Dziękuję i bardzo doceniam, że zwróciliście uwagę na "research". Tak, w całej serii opisuję wiele prawdziwych postaci i wiele scen, które wydarzyły się naprawdę. Spędziłem sporo czasu na przygotowaniu się do pisania tego tekstu.
@GreatLover: dziękuję. Nie widziałem. Człowiek uczy się przez całe życie!
Tak, to prawda - cykl Serbskiego Reportażu jest mało erotyczny. Są tu sceny seksualne - mniej lub bardziej perwersyjne, ale świadomie pisane trochę zza szyby, jakby chłodnym okiem kamery. Zdaję sobie sprawę, że to jest jeden z moich najtrudniejszych tekstów w odbiorze - jest brudny, jest zły, jest filozoficzny (trochę tak, jak dzieła markiza de Sade).
Przepraszam tych, których zawiodłem - we wstępie do pierwszej części starałem się uprzedzić, że nie będzie to treść łatwa. Serbski film ma też stawiać pytania. Pytania o istotę zła, o odpowiedzialność, o sumienie. Chciałem też pokazać tragedię człowieka, tragedię narodu i zestawić ją z obojętnością Europy. Ktoś powie: czy dla takich tekstów powinno być miejsce na portalu erotycznym....? Odpowiem: nie wiem. Niektóre moje teksty są proste, są czystą erotyczną rozrywką inne mają trochę odmienny charakter.
Jeśli się Wam moje "zróżnicowanie" podoba - będę szczęśliwy, wiedząc, że sprawiłem Wam przyjemność. Jeśli macie zdanie przeciwne - z pokorą pochylę głowę. Na Pokątnych i na Najlepszej Erotyce KAŻDY może znaleźć opowiadania, które akurat jemu przypadną do gustu. I to jest właśnie piękne, prawda?
PS Obiecuję, że jeśli znajdę czas na następne opowiadanie, to będzie krótsze 😀
domyślałem się, że @indragor, którego wielce sobie zresztą cenię jako Autora, zabierze głos i że będzie to głos krytyczny. Szanując opinię zarówno @Starskiego, jak i @Indragora pozwolę sobie jednak trwać przy swoim zdaniu (być może błędnym - liczę się z tą możliwością). Uważam, że pozostawianie obcych cytatów bez tłumaczenia nie jest brakiem szacunku dla Czytelnika. Wręcz przeciwnie - dla mnie osobiście jest to wyraz zaufania, że Czytelnik dysponuje aparatem poznawczym umożliwiającym Mu prawidłową percepcję tekstu, nawet jeśli zawiera słowa trudne bądź wtręty obcojęzyczne.
Niedawno sięgnąłem po "Cmentarz paryski" Umberto Eco, w którym większość nazw, zwrotów i określeń pozostawiono w języku francuskim bez tłumaczenia (tekst oryginalny jest oczywiście po włosku). Chyba trudno byłby zarzucić Eco brak szacunku dla Odbiorcy.
Pamiętam czasy, kiedy czytane przeze mnie książki były pełne przypisów, objaśniających znaczenie trudniejszych słów. Czasem ocierało się to o śmieszność, jeśli autor lub wydawca uznał za stosowne np. wyjaśnić, że bryg to typ ożaglowania na dwumasztowych statkach z XVII-XVIII w., Degas to francuski impresjonista, zaś spisa to rodzaj broni drzewcowej, używanej zwłaszcza przez Kozaków. Uważałem po prostu, że są rzeczy, które czytelnik zna i rozumie.
No dobrze, jestem w stanie zrozumieć, że w czasach, gdy nie było Internetu, sięgnięcie do encyklopedii lub słownika wyrazów obcych było uciążliwe, ale - na miłe bogi - żyjemy wszak w czasach Internetu! Cała wiedza ludzkości jest dostępna na ruch dłonią spoczywającą na myszce!
Oczywiście, mogę się mylić. Być może autor powinien maksymalnie upraszczać wszystko ("Gdy słyszę o sztuce, że zmusza do myślenia / Tak sobie myślę / Że autor powinien tak długo się zmuszać / Aby widz już nie musiał"), być może ktoś może moje zaczerpnięcia z języków obcych uzna za snobizm. Jeśli tak jest - kornie chylę czoła i przepraszam. Chcę jednak wyraźnie podkreślić, że pozostawienie wyrażeń obcych nie jest w moim odczuciu brakiem szacunku do Czytelnika.
I, jeszcze raz zapewniam, powstający tekst - któremu także patronuje pewna piosenka - będzie wolny od wersji oryginalnej :-)
A więc, Drodzy Panowie, @Starski oraz @Indragorze - zechciejcie mimo wszystko dać mi pewien kredyt zaufania.
A niech dyskusja trwa, byleśmy nie powtarzali argumentów ;D
Generalnie, @Starski uważa, że stosowane przeze mnie (czasem!) anglojęzyczne tytuły czy teksty angielskich piosenek obniżają jakość tekstu. Ma do tego pełne prawo, które całkowicie respektuję. Ja mam inną opinię, po prostu. Nie zamierzam się na Starskiego obrażać (jak można się w ogóle obrażać na Czytelnika?!) ani próbować go przekonać do zmiany zdania. Na pocieszenie dodam, że opowiadanie o piosence Nobody Cares (mam na myśli tytuł piosenki, tu: użyty jako tytuł tekstu) napisałem kilka lat temu. Nie wiem, czy dziś napisałbym go tak samo - nawiasem mówiąc, Korektorka zwróciła mi uwagę, że treść niosła trochę inne przesłanie przed laty. Wtedy - AIDS/HIV był zasadniczo wyrokiem śmierci - dziś ta choroba jest uważana po prostu za przewlekłą.
Więcej opowiadań z wplecionymi tekstami piosenek chyba nie mam w zapasie. Co prawda chodzi mi po głowie jeden pomysł, także związany z piosenką - ale tu akurat słowa (choć w oryginale są w obcym języku) będą cytowane po polsku. Ale on musi jeszcze dojrzeć...
Z kolei @Agnessa uważa, że skoro używam tekstu oryginalnego, to powinienem go przetłumaczyć. Tu też mam inne zdanie - angielski jest zasadniczo w powszechnym użyciu i myślę, że nikt nie ma problemu z prostymi słowami. Zawsze pozostaje tłumacz Google - może w ten sposób opowiadanie kogoś skłoni do poszukiwań. Oczywiście, mojemu rozumowaniu można pewnie sporo zarzucić, ale darujcie staremu wiarusowi z DE, że będzie się trzymał starych przyzwyczajeń. Przynajmniej czasami :-)
W każdym razie mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem moim komentarzem ;-)
@Agnessa, dziękuję za support, ale @starski ma pełne prawo do swojego krytycznego osądu. On uważa, że anglojęzyczne wtręty są degrengoladą - i WOLNO mu 😀.
Ja zdaję sobie sprawę, że moja pisanina ma specyficzne audytorium i to jest ok. Mnie DOBRZE z tym. Są tacy, którzy lubią moje opowiadania, są tacy, którym one w ogóle nie leżą, a są tacy "pół na pół". I to jest dobre. Naprawdę!
Ha! Wyświetliło mi się w propozycjach z Archiwum, z ciekawości kliknąłem... i nie żałuję.
To jest przewrotne, doskonałe opowiadanie, gdzie temat potraktowano inteligentnie, z humorem i w sposób niezwykle nieoczywisty. Szkoda tylko, że w tekście jest sporo literówek, że kuleje interpunkcja... Ale podejście do tematu, plot twist i umiejętne wykorzystanie klasyki s-f... na wysokim poziomie! Aż kusi mnie, żeby jeszcze raz obejrzeć filmy z tej serii!
Gratuluję fajnego, długiego tekstu. Z doświadczenia wiem, że napisanie opowiadania tak długiego wymaga samozaparcia, systematyczności i dużego nakładu sił. Czyta się zgrabnie, lekko i przyjemnie - czegóż więcej chcieć!
Zacne opowiadanie. Niemal oczekiwałem złączenia się mężczyzny z wdzięcznym za ratunek chłopcem... 😛 Rozumiem, że to miała być taka gra z Czytelnikiem (prowokacyjka?) i Autorka puszcza do nas oko. Ale może właśnie warto było pociągnąć odważnie taki temat? Myślę, że napisać pasjonujące opowiadanie z wątkiem gejowskim jest niezwykle trudno (sam od dłuższego czasu noszę się z takim wyzwaniem).
Sceneria prehistoryczna także nie jest mi obca - uważam, że daje naprawdę szerokie pole do popisu (kto pamięta film "Walka o ogień"?). Szkoda, że takich pomysłów jest mało. Może Autorka będzie dalej drążyć temat. Będę kibicował!
Szanując zdanie Czytelników, pozwolę sobie zachować swoją opinię.
Tytuły polskich utworów (zarówno prozatorskich jak i poetyckich) zapisane w języku obcym nie są niczym szczególnym. Pozwolę sobie przypomnieć: Sienkiewicz napisał "Quo vadis" (a nie "Dokąd idziesz") a Kasprowicz "Dies irae" (a nie "Dzień gniewu"). Oczywiście, język łaciński ma inny status niż angielski - choćby przez to, że tchnie historycznością.
Dodam także, że w wielu wypadkach tekstów cytowanych w utworze także się nie tłumaczy. Przykładowo, w wierszu Jacka Kaczmarskiego "Krótka lekcja historii klasycznej", pobrzmiewa długi cytat z Komentarzy do wojny galijskiej Cezara (w oryginale!). W opowiadaniu Lema "Ananke" Pirx cytuje Poego (także w oryginale): "Thou art the man!", choć mógłby przecież napisać "Tyś jest tym człowiekiem!". Nienacki użył w Panu Samochodziku "Ici Chacal" - nie tłumacząc tego zwrotu (właśnie dlatego, że jest to nawiązanie do francuskojęzycznej książki/filmu).
Dlatego sądzę także, że tłumaczenie tytułów piosenek także jest usprawiedliwione. Popatrzmy:
Jacek popatrzył w dal i zagwizdał na melodię "Winds of change".
czy
Jacek popatrzył w dal i zagwizdał na melodię "Wiatr zmian".
Ulubionym utworem porucznika był amerykański szlagier "It's a long way to Tipperary"
czy
Ulubionym utworem porucznika był amerykański szlagier "Długa droga do Tipperary"
W moim odczuciu pozostawienie oryginalnej treści utworu Nightwish jest uzasadnione - choćby przez to, że Czytelnik może przywołać sobie linię melodyczną, może u Niego/Niej w głowie rozlegnie się piekny, operowy głos Tarji Turunnen. Jeśli przełożę to na polski - to pozostanie tylko wiersz.
Ale, oczywiście, wezmę sobie do serca krytyczne opinie i spróbuję się nad nimi zastanowić. Może na moją obronę poczytane mi zostanie to, że moje opowiadanie liczy już 13 lat... ;-)
Bo formy typu Ty, Tobie pisane wielką literą mają sens wyłącznie grzecznościowy i to wyłącznie w niektórych formach pisanych, nie zaś w zapisie dialogu.
Dobre, bardzo dobre opowiadanie na trudny w obróbce temat. Rzadko udaje się sprzedać takie zagadnienie unikając prostego schematu ("chodź tu córcia, och tatusiu jaki on duży..."), w dodatku w połączeniu z tematyką LGBT i niebanalnym rysem postaci.
Wiesz, i tak jak ktoś nie lubi mojego stylu, to walnie jedynkę (stawiając przynajmniej 7-ki jakimś wypocinkom bez sensu, ładu i składu). Kiedyś mnie to drażniło - teraz nie robi na mnie wrażenia. Doczekałem się "swoich" Czytelników i Czytelniczek. Tworzę dla Nich i po prostu wiem, że wszystkich nie zadowolę.
Piszę dla frajdy, dla przyjemności (Czytelników i mojej) a nie po to, aby się ścigać na oceny. 😀
@Agnessa: dziękuję. To opowiadanie tak naprawdę powstało kilka lat temu, ale... jakoś je lubię. Może właśnie dlatego, że chciałem, żeby rozwijało się powoli, żeby nie epatowało seksem od pierwszych akapitów. Ot, taka gra wstępna.
Chociaż.... no mam pomysł na tekst w podobnym klimacie. Ale, jak to zwykle u mnie bywa - będzie tak pokręcone, że nie wiem, czy da się opublikować.
No i zbliża się czas, że nie będę miał czasu napić się herbaty, a co dopiero pisać... ;-)
Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując
się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.
Pliki cookies i polityka prywatności
Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich
danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych
parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.
Ravenheart · 9 kwietnia 2021 · "W rytm portugalskiego fado"
Mój debiut erotyczny, wieki temu...
Ravenheart · 9 kwietnia 2021 · "Czas siewu"
De gustibus, jak mówią, nie podlegają dyskusji...
Opowiadanie jest oznaczone jako kontrowersyjne, więc zakładam, że Czytelnik, który po nie sięga jest ostrzeżony... ;D
Ravenheart · 9 kwietnia 2021 · "Mecz"
Merci. To jest bardzo stare opowiadanie... Pomyślane było jako "jednoaktówka", nie wiem czy jest tu pole do kontynuacji...
Ravenheart · 11 października 2020 · "Serbski film. Reportaż (II)"
@Historczka: zarumieniłem się 😀
@Yenisej: dziękuję, to jeden z komentarzy, na których mi bardzo zależało....
Ravenheart · 11 października 2020 · "Serbski film. Reportaż (I)"
Dziękuję i bardzo doceniam, że zwróciliście uwagę na "research". Tak, w całej serii opisuję wiele prawdziwych postaci i wiele scen, które wydarzyły się naprawdę. Spędziłem sporo czasu na przygotowaniu się do pisania tego tekstu.
@GreatLover: dziękuję. Nie widziałem. Człowiek uczy się przez całe życie!
Ravenheart · 11 października 2020 · "Serbski film Reportaż (III)"
Dziękuję za te komentarze.
Tak, to prawda - cykl Serbskiego Reportażu jest mało erotyczny. Są tu sceny seksualne - mniej lub bardziej perwersyjne, ale świadomie pisane trochę zza szyby, jakby chłodnym okiem kamery. Zdaję sobie sprawę, że to jest jeden z moich najtrudniejszych tekstów w odbiorze - jest brudny, jest zły, jest filozoficzny (trochę tak, jak dzieła markiza de Sade).
Przepraszam tych, których zawiodłem - we wstępie do pierwszej części starałem się uprzedzić, że nie będzie to treść łatwa. Serbski film ma też stawiać pytania. Pytania o istotę zła, o odpowiedzialność, o sumienie. Chciałem też pokazać tragedię człowieka, tragedię narodu i zestawić ją z obojętnością Europy. Ktoś powie: czy dla takich tekstów powinno być miejsce na portalu erotycznym....? Odpowiem: nie wiem. Niektóre moje teksty są proste, są czystą erotyczną rozrywką inne mają trochę odmienny charakter.
Jeśli się Wam moje "zróżnicowanie" podoba - będę szczęśliwy, wiedząc, że sprawiłem Wam przyjemność. Jeśli macie zdanie przeciwne - z pokorą pochylę głowę. Na Pokątnych i na Najlepszej Erotyce KAŻDY może znaleźć opowiadania, które akurat jemu przypadną do gustu. I to jest właśnie piękne, prawda?
PS Obiecuję, że jeśli znajdę czas na następne opowiadanie, to będzie krótsze 😀
Ravenheart · 5 sierpnia 2020 · "Nobody Cares"
Szanowni,
domyślałem się, że @indragor, którego wielce sobie zresztą cenię jako Autora, zabierze głos i że będzie to głos krytyczny. Szanując opinię zarówno @Starskiego, jak i @Indragora pozwolę sobie jednak trwać przy swoim zdaniu (być może błędnym - liczę się z tą możliwością). Uważam, że pozostawianie obcych cytatów bez tłumaczenia nie jest brakiem szacunku dla Czytelnika. Wręcz przeciwnie - dla mnie osobiście jest to wyraz zaufania, że Czytelnik dysponuje aparatem poznawczym umożliwiającym Mu prawidłową percepcję tekstu, nawet jeśli zawiera słowa trudne bądź wtręty obcojęzyczne.
Niedawno sięgnąłem po "Cmentarz paryski" Umberto Eco, w którym większość nazw, zwrotów i określeń pozostawiono w języku francuskim bez tłumaczenia (tekst oryginalny jest oczywiście po włosku). Chyba trudno byłby zarzucić Eco brak szacunku dla Odbiorcy.
Pamiętam czasy, kiedy czytane przeze mnie książki były pełne przypisów, objaśniających znaczenie trudniejszych słów. Czasem ocierało się to o śmieszność, jeśli autor lub wydawca uznał za stosowne np. wyjaśnić, że bryg to typ ożaglowania na dwumasztowych statkach z XVII-XVIII w., Degas to francuski impresjonista, zaś spisa to rodzaj broni drzewcowej, używanej zwłaszcza przez Kozaków. Uważałem po prostu, że są rzeczy, które czytelnik zna i rozumie.
No dobrze, jestem w stanie zrozumieć, że w czasach, gdy nie było Internetu, sięgnięcie do encyklopedii lub słownika wyrazów obcych było uciążliwe, ale - na miłe bogi - żyjemy wszak w czasach Internetu! Cała wiedza ludzkości jest dostępna na ruch dłonią spoczywającą na myszce!
Oczywiście, mogę się mylić. Być może autor powinien maksymalnie upraszczać wszystko ("Gdy słyszę o sztuce, że zmusza do myślenia / Tak sobie myślę / Że autor powinien tak długo się zmuszać / Aby widz już nie musiał"), być może ktoś może moje zaczerpnięcia z języków obcych uzna za snobizm. Jeśli tak jest - kornie chylę czoła i przepraszam. Chcę jednak wyraźnie podkreślić, że pozostawienie wyrażeń obcych nie jest w moim odczuciu brakiem szacunku do Czytelnika.
I, jeszcze raz zapewniam, powstający tekst - któremu także patronuje pewna piosenka - będzie wolny od wersji oryginalnej :-)
A więc, Drodzy Panowie, @Starski oraz @Indragorze - zechciejcie mimo wszystko dać mi pewien kredyt zaufania.
Ravenheart · 4 sierpnia 2020 · "Nobody Cares"
A niech dyskusja trwa, byleśmy nie powtarzali argumentów ;D
Generalnie, @Starski uważa, że stosowane przeze mnie (czasem!) anglojęzyczne tytuły czy teksty angielskich piosenek obniżają jakość tekstu. Ma do tego pełne prawo, które całkowicie respektuję. Ja mam inną opinię, po prostu. Nie zamierzam się na Starskiego obrażać (jak można się w ogóle obrażać na Czytelnika?!) ani próbować go przekonać do zmiany zdania. Na pocieszenie dodam, że opowiadanie o piosence Nobody Cares (mam na myśli tytuł piosenki, tu: użyty jako tytuł tekstu) napisałem kilka lat temu. Nie wiem, czy dziś napisałbym go tak samo - nawiasem mówiąc, Korektorka zwróciła mi uwagę, że treść niosła trochę inne przesłanie przed laty. Wtedy - AIDS/HIV był zasadniczo wyrokiem śmierci - dziś ta choroba jest uważana po prostu za przewlekłą.
Więcej opowiadań z wplecionymi tekstami piosenek chyba nie mam w zapasie. Co prawda chodzi mi po głowie jeden pomysł, także związany z piosenką - ale tu akurat słowa (choć w oryginale są w obcym języku) będą cytowane po polsku. Ale on musi jeszcze dojrzeć...
Z kolei @Agnessa uważa, że skoro używam tekstu oryginalnego, to powinienem go przetłumaczyć. Tu też mam inne zdanie - angielski jest zasadniczo w powszechnym użyciu i myślę, że nikt nie ma problemu z prostymi słowami. Zawsze pozostaje tłumacz Google - może w ten sposób opowiadanie kogoś skłoni do poszukiwań. Oczywiście, mojemu rozumowaniu można pewnie sporo zarzucić, ale darujcie staremu wiarusowi z DE, że będzie się trzymał starych przyzwyczajeń. Przynajmniej czasami :-)
W każdym razie mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem moim komentarzem ;-)
Ravenheart · 4 sierpnia 2020 · "Nobody Cares"
@Agnessa, dziękuję za support, ale @starski ma pełne prawo do swojego krytycznego osądu. On uważa, że anglojęzyczne wtręty są degrengoladą - i WOLNO mu 😀.
Ja zdaję sobie sprawę, że moja pisanina ma specyficzne audytorium i to jest ok. Mnie DOBRZE z tym. Są tacy, którzy lubią moje opowiadania, są tacy, którym one w ogóle nie leżą, a są tacy "pół na pół". I to jest dobre. Naprawdę!
Ravenheart · 31 maja 2020 · "Mroczne pożądanie na planecie małp" ·
Ha! Wyświetliło mi się w propozycjach z Archiwum, z ciekawości kliknąłem... i nie żałuję.
To jest przewrotne, doskonałe opowiadanie, gdzie temat potraktowano inteligentnie, z humorem i w sposób niezwykle nieoczywisty. Szkoda tylko, że w tekście jest sporo literówek, że kuleje interpunkcja... Ale podejście do tematu, plot twist i umiejętne wykorzystanie klasyki s-f... na wysokim poziomie! Aż kusi mnie, żeby jeszcze raz obejrzeć filmy z tej serii!
Ravenheart · 31 maja 2020 · "Propozycja" ·
Gratuluję fajnego, długiego tekstu. Z doświadczenia wiem, że napisanie opowiadania tak długiego wymaga samozaparcia, systematyczności i dużego nakładu sił. Czyta się zgrabnie, lekko i przyjemnie - czegóż więcej chcieć!
Bardzo doceniam i z przyjemnością daję 10.
Ravenheart · 26 kwietnia 2020 · "W poszukiwaniu nowej ziemi"
Zacne opowiadanie. Niemal oczekiwałem złączenia się mężczyzny z wdzięcznym za ratunek chłopcem... 😛 Rozumiem, że to miała być taka gra z Czytelnikiem (prowokacyjka?) i Autorka puszcza do nas oko. Ale może właśnie warto było pociągnąć odważnie taki temat? Myślę, że napisać pasjonujące opowiadanie z wątkiem gejowskim jest niezwykle trudno (sam od dłuższego czasu noszę się z takim wyzwaniem).
Sceneria prehistoryczna także nie jest mi obca - uważam, że daje naprawdę szerokie pole do popisu (kto pamięta film "Walka o ogień"?). Szkoda, że takich pomysłów jest mało. Może Autorka będzie dalej drążyć temat. Będę kibicował!
Ravenheart
Ravenheart · 25 kwietnia 2020 · "Drapieżcy" ·
Dziękuję pięknie za dobre słowo... (jak widać zdarza mi się czytać komentarze, a i na emaile czasem odpowiadać 😀).
Ale komplement trochę na wyrost - tu jest sporo zacnych, autorskich piór.
Ravenheart · 19 kwietnia 2020 · "End of All Hope"
Szanując zdanie Czytelników, pozwolę sobie zachować swoją opinię.
Tytuły polskich utworów (zarówno prozatorskich jak i poetyckich) zapisane w języku obcym nie są niczym szczególnym. Pozwolę sobie przypomnieć: Sienkiewicz napisał "Quo vadis" (a nie "Dokąd idziesz") a Kasprowicz "Dies irae" (a nie "Dzień gniewu"). Oczywiście, język łaciński ma inny status niż angielski - choćby przez to, że tchnie historycznością.
Dodam także, że w wielu wypadkach tekstów cytowanych w utworze także się nie tłumaczy. Przykładowo, w wierszu Jacka Kaczmarskiego "Krótka lekcja historii klasycznej", pobrzmiewa długi cytat z Komentarzy do wojny galijskiej Cezara (w oryginale!). W opowiadaniu Lema "Ananke" Pirx cytuje Poego (także w oryginale): "Thou art the man!", choć mógłby przecież napisać "Tyś jest tym człowiekiem!". Nienacki użył w Panu Samochodziku "Ici Chacal" - nie tłumacząc tego zwrotu (właśnie dlatego, że jest to nawiązanie do francuskojęzycznej książki/filmu).
Dlatego sądzę także, że tłumaczenie tytułów piosenek także jest usprawiedliwione. Popatrzmy:
Jacek popatrzył w dal i zagwizdał na melodię "Winds of change".
czy
Jacek popatrzył w dal i zagwizdał na melodię "Wiatr zmian".
Ulubionym utworem porucznika był amerykański szlagier "It's a long way to Tipperary"
czy
Ulubionym utworem porucznika był amerykański szlagier "Długa droga do Tipperary"
W moim odczuciu pozostawienie oryginalnej treści utworu Nightwish jest uzasadnione - choćby przez to, że Czytelnik może przywołać sobie linię melodyczną, może u Niego/Niej w głowie rozlegnie się piekny, operowy głos Tarji Turunnen. Jeśli przełożę to na polski - to pozostanie tylko wiersz.
Ale, oczywiście, wezmę sobie do serca krytyczne opinie i spróbuję się nad nimi zastanowić. Może na moją obronę poczytane mi zostanie to, że moje opowiadanie liczy już 13 lat... ;-)
Ravenheart · 19 kwietnia 2020 · "End of All Hope"
@Agnessa: dziękuję. Nightwish jest kopalnią inspiracji. :-)
Ravenheart · 9 stycznia 2020 · "Bezwstyd"
Odważnie, z biglem. Naturalistycznie i brutalnie. Ładnie językowo. Co więcej chcieć?
A że temat nie dla wszystkich podniecający? Cóż, staram się nie oceniać za "podniecalność" tylko za warsztat. A ten jest dobry.
Ravenheart · 30 września 2019 · "Sucze ziele (I)"
Bo formy typu Ty, Tobie pisane wielką literą mają sens wyłącznie grzecznościowy i to wyłącznie w niektórych formach pisanych, nie zaś w zapisie dialogu.
Ravenheart · 5 września 2019 · "Pasierbica, czyli nic nie jest takie, jakie się wydaje (współautor: _MK_)"
Dobre, bardzo dobre opowiadanie na trudny w obróbce temat. Rzadko udaje się sprzedać takie zagadnienie unikając prostego schematu ("chodź tu córcia, och tatusiu jaki on duży..."), w dodatku w połączeniu z tematyką LGBT i niebanalnym rysem postaci.
Zdecydowanie na plus.
Ravenheart · 4 września 2019 · "Deep Space Love"
Wiesz, i tak jak ktoś nie lubi mojego stylu, to walnie jedynkę (stawiając przynajmniej 7-ki jakimś wypocinkom bez sensu, ładu i składu). Kiedyś mnie to drażniło - teraz nie robi na mnie wrażenia. Doczekałem się "swoich" Czytelników i Czytelniczek. Tworzę dla Nich i po prostu wiem, że wszystkich nie zadowolę.
Piszę dla frajdy, dla przyjemności (Czytelników i mojej) a nie po to, aby się ścigać na oceny. 😀
Ravenheart · 4 września 2019 · "Deep Space Love"
@Agnessa: dziękuję. To opowiadanie tak naprawdę powstało kilka lat temu, ale... jakoś je lubię. Może właśnie dlatego, że chciałem, żeby rozwijało się powoli, żeby nie epatowało seksem od pierwszych akapitów. Ot, taka gra wstępna.
Chociaż.... no mam pomysł na tekst w podobnym klimacie. Ale, jak to zwykle u mnie bywa - będzie tak pokręcone, że nie wiem, czy da się opublikować.
No i zbliża się czas, że nie będę miał czasu napić się herbaty, a co dopiero pisać... ;-)
Dążenie do celu (I)
Rescuer (IV) "Ola"
Wszystkie tajemnice anonimowego nudesa
Rescuer (III). "Piąty VICTOR"
To tylko Tinder
Rescuer (II). "Foxtrot 1"
Opowiadanie na Dzień Chłopaka
Universitas Amoris (II)
Universitas Amoris (I)
Wybawiciel (opowieść w czas zarazy)