziewiczanie" pani historyk jest tak nikczemne, że nawet nogi Darka stały się wcieleniem zła 😉
Tym samym niszcząc sobie image niedoświadczonej, zawstydzonej damy, która pierwszy raz ulega naporowi męskiej chuci. Ewentualnie Darek jest słabo wyposażony, bo wzięcie całego penisa do ust, czyli aż po jądra, wymaga wprawy, o ile ów nie ma 14cm.
Darek też ją przejrzał xD
Czyli jakiego? Piszecie to w dwójkę, to widać, i mam wrażenie, że dobrze się znacie. Ale mnie, jako czytelniczce, brakuje informacji, co takiego w Darku jest wspaniałego (poza tym, że lubi zaliczać swoje modelki), że aż chciałoby się go łapać na dziecko.
I jak miecz Damoklesa co?
A teraz już bez złośliwostek i uszczypliwości - miłe opowiadanie, podoba mi się, ma w sobie urok takiego prostego pornolka, który nie udaje, że jest czymś więcej. Czytało się bardzo lekko.
Błędów co niemiara, w tym literówek. Tak jakby tekst nie został ani razu przeczytany przed opublikowaniem.
Pozdrawiam Autorkę 🙂
Xenka · 26 stycznia 2017 · "Krew z mojej krwi (I)"
Nie róbcie mi spamu tutaj, co? 😛
Krystyna - dzięki za miłe słowa 🙂
Owszem, jak najbardziej jestem kobietą. A seks pojawi się dopiero w drugiej z trzech części, ale też jeszcze nie pomiędzy głównymi bohaterami.
Xenka · 5 maja 2016 · "Sąsiadka. Pierwsze starcie"
Pozwolę sobie dołączyć swój komentarz, chociaż erotyka pomiędzy dwiema kobietami nie jest mi znana 🙂
Bardzo spodobało mi się to opowiadanie.
Dialogi są poprowadzone bardzo gładko i przyjemnie. Czyta się je łatwo, są wciągające i pojawia się to specyficzne zainteresowanie - a jak zareaguje druga strona? Co pomyśli? Co powie? W którą stronę potoczy się rozmowa?
Sceny czy elementy rodzajowe są dla mnie ważne, a tutaj są zrobione naprawdę dobrze.
Ujęła mnie bardzo główna bohaterka 🙂 Podoba mi się zestawienie na zasadzie kontrastu dwóch różnych osobowości - jednej spokojnej, opanowanej, dość zasadniczej a drugiej szalonej, trochę nieodpowiedzialnej (a przynajmniej niemyślącej bezpośrednio nad konsekwencjami), ale posiadającej tę pozytywną naiwność wobec świata i dziewczęcość.
No nie zaskoczyło mnie, że kobieta stylizowana na butch jest właśnie tę odpowiedzialną 😛 Przyczepiłabym się też, że w moim odczuciu wszystko rozegrało się dość szybko. Nie wiem, czy to było celowe, czy po prostu tak wyszło, ale w pierwszej części główna bohaterka wyszła na tak spragnioną seksu, że stawała się aż nachalna. W drugiej także, ale tam uznajmy, że miała już ku temu podstawy, vide scena balkonowa.
Miło jednak, że męskość Doroty została przełamana zajęciem, które powiedzmy, że kojarzy się raczej kobieco, czyli architekturą ogrodu i ogólnie kwiatuszkami 🙂 To fajnie zrównoważyło tę postać.
A propos - skoro już wybuchła gadka o poprawności językowej, to TĘ a nie TĄ. Gdzieś mi się w tekście obiło o oczy "tą" w bierniku, a w dobrym opowiadaniu taki zgrzyt jednak jest bardziej wyczuwalny niż w gniocie.
Xenka · 10 stycznia 2016 · "Depresja prezesa (I)"
W końcu na pokątne trafił jakiś żądny kary mężczyzna. Cenna wiedza i cenny nabytek...
Xenka · 17 grudnia 2015 · "Wariatkowo"
A ja muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobało.
Masz ładny, gładki styl i bogate słownictwo, dlatego to "choć" kłuje w oczy jeszcze mocniej niż w jakimś gniocie.
I wszystko byłoby pięknie, gdybym potrafiła widzieć w tym opowiadanie erotycznie, a nie jakąś ponurą scenkę i to taką trochę rodem z horroru. I bynajmniej nie chodzi tutaj o poruszenie tego, co wciąż wydaje się ludziom tabu, czyli choćby zabaw z moczem, ale raczej o klimat jaki stworzyło znęcanie się nad na wpół świadomymi pacjentami szpitala psychiatrycznego. Co prawda z tym głaskaniem lalki poszedłeś trochę w amerykański kicz 😛, ale i tak całe opowiadanie wygląda trochę jak osadzone w drugim sezonie American Horror Story. I właśnie za to, jak zbudowałeś klimat masz u mnie dużego plusa. Bo Twoja erotyka, choć pewnie miałeś inne zamierzenie, nie podnieca, a odrzuca, wywołuje zniesmaczenie, oburzenie, bunt. Przywodzi mi na myśl obraz Piramidogłowego z Silent Hill, który gwałcił te manekiny.
Przepraszam, jeśli nie to było Twoim zamiarem, ale ja właśnie tak to odebrałam. I jestem zadowolona z tej uczty, bo jeśli nie była erotyczna, to przynajmniej była bardzo emocjonalna i sycąca 🙂
Wątpię, żeby coś takiego przeszło w Europie albo w Stanach w XXI wieku, ale może się mylę. Pewnie dlatego widzę tutaj raczej drugą połowę XX wieku i jakiś odosobniony, zamknięty ośrodek dla chorych psychicznie. No, może gdyby nie to robienie zdjęć telefonem komórkowym 😛
Podoba mi się postać dyrektorki, która sama wydaje się mocno zaburzona. Zastanawia mnie, czy czytałeś coś na temat różnych problemów psychicznych i tego, czym się objawiają, czy to jedynie Twoje wyobrażenia o tym? Bo to ważne dla mnie. Te zdrobnienia rzucane przez dyrektorkę nadają jej postaci i całemu obrazowi upiorności przez kontrast pomiędzy wydźwiękiem "Andrzejków" i spieszczeń w ogóle a tym jak przedstawiłeś postać i w jakim miejscu się znajduje.
To celowy zabieg?
PS. Popraw te babole 😛
Xenka · 14 grudnia 2015 · "Życie małżeńskie"
Akurat w kwestii nagości w pełni zgadzam się z Davidem, że tak sobie pozwolę napomknąć. Ale to faktycznie nie jest miejsce na takie rozmowy 😛
Xenka · 14 grudnia 2015 · "Życie małżeńskie" ·
Tutaj nie chodzi o wybitnych autorów, ani o wybitne dzieła.
Przecież nikt się tutaj nie czepia Twojego stylu czy opisów. Chodzi o to, że kiedy wrzucasz tekst i chcesz, żeby był odebrany na poważnie, powinien być pozbawiony podstawowych błędów takich jak literówki, brak ogonków... Styl to kwestia wyrobienia się, interpunkcja to wiedza, ale Twój tekst nie przeszedł nawet przez Worda - sam to przyznałeś - więc nie rozumiem, czemu masz pretensje, skoro Twój wysiłek włożony w korektę jest zerowy i ktoś po prostu to widzi 😛
Nikt nie oczekuje od Ciebie poziomu Prousta, ale żeby pisać, musisz mieć pewną wiedzę - o budowie zdań, o gramatyce, o interpunkcji. I to nie jest wiedza dla wtajemniczonych, to jest poziom liceum, jeśli nie gimnazjum.
Nikt tutaj nie próbuje być wobec Ciebie złośliwy, ani doszukiwać się dziury w całym.
Xenka · 14 grudnia 2015 · "Życie małżeńskie"
David, to że mi się nie podoba przedstawiona przez Ciebie sytuacja to już jakby moje subiektywne odczucia. Po prostu odrzuca mnie od takiej przaśnej zaściankowości polskiej, a wyczułam ją u Ciebie. I dlatego mi się nie podoba. A na dodatek jest bardzo dużo błędów i to takich, które wynikają z lenistwa, a nie z nierozpisania czy braku doświadczenia, bo nie mówię tutaj o stylu, a o błędach, które wyłapuje Word.
I mam nadzieję, że ta "Orzechowska" to taki żarcik, a nie pomyłka 😛 Bo wygooglowałam to nazwisko i wyskoczył mi jakiś silikonowy potworek 😛
Xenka · 14 grudnia 2015 · "Życie małżeńskie" ·
"- Tzn? Co masz na myśli?"
Wydaje mi się, że w opowiadaniu nigdy nie powinien pojawić się tego typu skrót. Nigdy.
Widziałeś kiedyś u Orzeszkowej coś takiego? 😛
Zapewne brzmię małostkowo, bo skupiam się na niedociągnięciach, ale brakuje tu i tam polskich ogonków, w niektórych miejscach świadczy to o braku wiedzy (telewizje, monotonie), a te, które dotyczą już niedbałości pozwolę sobie pominąć. Tekst nie przeszedł przez Worda 😛
"Zkwitowanie" jest kropką nad "i".
Za to smutny plus za ukazanie ponurej, zaściankowej rzeczywistości polskiej, w której kobieta nie ma siły, bo zajmuje się dziećmi, a facet nie ma siły, bo zajmuje się pracą i nie ma siły żadnej, żeby te role się zmieniły.
Chyba mi się nie podoba... 😛
Xenka · 3 grudnia 2015 · "Pianista" ·
Po pierwsze, bardzo serdecznie dziękuję za dedykację i cieszę się, że mogłam zainspirować do napisania tak dobrego utworu 🙂
Bo uważam, że to naprawdę dobre opowiadanie. Napisane z perspektywy kobiety i w bardzo kobiecy sposób i chociaż nie gustuję w mężczyznach w okularach, tutaj kompletnie to nie raziło. Tym bardziej, że w porę mu je ściągnęłaś 😛
Tekst ma lekkość i zwiewność XIX -wiecznych romansów. Składa się na to nie tylko styl, ale też pewna doza naiwności bohaterki i otaczającego ją świata, który kieruje się konwenansami raczej nieistniejącymi już w naszych czasach. Ale to dobrze. Ta niewinność i ulotność - także w scenie samego seksu - bardzo dobrze zrobiła temu opowiadaniu.
Ja jestem bardzo na tak i chętnie stanę się jeszcze nieraz inspiracją do tekstów tak wysokich lotów 🙂
PS. Jedyny minus to kompletny brak lania, chociaż narobiłaś smaka i nadziei na samym początku 😛
Xenka · 25 października 2015 · "Jęzor"
Sztywny, czepiam się tego babola, bo okienko komentarzy ma na Pokątnych wbudowaną korektę i po prostu jak napiszesz "świerzy", słowo zostaje podkreślone. Więc tutaj już nawet nie ma mowy o jakimś wysiłku w stylu wrzucania tego w Worda 😛
I nie chodzi o to, że się wypowiadasz o fabule, stylu, ale Ty się czepiasz interpunkcji i ortografii (!) w czyimś tekście, a sam piszesz z błędem.
I faktycznie, to nie ma wielkiego znaczenia, bo ortografia sama w sobie to tylko zbiór zasad, które wymyślili sobie ludzie. Jak napiszę "rzułty" to przecież mnie błyskawica nie walnie, a i większość domyśli się, o co mi chodziło 😛
Po prostu jak zwykle wszystko rozbija się o zasady. Najwyraźniej jestem bardziej sztywna niż Ty 😉
Xenka · 24 października 2015 · "Jęzor"
Sztywny, ja Cię błagam, Twoje czepialstwo w połączeniu z tym "odświerzającego"... No, sam rozumiesz 😛
A co do tekstu to mi się nawet podobał. Może nie jest szczególnie odkrywczy, ale miło się go czyta. Problem tylko w tym, że brak przecinków w tym opowiadaniu to nie tylko kwestia bycia grammar nazi. Tutaj w niektórych zdaniach nie da się odczytać sensu z tego powodu. Jest różnica między "Moja stara piła leży teraz w piwnicy" a "Moja stara piła, leży teraz w piwnicy" 😛 Taki stary sucharek, ale wciąż żywy.
Poza tym - jest sporo powtórzeń i niektóre zdania są koślawe i można byłoby je doszlifować.
Podoba mi się jakoś motyw z Colą. Choć sama nie wiem, dlaczego 😉
Xenka · 9 października 2015 · "Grzeszny dotyk"
Nie, dlaczego?
Jeżeli sprawa dotyczy dwóch dorosłych osób, a mówiąc dorosłych mam na myśli piętnaście lat w prawie polskim jeśli sprawa tyczy się erotyki, to uważam, że nie ma żadnych granic. Nie pociągają mnie wyżej wspomniane ekskrementy, ale jeżeli kogoś to pociąga to niech robi, co chce - zarówno w opowiadaniach jak i w życiu realnym.
Szkoda, że po raz kolejny uroczą, niedoświadczoną postacią jest dziewczyna a nie chłopak, ale cóż, takie moje szczęście 😛
Xenka · 9 października 2015 · "Grzeszny dotyk"
Czyli moja koleżanka miała rację, że tyle incestu, bo teraz jest na to popyt i moda, a artyści są sprzedajni 😛
Ja bardzo lubię hard porno, zarówno "filmowe", jak i literackie. Doceniam Twoje opowiadanie, tylko po prostu boję się, że za chwilę wszyscy popłyną na fali i będzie samo kazirodztwo, które wydaje mi się podniecające też przez to, że wciąż w naszej kulturze jest tematem tabu.
A u Ciebie, Sztywny, to opowiadanie wypłynęło skąd? Z chęci złapania się na modę (nie zamierzam Cię oceniać i szufladkować), z zaciekawienia tematem, czy z fascynacji erotycznej takimi młodymi dziewczętami niedoświadczonymi?
Xenka · 9 października 2015 · "Grzeszny dotyk"
Widzę, że incest stał się szalenie modny na tej stronie 😛
Siedzę i czekam cierpliwie, aż ktoś wpadnie na polski fanfik z Deanem i Samem, a do tego czasu powiem, że tekst mi się podoba. Ale ma kilka potknięć, np. przechodzenie od anatomicznej pochwy do wulgarnego kutasa niemal w tej samej linijce.
Xenka · 9 października 2015 · "Pierwsze doznania jako ona"
Pierwszy raz w pełni zgadzam się ze Sztywnym 😛
Po pierwsze, chciałabym sprostować, że shemale dotyczy osób transseksualnych, a mężczyzna, który od czasu do czasu przebiera się za kobietę, ale na co dzień żyje jako facet to transwestyta. To ogromna różnica.
A opowiadanie jest po prostu niedbałe i niechlujne. Nie mówię już nawet o fabule czy stylu, ale o zwykłej ortografii, czyli o czymś, co poprawi Word. Przecinki kompletnie żyją swoim własnym życiem.
Lubię spieszczenia i zdrobnienia dotyczące części ciała osoby, która mnie pociąga, ale te majteczki, bluzeczki, spódniczki na początku mnie przerosły 😛
Pozdrawiam
Xenka · 8 października 2015 · "Bohun i wiedźma"
Epoka wiktoriańska jak najbardziej jest przesycona erotyzmem. Zresztą już romantyzm wprowadził kilka ciekawych motywów literackich, które choć nie miały być w zamierzeniu erotyczne (tak mi się zdaje), z czasem trafiły na półkę kontrowersyjnych elementów seksualnych.
"Mnich" Lewisa z przełomu XVIII i XIX wieku otwiera, w moim odczuciu, ten rozdział literacki.
A w polskiej literaturze to chyba bardziej Młoda Polska lubowała się w erotyzmie. Chyba, że policzymy puszczalstwo Łęckiej 😛
Xenka · 8 października 2015 · "Bohun i wiedźma"
Przepraszam za off top, ale erotyczne opowiadanie z Pana Tadeusza mogłoby być trochę trudne, zważywszy na pruderię XIX-wiecznych niewiast 😛 To nie markiza de Merteuil 🙂
Chyba, że noc poślubna państwa młodych, ale to już było 😛
Xenka · 7 października 2015 · "Bohun i wiedźma" ·
Sztywny, Ty odrobinę wychodzisz poza bycie tzw. grammar nazi i narzucasz dość autorytarnie swoje zdanie w kwestiach bardzo subiektywnych 😛 I nie zawsze, moim zdaniem, jest ono słuszne.
Istnieje słowo "kozacze" i właśnie jest archaizmem.
Gdzieniegdzie prosisz o zmniejszenie urozmaicenia tekstu, bo "wiedźmy też umieją pragnąć" brzmi ciekawiej w tym konkretnym miejscu niż "też pragną". Poza tym to zmienia wydźwięk. Chodzi o przekazanie informacji, że wiedźma również może odczuwać emocję, jaką jest pragnienie, a nie, że pragnie. Może wchodzę w zbyt subtelne niuanse, ale dla mnie to ma znaczenie.
Co do punktu czternastego - ja tutaj nie widzę błędu. On znalazł się obok niej i krzyknął, że miała podejść. Po prostu powtórzył polecenie, ewentualnie dał znać, że takie polecenie padło, ale ona je zignorowała. Jest to trochę koślawe logicznie, ale właściwie poprawne.
A to "nadurzywać" razi w oczy przy tym, że czepiasz się przecinków 😛
Aczkolwiek z resztą uwag Sztywnego jak najbardziej się zgadzam. Po prostu chciałam być trochę mniej czepliwa... 😛
Dążenie do celu (I)
Rescuer (IV) "Ola"
Wszystkie tajemnice anonimowego nudesa
Rescuer (III). "Piąty VICTOR"
To tylko Tinder
Rescuer (II). "Foxtrot 1"
Opowiadanie na Dzień Chłopaka
Universitas Amoris (II)
Universitas Amoris (I)
Wybawiciel (opowieść w czas zarazy)