@historyczka! Gratuluję wybitnej ilości komentarzy pod opowiadaniem. Lubię czytać Twoje utwory, ale z bólem wyznam, że ten mi jakoś średnio przypasował.
Ale przecież komentarze pod tym opowiadaniem nie po to są, aby o Twoim utworze prawić.
Zarysował się problem bardziej złożony, a ponieważ uznaje swoją obecność na Pokątnych za specyficzną i wczoraj doznałem olśnienia, to postanowiłem się tym olśnieniem podzielić.
Zacznę przewrotnie od puenty.
Każdy z uczestniczących w tej dyskusji ma rację. Dlaczego? Bo ta racja wynika z jego wrażliwości.
Do której wrażliwości mi bliżej?
Najbliżej chyba do tej wyrażonej przez Agnessę w komentarzu powyżej. Błędy trzeba poprawiać i wkładać w to wysiłek, ale jak się jakiś zdarzy to trudno, o ile samo opowiadanie (pomysł, fabuła, lekkość pióra) są dobre lub wybitne. Dodam od siebie, że warto autorów (wszystkich z naciskiem na początkujących) wzmacniać (nie dobijać). Warto zatem pokazać błędy (bo to też nauka na przyszłość), ale też wskazać co w danym opowiadaniu rodzi nadzieję na lepsze jutro (np. lekkość pióra, poczucie humory, pomysł etc.).
A teraz moja świeża historia na Pokątnych i niech każdy wyciągnie z niej co chce.
Dłuższy czas przymierzałem się do publikacji pewnego opowiadania na Pokątnych. Pisałem, poprawiałem i czytałem inne opowiadania. A gdy są opowiadania, to i czasem pojawią się komentarze. Ostatnio najwięcej rzucało mi się w oczy @Indragora i @Tompa. Czytałem je. W duchu przyznam, że mając na uwadze swoją wrażliwość (opisaną powyżej) miałem wrażenie, że czasem w komentarzach zbyt skupiają się na błędach, a nie na fabule (w skrócie mają rację, ale się zbyt czepiają).
Ich komentarze w moim przypadku miały dwa efekty. Pierwszy - trochę więcej się stresowałem przed publikacją. Drugi - trochę więcej czasu poświęciłem na samodzielną korektę tekstu.
W końcu opublikowałem opowiadanie „Spotkanie po latach”. A na co czeka autor po publikacji? Oczywiście na komentarze (najlepiej pozytywne, ale każdy byle nieobraźliwy bierze się za dobrą monetę).
Miałem to szczęście, że na pierwszy komentarz czekałem tylko jeden dzień. Kto mnie pierwszy skomentował? Tak. @Tomp. Jak? Najlepiej sami przeczytajcie pod moim opowiadaniem.
Dla mnie w komentarzu było to co lubię. Zwrócenie uwagi na to co złe, ale też podkreślenie dostrzeżonych (w ocenie komentującego) plusów opowiadania.
Dodatkowo @Tomp zaoferował pomoc w korekcie. Uznałem, że jakiś wariat. Chce mu się? A może korekta okaże się szukaniem niuansików i udowadnianiem na siłę, że podstawówkę totalnie olałem?
Grzechem jednak było nie skorzystać. Ile czekałem na korektę? Kilka godzin. Stwierdziłem, że faktycznie wariat.
Otworzyłem korektę i patrzę, a tam… blisko 100 błędów. Wariat jak się patrzy.
Powtórzę. @Tomp wychwycił blisko 100 błędów (choć przed publikacją poświęciłem dobrych kilka godzin na krytyczną analizę tekstu). Trudno z jego korektą dyskutować, a część błędów stała się dla mnie tak oczywista, że jeszcze mi wstyd. Musiał mi jednak je wpierw ktoś pokazać.
Co to były za błędy? Czy tylko przecinki i przecinki? Owszem, tych też kilkanaście popełniłem, ale uświadomił mi i pokazał palcem nadmiar zaimków, kilka powtórzeń, kilka błędów ortograficznych, które nie wyłapał sentencechecker.com, czasem lekko lub mocno kulejący szyk zdania.
Oprócz wskazania błędów, było kilka niezwykle taktownych podpowiedzi i pozostawienie mi decyzji, czy zostawiam, czy jednak pokombinuję i wymyślę coś lepszego.
Chylę czoła za trud, jaki włożył w korektę i wstyd mi by było nie wziąć się natychmiast do nanoszenia poprawek. Robiłem to wczoraj wieczorem. Zeszło pewnie 2 godziny. Jednak oceniam, że było warto. Tekst jest zdecydowanie lepszy, a nadal mój.
Czegoś się też nauczyłem.
Po pierwsze, coś więcej o swoim pisaniu. Wiem nad czym muszę popracować. Na co zwrócić większą uwagę.
Po drugie, o wrażliwości. Gdy analizowałem tekst doszedłem do wniosku, że Tomp ma jakąś szczególną wrażliwość (dla mnie to dar) do wyłapywania błędów, na które ja i pewnie spora część czytelników Pokątnych nie zwróciłaby uwagi. On widzi (może dlatego się denerwuje), a my nie widzimy (dlatego się nie denerwujemy, a jego bierzemy za czepialskiego).
Czy oprócz Tompa ktoś jeszcze skomentował moje opowiadanie? Ze stałych bywalców jeszcze @Krystyna. Serdecznie jej i @Tompowi dziękuję za ciepłe słowo, ale i za wskazanie błędów.
Dycha za subtelność. Teraz lepiej rozumiem znaczenie słów „piórkiem pisane”.
Jestem świeżo po lekturze korekty @Tomp do mojego opowiadania, zatem widzę kilka potknięć w tekście (powtórzeń, małych zgrzytów językowych), ale to szczegół.
Świetnie oddany klimat plaży, nieoczkiwanego spotkania po latach i rodzącego się między bohaterami pożądania (a może nawet czegoś więcej).
Dziś otrzymałem korektę @Tomp do opowiadania. Jestem serdecznie wdzięczny za włożony trud. Wyłapał blisko sto mniejszych lub większych błędów, z którymi trudno polemizować, a część jest tak oczywista, że jeszcze mi wstyd. Tym bardziej, że poświęciłem kilka godzin na weryfikowanie tekstu i wyłapanie potencjalnych błędów, przed jego publikacją.
Tekst został już poprawiony na Pokątnych. Nie mam wątpliwości, że dzięki wsparciu @Tomp, opowiadanie będzie o wiele milsze w odbiorze.
Anonim - prawda. Trudny orzech do zgryzienia dla bohatera. Byłoby miło poczytać w komentarzach odpowiedzi, jakie nasuwają się czytelnikom (a zwłaszcza czytelniczkom) po przeczytaniu opowiadania. Może łatwiej poszłoby rozłupywanie tego orzecha 🙂
@Krystyna
1. Dziękuję za wychwycony błąd. Już poprawiony.
2. Możesz rozwinąć określenie "piórkiem pisane". Co pod nim się kryje i czy to bardziej pozytywne czy negatywne określenie (przy ogólnie - jak rozumiem - pozytywnym odbiorze samego opowiadania?
3. Przy założeniu, że myśli bohatera są autentyczne, czy z kobiecego punktu widzenia nasuwa Ci się jakaś sensowna "poranna" odpowiedź dla bohatera?
4. Cieszę się opowiadanie stało się dla Ciebie odskocznią. To niezwykle miły komplement.
5. Jak tylko dostanę na e-mail (bo tak się spodziewam) z poprawkami Tompa, to postaram się niezwłocznie nanieść na tekst. Z mojej strony tekst był czytany już tyle razy, że ciężko jest mi samodzielnie wychwycić (zapewne jeszcze liczne) niedociągnięcia.
Zacznę od pytania do fabuły. Dlaczego bohaterka powiedziała dupku? Zapewne była w emocjach. Wyczuła, że on dalej nie pójdzie. Może poczuła do niego żal, że naszło go na wstrzemięźliwość tak późno. Może się zestresowała i tak się jej wyrwało, a już za zamkniętymi drzwiami tego żałowała. A może po tym jak się zachował, poczuła się wykorzystana i faktycznie miała go za dupka.
Opowiadanie świadomie skupia się na motywach i emocjach faceta. Jej pozostają w ukryciu. Co dokładnie tkwiło w jej głowie, możemy się tylko domyślać, a i tak pewności nie będzie.
Co do wskazanych błędów: dywizy i akapity już poprawione (mam nadzieję, że teraz jest dobrze). Błąd ortograficzny z czółkiem skorygowany (przy okazji zostało usunięte zdrobnienie w tym słowie).
Co do gramatyki, to chętnie poprawię, jeśli wskażesz mi konkretne błędy.
Interpunkcja to moja bolączka. Staram się korzystać z https://sentencechecker.com/ Tekst ponownie przepuszczony przez program i wyskakuje brak informacji o nadmiarze przecinków. Proszę o podpowiedzi, gdzie się tego niepotrzebnie namnożyło. Chętnie nadmiar skoryguję.
Na koniec dziękuję za ciepłe słowo. Miło przeczytać, że wysiłek twórczy (pomimo błędów) się opłacił i komuś przypadł do gustu.
Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując
się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.
Pliki cookies i polityka prywatności
Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies.
Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich
danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowej lub serwisów oraz innych
parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych i w celach analitycznych.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz w regulaminie serwisu.
21WXYZ · 31 sierpnia 2023 · "Marta i autostopowicze" ·
@historyczka! Gratuluję wybitnej ilości komentarzy pod opowiadaniem. Lubię czytać Twoje utwory, ale z bólem wyznam, że ten mi jakoś średnio przypasował.
Ale przecież komentarze pod tym opowiadaniem nie po to są, aby o Twoim utworze prawić.
Zarysował się problem bardziej złożony, a ponieważ uznaje swoją obecność na Pokątnych za specyficzną i wczoraj doznałem olśnienia, to postanowiłem się tym olśnieniem podzielić.
Zacznę przewrotnie od puenty.
Każdy z uczestniczących w tej dyskusji ma rację. Dlaczego? Bo ta racja wynika z jego wrażliwości.
Do której wrażliwości mi bliżej?
Najbliżej chyba do tej wyrażonej przez Agnessę w komentarzu powyżej. Błędy trzeba poprawiać i wkładać w to wysiłek, ale jak się jakiś zdarzy to trudno, o ile samo opowiadanie (pomysł, fabuła, lekkość pióra) są dobre lub wybitne. Dodam od siebie, że warto autorów (wszystkich z naciskiem na początkujących) wzmacniać (nie dobijać). Warto zatem pokazać błędy (bo to też nauka na przyszłość), ale też wskazać co w danym opowiadaniu rodzi nadzieję na lepsze jutro (np. lekkość pióra, poczucie humory, pomysł etc.).
A teraz moja świeża historia na Pokątnych i niech każdy wyciągnie z niej co chce.
Dłuższy czas przymierzałem się do publikacji pewnego opowiadania na Pokątnych. Pisałem, poprawiałem i czytałem inne opowiadania. A gdy są opowiadania, to i czasem pojawią się komentarze. Ostatnio najwięcej rzucało mi się w oczy @Indragora i @Tompa. Czytałem je. W duchu przyznam, że mając na uwadze swoją wrażliwość (opisaną powyżej) miałem wrażenie, że czasem w komentarzach zbyt skupiają się na błędach, a nie na fabule (w skrócie mają rację, ale się zbyt czepiają).
Ich komentarze w moim przypadku miały dwa efekty. Pierwszy - trochę więcej się stresowałem przed publikacją. Drugi - trochę więcej czasu poświęciłem na samodzielną korektę tekstu.
W końcu opublikowałem opowiadanie „Spotkanie po latach”. A na co czeka autor po publikacji? Oczywiście na komentarze (najlepiej pozytywne, ale każdy byle nieobraźliwy bierze się za dobrą monetę).
Miałem to szczęście, że na pierwszy komentarz czekałem tylko jeden dzień. Kto mnie pierwszy skomentował? Tak. @Tomp. Jak? Najlepiej sami przeczytajcie pod moim opowiadaniem.
Dla mnie w komentarzu było to co lubię. Zwrócenie uwagi na to co złe, ale też podkreślenie dostrzeżonych (w ocenie komentującego) plusów opowiadania.
Dodatkowo @Tomp zaoferował pomoc w korekcie. Uznałem, że jakiś wariat. Chce mu się? A może korekta okaże się szukaniem niuansików i udowadnianiem na siłę, że podstawówkę totalnie olałem?
Grzechem jednak było nie skorzystać. Ile czekałem na korektę? Kilka godzin. Stwierdziłem, że faktycznie wariat.
Otworzyłem korektę i patrzę, a tam… blisko 100 błędów. Wariat jak się patrzy.
Powtórzę. @Tomp wychwycił blisko 100 błędów (choć przed publikacją poświęciłem dobrych kilka godzin na krytyczną analizę tekstu). Trudno z jego korektą dyskutować, a część błędów stała się dla mnie tak oczywista, że jeszcze mi wstyd. Musiał mi jednak je wpierw ktoś pokazać.
Co to były za błędy? Czy tylko przecinki i przecinki? Owszem, tych też kilkanaście popełniłem, ale uświadomił mi i pokazał palcem nadmiar zaimków, kilka powtórzeń, kilka błędów ortograficznych, które nie wyłapał sentencechecker.com, czasem lekko lub mocno kulejący szyk zdania.
Oprócz wskazania błędów, było kilka niezwykle taktownych podpowiedzi i pozostawienie mi decyzji, czy zostawiam, czy jednak pokombinuję i wymyślę coś lepszego.
Chylę czoła za trud, jaki włożył w korektę i wstyd mi by było nie wziąć się natychmiast do nanoszenia poprawek. Robiłem to wczoraj wieczorem. Zeszło pewnie 2 godziny. Jednak oceniam, że było warto. Tekst jest zdecydowanie lepszy, a nadal mój.
Czegoś się też nauczyłem.
Po pierwsze, coś więcej o swoim pisaniu. Wiem nad czym muszę popracować. Na co zwrócić większą uwagę.
Po drugie, o wrażliwości. Gdy analizowałem tekst doszedłem do wniosku, że Tomp ma jakąś szczególną wrażliwość (dla mnie to dar) do wyłapywania błędów, na które ja i pewnie spora część czytelników Pokątnych nie zwróciłaby uwagi. On widzi (może dlatego się denerwuje), a my nie widzimy (dlatego się nie denerwujemy, a jego bierzemy za czepialskiego).
Czy oprócz Tompa ktoś jeszcze skomentował moje opowiadanie? Ze stałych bywalców jeszcze @Krystyna. Serdecznie jej i @Tompowi dziękuję za ciepłe słowo, ale i za wskazanie błędów.
To koniec mojej historii @historyczko.
21WXYZ · 30 sierpnia 2023 · "Ślady bosych stóp"
Dycha za subtelność. Teraz lepiej rozumiem znaczenie słów „piórkiem pisane”.
Jestem świeżo po lekturze korekty @Tomp do mojego opowiadania, zatem widzę kilka potknięć w tekście (powtórzeń, małych zgrzytów językowych), ale to szczegół.
Świetnie oddany klimat plaży, nieoczkiwanego spotkania po latach i rodzącego się między bohaterami pożądania (a może nawet czegoś więcej).
21WXYZ · 30 sierpnia 2023 · "Spotkanie po latach"
Dziś otrzymałem korektę @Tomp do opowiadania. Jestem serdecznie wdzięczny za włożony trud. Wyłapał blisko sto mniejszych lub większych błędów, z którymi trudno polemizować, a część jest tak oczywista, że jeszcze mi wstyd. Tym bardziej, że poświęciłem kilka godzin na weryfikowanie tekstu i wyłapanie potencjalnych błędów, przed jego publikacją.
Tekst został już poprawiony na Pokątnych. Nie mam wątpliwości, że dzięki wsparciu @Tomp, opowiadanie będzie o wiele milsze w odbiorze.
21WXYZ · 30 sierpnia 2023 · "Spotkanie po latach"
@Krystyna - dziękuję.
21WXYZ · 30 sierpnia 2023 · "Spotkanie po latach"
Anonim - prawda. Trudny orzech do zgryzienia dla bohatera. Byłoby miło poczytać w komentarzach odpowiedzi, jakie nasuwają się czytelnikom (a zwłaszcza czytelniczkom) po przeczytaniu opowiadania. Może łatwiej poszłoby rozłupywanie tego orzecha 🙂
@Krystyna
1. Dziękuję za wychwycony błąd. Już poprawiony.
2. Możesz rozwinąć określenie "piórkiem pisane". Co pod nim się kryje i czy to bardziej pozytywne czy negatywne określenie (przy ogólnie - jak rozumiem - pozytywnym odbiorze samego opowiadania?
3. Przy założeniu, że myśli bohatera są autentyczne, czy z kobiecego punktu widzenia nasuwa Ci się jakaś sensowna "poranna" odpowiedź dla bohatera?
4. Cieszę się opowiadanie stało się dla Ciebie odskocznią. To niezwykle miły komplement.
5. Jak tylko dostanę na e-mail (bo tak się spodziewam) z poprawkami Tompa, to postaram się niezwłocznie nanieść na tekst. Z mojej strony tekst był czytany już tyle razy, że ciężko jest mi samodzielnie wychwycić (zapewne jeszcze liczne) niedociągnięcia.
21WXYZ · 29 sierpnia 2023 · "Spotkanie po latach" ·
@tomp dziękuję za wnikliwy komentarz.
Zacznę od pytania do fabuły. Dlaczego bohaterka powiedziała dupku? Zapewne była w emocjach. Wyczuła, że on dalej nie pójdzie. Może poczuła do niego żal, że naszło go na wstrzemięźliwość tak późno. Może się zestresowała i tak się jej wyrwało, a już za zamkniętymi drzwiami tego żałowała. A może po tym jak się zachował, poczuła się wykorzystana i faktycznie miała go za dupka.
Opowiadanie świadomie skupia się na motywach i emocjach faceta. Jej pozostają w ukryciu. Co dokładnie tkwiło w jej głowie, możemy się tylko domyślać, a i tak pewności nie będzie.
Co do wskazanych błędów: dywizy i akapity już poprawione (mam nadzieję, że teraz jest dobrze). Błąd ortograficzny z czółkiem skorygowany (przy okazji zostało usunięte zdrobnienie w tym słowie).
Co do gramatyki, to chętnie poprawię, jeśli wskażesz mi konkretne błędy.
Interpunkcja to moja bolączka. Staram się korzystać z https://sentencechecker.com/ Tekst ponownie przepuszczony przez program i wyskakuje brak informacji o nadmiarze przecinków. Proszę o podpowiedzi, gdzie się tego niepotrzebnie namnożyło. Chętnie nadmiar skoryguję.
Na koniec dziękuję za ciepłe słowo. Miło przeczytać, że wysiłek twórczy (pomimo błędów) się opłacił i komuś przypadł do gustu.
Dążenie do celu (I)
Rescuer (IV) "Ola"
Wszystkie tajemnice anonimowego nudesa
Rescuer (III). "Piąty VICTOR"
To tylko Tinder
Rescuer (II). "Foxtrot 1"
Opowiadanie na Dzień Chłopaka
Universitas Amoris (II)
Universitas Amoris (I)
Wybawiciel (opowieść w czas zarazy)